Wiadomości

Policja ostrzega zagranicznych dziennikarzy

PEKIN – Policja w Pekinie rozesłała przedwczoraj do niektórych zagranicznych mediów ostrzeżenie, w którym nakazuje im zaprzestać pisania w gazetach i na portalach informacyjnych o incydencie, który miał miejsce przed jednym z pekińskich McDonaldów, o którym wspomina się w mediach jako o chińskim przejawie „jaśminowej rewolucji”.

W zeszłą sobotę kilkaset osób zebrało się w Pekinie na ulicy Wangfujing przed budynkiem restauracji McDonald’s, który jest jednym z kilku miejsc przeznaczonym do organizowania zgromadzeń.

„Jaśminowa rewolucja” to inna nazwa rewolucji, która miała niedawno miejsce w Tunezji, a która doprowadziła do zrzeczenia się władzy przez długoletniego prezydenta kraju, Zina Al-Abodona Ben Alego. Wydarzenia w Tunezji dały początek podobnym demonstracjom w innych krajach arabskich.

Większość osób, które znalazły się pod budynkiem restauracji, to przechodnie i dziennikarze, którzy sfilmowali próbujących rozpędzić zgromadzenie policjantów zatrzymujących obywateli podejrzanych o rozdawanie białych kwiatów i głoszenie nieprawomyślnych poglądów.

Zhou Yongkang, lokalny urzędnik odpowiedzialny za porządek, przewodniczył wczoraj spotkaniu ministrów, na którym wzywał do podjęcia działań mających na celu stabilizację sytuacji w kraju. Podobne incydenty mają w Chinach miejsce codziennie od zeszłej soboty.

W zagranicznych mediach pojawiają się liczne doniesienia o mających miejsce w Chinach protestach, a wielu dziennikarzy rozprzestrzenia za pomocą internetu informacje o coniedzielnych zgromadzeniach, które odbywają się w 23 chińskich miastach o godzinie 14:00.

Jeden z zagranicznych dziennikarzy otrzymał od lokalnej policji ostrzeżenie, by „nie zwracał na siebie uwagi tłumu” oraz by „nie przeszkadzał policji w pracy” podczas zbierania informacji o zachodzących wydarzeniach. Nałożono również na niego obowiązek okazania specjalnej przepustki, gdyby chciał przeprowadzić wywiad.

Inny zagraniczny dziennikarz twierdzi, że on i jego koledzy otrzymali od policji informację, że zgromadzenie pod McDonaldem na ulicy Wangfujing odbędzie się bez udziału mediów. Świadkowie mówią, że policjanci stawiają barierki na miejscu zgromadzenia.

Jeden z pekińskich urzędników odpowiedzialnych za propagandę poinformował dziennikarzy, że w zeszłą niedzielę nie odbyło się w mieście żadne zgromadzenie i że ludzie pojawili się na miejscu, ponieważ zaciekawili ich zebrani tam dziennikarze. „Przechodnie myśleli, że pojawiła się tam jakaś gwiazda filmowa”, wyjaśnił.

Władze wprowadzają również cenzurę w internecie. Po wpisaniu w wyszukiwarkę nazwiska Johna Huntsmana, amerykańskiego ambasadora, którego widziano przed McDonaldem w czasie zgromadzenia, nie wyświetlają się żadne wyniki. Władze Stanów Zjednoczonych podały, że Huntsman znalazł się na miejscu przez przypadek.

Chińscy Obrońcy Praw Człowieka poinformowali dziennikarzy, że Qian Jin, aktywista z Bengbu w prowincji Anhui, został wczoraj zatrzymany przez policję. Organizacja twierdzi również, że na blisko 100 członków organizacji został tydzień temu nałożony areszt domowy, zaraz po pierwszej wzmiance o tym, że „jaśminowa rewolucja” przenosi się  jakoby do Chin.

Źródło: SCMP

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close