Wiadomości

Premier obiecuje obniżkę cen żywności

W zeszłą sobotę premier pojawił się w jednym z supermarketów w Mongolii Wewnętrznej i zapewnił zebranych tam ludzi, że jego rząd „skupi się w tym roku przede wszystkim na ustabilizowaniu cen żywności”.
Inflacja wzrosła w zeszłym roku do 5,1%, co przysparza rządzącym zmartwień. Władze wciąż pamiętają lata 80-te, kiedy zbyt wysoki poziom inflacji doprowadził do fali antyrządowych protestów w całym kraju, który zakończył się dopiero na placu Tienanmen w 1989 roku.

Obawa przed nowymi protestami skłoniła rząd do podwojenia w ciągu ostatnich tygodni wysiłków w walce z inflacją. Wprowadzono kontrolę cen, zaczęto gromadzić zapasy, zaciśnięto pasa jeśli chodzi o politykę pieniężną.

W supermarkecie Wen pytał sprzedawców i klientów o zmiany w cenach zboża, mięsa, jajek, warzyw i owoców. „Rząd centralny podjął już zdecydowane kroki w walce z podwyżkami cen, w nowym roku podwoimy wysiłki”, zapewniał Wen.

Wzrost cen żywności bezpośrednio wpływa na inflację. W zeszłym roku ceny artykułów spożywczych wzrosły o 11,7% podczas gdy ceny wszystkich innych towarów jedynie o 1,9%. Taki stan rzeczy odbił się mocno na większości gospodarstw domowych w Chinach, które blisko połowę dochodów musiały przeznaczyć wyłącznie na jedzenie.

Chińscy internauci uznali słowo zhang („podwyżka cen” albo „inflacja”) za hasło roku. Niektórzy ekonomiści ostrzegają przed kolejną, dwucyfrową tym razem, podwyżką cen.

„Wystarczy przyjrzeć się statystykom żeby zauważyć, że inflacja od dwóch miesięcy wzrasta o wartości dwucyfrowe”, powiedział Yu Song, główny ekonomista w Goldman Sachs. „Jeśli rząd czegoś nie zrobi, wkrótce sytuacja zupełnie wymknie się spod kontroli”.

Niektórzy mówią jednak, że Pekin godzi się na zwiększenie inflacji, żeby przygotować w ten sposób grunt pod szybszy rozwój. Świadczy o tym fakt zwiększenia przez rząd centralny indeksu cen konsumenckich do 4%, o ponad 1% więcej, niż było w planie przez całą dekadę.

Wen zniósł 25-stopniowy mróz oraz przenikliwy wiatr i odwiedził pasterzy w Xilingol, pokrytym śniegiem regionie Mongolii Wewnętrznej, znanego z hodowli zwierząt. Okrzyknięto go „premierem-swojakiem”, ponieważ często zjawia się w miejscach dotkniętych klęską żywiołową, w kopalniach, na budowach, w akademikach i stołówkach. Nie przejmując się przypadającym na okres od Nowego Roku do lutego wielostopniowym mrozem, odwiedza mieszkańców wiejskich regionów Chin i rozmawia z nimi o życiu, zapewniając że jego rząd robi wszystko co w jego mocy, by zwalczyć inflację.

Daje się jednak słyszeć głosy tych, którzy uważają go za świetnego aktora a image „dobrego wujka Wena” mają za fasadę, za którą kryje się chęć zamydlenia oczu niezadowolonym z władz masom.

Bez względu na ocenę pobudek działań chińskiego premiera, wszyscy Chińczycy z utęsknieniem wyglądają obiecanej obniżki cen.

Źródło: SCMP, opracował m.p., l.s.

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close