Wiadomości

Przemysł samochodowy: chińskie oblężenie Europy

Zebrawszy informacje prasowe opublikowane na przestrzeni ostatnich 24 miesięcy  można dojść do wniosku, że europejska branża motoryzacyjna znalazła się w kręgu oblężenia chińskich przedsiębiorstw produkujących samochody. Przyczółki w różnych miejscach Europy zdobyte przez Chińczyków pozwolą im na produkcję aut przeznaczonych dla europejskich użytkowników, a co za tym idzie wypchnąć część europejskich producentów z ich terytoriów.

Front północny: Szwecja

Najpierw było Volvo. Gdy na początku 2010 roku ogłoszono, że Chińczycy przejmą legendarną szwedzką markę, wywołało to szok w Europie. Volvo zostało wystawione na sprzedaż przez amerykańskiego Forda, który przejął je dekadę wcześniej. Ofertę zakupu przedstawiła największa prywatna firma motoryzacyjna w Chinach Geely, która za "osobową" część Volvo (firma produkuje również autobusy, ciężarówki i pojazdy specjalne) zapłaciła 1,8 mld dolarów. Na podpisanie umowy 28 marca 2010 roku do fabryki pod Göteborgiem przyjechał wiceprezydent Chin Xi Jingping. Dzisiaj samochody Volvo są autami służbowymi chińskich notabli.

Tymczasem Chińczycy kupują kolejną szwedzką markę – Saaba. Ogłoszono to pod koniec października. Stojący na skraju bankructwa koncern przejmą dwie chińskie firmy: Youngman, która produkuje własne auta oraz Pang Da, która nimi handluje. Zapłacą w sumie 100 mln euro. Szwedzką fabrykę Saaba kupili w ubiegłym roku Holendrzy. Ale nie poradzili sobie. Zabrakło im pieniędzy na produkcję i od kwietnia fabryka stoi pusta. W dodatku tonie w długach – jest winna poddostawcom blisko 150 mln euro. Szwedzi liczą, że Saab wkrótce wznowi produkcję.

Front południowy: Sycylia, Turcja

Już w grudniu Chińczycy zdobędą przyczółek na Sycylii. Kończą negocjacje w sprawie przejęcia fabryki w Termini Imerese, która należy do włoskiego Fiata, a gdzie produkowano Lancię Ypsilon poprzedniej generacji. Fiat zadecydował o przeniesieniu produkcji do Tychów w Polsce. Zakład na Sycylii przejmie włoska spółka DR Motor, która importuje i sprzedaje auta chińskiego koncernu Chery. DR Motor wyda na rozbudowę przedsiębiorstwa 115 mln euro. Zamierza zatrudnić 1,3 tys. pracowników i produkować 60 tys. aut rocznie.

Chińczycy z firmy Chery po nieudanych rozmowach z FSO zdecydowali, że wybudują nową fabrykę w europejskiej części Turcji, w miejscowości Karasu. Przeznaczyli na to pół miliarda dolarów! Fabryka ruszy w 2012 roku. Z jej taśm ma zjeżdżać 100 tys. aut rocznie. Chery chce sprzedawać je w Europie pod marką Qoros. Być może wśród nich będzie model A3 zaprojektowany przez słynne włoskie studio Pininfarina.

Front wschodni: Ukraina, Bułgaria

Samochody, które będą powstawały na Sycylii, są już montowane w Europie. DR Motor składa je od początku 2011 roku w zakładach AwtoZAZ w Zaporożu na Ukrainie. Auta są sprzedawane pod lokalną marką ZAZ Forza. Na Ukrainie i w Rosji cieszą się popularnością, bo są tanie i mają nowoczesne wzornictwo.

Jeszcze w tym roku inny chiński koncern Great Wall (czyli Wielki Mur) rozpocznie produkcję aut w Bułgarii. W miejscowości Lovech Chińczycy kończą budowę fabryki za 119 mln dolarów. Docelowo ma ona wypuszczać 50 tys. aut rocznie. Na początku będą to modele SUV Hover H5, pikap Steed oraz miejski Voleex C10. Jeśli przyjmą się w krajach Europy Wschodniej, trafią również na rynki państw zachodnich.

Front zachodni: Wielka Brytania, Holandia

Wiosną największy chiński producent aut Shanghai Automotive Industry Corporation (SAIC) wznowił w Longbridge, dzielnicy Birmingham, produkcję brytyjskich aut MG6 (sportowej wersji rovera). Na taśmie montażowej sfotografował się nawet chiński premier Wen Jiabao. Fabryka w Longbridge, jedna z najstarszych w Europie, produkowała rovery. Zbankrutowała w 2005 roku. Przejęli ją Chińczycy, ale produkcję udało im się tam wznowić dopiero po sześciu latach.

A początki były takie nieudolne…

Chińska ekspansja w Europie zaczęła się od spektakularnej wpadki. W 2005 roku koncern Jiangling Motors próbował wejść na rynek europejski z modelem Landwind X6. Przypominał on terenówkę Opel Frontera. Oferowany był w Holandii, a później w Polsce. Niestety, nawet jak na samochód terenowy nie zapewniał wystarczającego komfortu jazdy, a klienci narzekali na jakość wykonania. Prawdziwą katastrofą okazały się jednak wyniki testów zderzeniowych przeprowadzonych przez instytut ADAC. Auto zdobyło w nich tylko jeden punkt na 16 możliwych. Najgorszy okazał się film nakręcony podczas testów. Manekin umieszczony za kierownicą został niemal całkowicie zmiażdżony! Podziałało to jak kubeł zimnej wody na klientów i Landwind został wycofany z Europy.

Źródło: pb.pl, beta.chiny24.com

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

2 thoughts on “Przemysł samochodowy: chińskie oblężenie Europy”

  1. Historia zatacza krąg, teraz to w europie powstawać będą montownie chinskich producentów.
    problem tylko jest jeden my nie mamy sznsy zalć rynku chinskiego nawet bublami.
    Globalizacja znisczyła potegę europy a wolnorynkowosć i brak protekcjonalizmu ją dobije.
     
    Jadnek to będzie wiek chin

  2. Coraz częściej wraca tu problem równych warunków dotyczących współpracy z Chinami. Oni mogą wiele, my nie. Otwarcie rynków towarowych i finansowych, możliwość prowadzenia inwestycji infrastrukturalnych, telekomunikacyjnych i setki innych obszarów, na które świat otworzył się wobec Chin przyjmując je do WTO. W tym samym czasie Chiny izolują swój rynek pozwalając na udział w nim tylko wybranym. I nie chodzi mi tu o możliwość produkcji napojów chłodzących, odzieży, czy części do maszyn. Chodzi mi na przykład o możliwość działania banków, firm ubezpieczeniowych, firm produkcyjnych bez udziału kapitału chińskiego itd., itp. Gramy na jednej planszy w zupełnie różne gry i się na to zgadzamy. To jakiś idiotyzm…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close