TechnologieWiadomości

Czy polscy internauci korzystają z Alibaba.com?

Największy debiut w historii Nowojorskiej Giełdy Papierów Wartościowych należy do Grupy Alibaba. Światowy gigant e-commerce wszedł właśnie na Wall Street. Czy serwis Alibaba.com zyskał uznanie polskich internautów? Odpowiedzi na pytanie szuka firma Gemius

Grupa Alibaba obejmuje kilka serwisów, a Gemius postanowił przyjrzeć się sztandarowemu – Alibaba.com. Jest to platforma handlu elektronicznego stworzona przez Jacka Ma, który założył w swoim mieszkaniu pierwszą firmę internetową w kraju. Dziś Alibaba według Forbesa ma kilkaset milionów klientów w 240 krajach. Dane te wskazują, że chińska platforma jest popularna wśród internautów. A czy cieszy się ona zainteresowaniem użytkowników sieci z Polski?

Odpowiedzi na to pytanie dostarcza najnowsze zestawienie firmy Gemius, która analizuje między innymi liczbę użytkowników odwiedzających strony WWW oraz ich profil społeczno-demograficzny. W opracowaniu uwzględniono te kraje europejskie, w których badaniem objęte są strony internetowe o zasięgu globalnym, tj. Białoruś, Czechy, Danię, Polskę, Rosję, Rumunię, Turcję, Ukrainę i Węgry. Dane dotyczą pierwszego półrocza 2014 roku oraz grupę internautów powyżej 15 roku życia.

Okazało się, że Alibaba.com jest stroną, którą najliczniej odwiedzają użytkownicy tylko pięciu z wyżej wymienionych krajów, tj. Danii, Polski, Rumunii, Turcji i Ukrainy. W pozostałych liczba internautów korzystających z analizowanego serwisu aukcyjnego jest na tyle mała, że strona nie jest widoczna w badaniu (aby dane o liczbie użytkowników konkretnej strony WWW były objęte badaniem, musi ją odwiedzić miesięcznie odpowiednio wysoka liczba badanych osób).

Analizy pokazują, że stronę Alibaba.com miesięcznie odwiedza niecały 1 proc. polskich internautów. – W Polsce wciąż pokutuje mit o słabej jakości chińskich produktów, także zakup towaru w ilościach hurtowych jest często przeszkodą dla małych przedsiębiorców – komentuje Mateusz Gordon, ekspert od e-commerce firmy Gemius.

W Turcji serwis Alibaba.com miesięcznie przegląda średnio 4 proc. użytkowników sieci. Zadaniem Gordona dane te pokazują, jak bardzo przedsiębiorczym narodem są Turcy. Według eksperta bliskość znaczących portów oraz duży rynek zbytu są czynnikami wspierającymi wymianę handlową Turcji z Chinami. Z kolei w Rumunii i na Ukrainie Alibaba.com cieszy się zainteresowaniem około 2 proc. internautów. W Danii tę stronę WWW odwiedza ponad 1 proc. osób korzystających z internetu.

Alibaba.com jest chętniej odwiedzana przez mężczyzn niż przez kobiety. Jedynie na Ukrainie nie ma pod tym względem różnicy. Serwis e-commerce Jacka Ma jest popularny wśród osób posiadających wykształcenie wyższe oraz internautów między 25 a 44 rokiem życia.

Alibaba to platforma o światowym zasięgu, która służy firmom do efektywnej wymiany handlowej. Jeśli przyjrzymy wartości całego obrotu towarowego, to chińska platforma wyprzedza eBaya i Amazona razem wziętych. Należy jednak pamiętać, że nie kupuje się „na Alibabie”, tylko „przez Alibabę”, tak więc marża samego serwisu jest stosunkowo niska. Jej wejście na nowojorską giełdę świadczy o dużym zainteresowaniu zdecydowaną ekspansją na rynki Ameryki Północnej oraz Europy Zachodniej – podsumowuje Gordon.

Dane pochodzą z międzynarodowego badania realizowanego w firmie Gemius w ponad 35 krajach w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej (gemiusAudience). Jego celem jest poznanie liczby i profilu społeczno-demograficznego użytkowników Internetu oraz sposobu, w jaki korzystają z sieci, zarówno stron WWW, materiałów audio i wideo, jak i aplikacji. Badanie jest prowadzone zgodnie z zasadami międzynarodowego kodeksu ICC/ESOMAR. W Polsce jest realizowane pod nazwą Megapanel PBI/Gemius, a w Turcji Internet Audience Measurement Turkey.

Źródło: Gemius S.A.

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

4 thoughts on “Czy polscy internauci korzystają z Alibaba.com?”

  1. podstawowa kwestia – gwarancja.

    O ile dla taniej odzieży, czy jednorazowego produktu, który czasem od razu z paczki trafia do kosza, gwarancja to nie problem, to dla bardziej kosztownej elektroniki to ważny czynnik, o którym pasjonaci zakupów w Chinach czy HK zapominają. Na forach z telefonami można poczytać jak przebiega gwarancja. Po 100 mailach, firma z Chin poprosi o przesyłkę wadliwego towaru do nich. Kto się nie zrazi ceną paczki do Chin, która dziwnie jest znacznie wyższa od opłaty przesyłki do Europy, przeważnie widzi swoją popsutą rzecz ostatni raz. Po paru ponagleniach i grzecznych odpowiedziach z serwisu, kontakt urywa sie. Ale co tam, przecież była tańsza niż ze sklepu za rogiem. Kupmy następną, robiąc super deal.

  2. C’est la vie jak mawiają Francuzi. A Polacy mawiali” „Chytry dwa razy traci”. Tylko kto zwraca uwagę na ględzenie przodków co już dawno w grobie…?

  3. Hmm, wydawało mi się że alibaba.com odwiedzają użytkownicy biznesowi, więc procent internautów – co niby by to mierzyło? Indywidualni to raczej odwiedzają aliEXPRESS.com – zdawało mi się?

  4. Indywidualni zanim trafią na AliExpress, najpierw trafiają na Alibabę. Odsetek tych, którzy najpierw odwiedzają dropshipping jest znikomy. Internetowy research dowolnych produktów to właśnie Alibaba, zakupy – to już oddzielna historia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close