Wiadomości

Romantyczny narzeczony przejdzie 1000 mil w imię miłości

Nietypowego dowodu miłości zażądała od swojego narzeczonego zamieszkała w prowincji Hebei Ling Hsueh. Oświadczyła klęczącemu przed sobą kandydatowi na męża, że owszem, zostanie jego żoną, ale dopiero wtedy, kiedy ten przejdzie pieszo 1000 mil, aby udowodnić siłę swojego uczucia. Liu Peiwen podjął się tego zadania i ruszył w drogę.


Pomysł dziwacznego żądania wziął się ze starej chińskiej piosenki o zakochanych, których dzieli 500 mil i którzy cierpią trudy rozłąki. Oto fragment tekstu: "Przejdę 500 mil i kolejne 500, wtedy będę szczęśliwy mogąc paść na twoim progu".

Najśmieszniejsze w całej historii jest to, że Ling nie mówiła poważnie i prawdopodobnie od razu zgodziłaby się wyjść za Liu. Ambitny narzeczony postawił sobie jednak za punkt honoru spełnić prośbę swej lubej i następnego dnia odwiedził ją z plecakiem na plecach, mapą w ręku i żelaznym postanowieniem.

"Byłam tak zaskoczona, że nie wiedziałam co powiedzieć!", wyznała dziennikarzom przyszła panna młoda. "No wariat, po prostu."

Wygląda na to, że są jeszcze w Chinach prawdziwi romantycy, którzy za nic mają zamiaru podporządkować się kulturze pragmatycznego cynizmu.

"Mam nadzieję, że będzie na mnie czekać, i że ponownie powie tak, kiedy wrócę", powiedział Liu, ocierając pot z czoła i upijając łyk wody mineralnej.

Podróż Liu potrwa około sześciu tygodni.

A potem: Zdrowie młodej pary! A może nie? Istnieje zawsze niebezpieczeństwo, że na swej drodze Liu spotka niewiastę, która nie będzie aż tak wymagająca…

 

Źródło: weirdasianews



 

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close