Wiadomości

Sarkozy pod ostrzałem

PARYŻ – Nicolas Sarkozy znów pod ostrym ostrzałem opozycji. Opozycyjna Partia Socjalistyczna (PS) krytykuje go za zwrócenie się do Chin o pomoc w europejskim kryzysie, oskarżając o pokazanie słabości i uzależnienie Francji od kolejnego – po Niemczech – mocarstwa. To zła wiadomość dla francuskiego przywódcy zaledwie pół roku przed wyborami prezydenckimi – ocenia agencja Reutera.

To Nicolas Sarkozy wraz Angelą Merkel jest odpowiedzialny za stworzenie zeszłotygodniowego planu ratowania strefy euro, w którym poważną rolę do odegrania może mieć Pekin. Z tym, że to dobry pomysł, nie zgadza się szefowa PS, Martine Aubry.

-To szokujące – oceniła polityk w rozmowie z "Journal du Dimanche". – Zwracając się do Chin, Europejczycy pokazali, że są słabi. Odpowiedź na kryzys powinna być europejska – dodała.

Aubry stwierdziła także, że projekt Sarkozy'ego może zaprzepaścić szansę wynegocjowania z Chinami sprawiedliwych warunków konkurencji w handlu.

– W jaki sposób Europa ma teraz domagać się od Chin zaprzestania sztucznego utrzymywania niskiego kursu chińskiej waluty? – pytała. Waszyngton i Europa od lat wytykały Chinom zbyt niski kurs yuana, dzięki któremu ich eksport jest ciągle bezkonkurencyjny.

Sarkozy: "Robimy to, aby uniknąć katastrofy"

Francuski prezydent zakomunikował swój plan w czwartek podczas występu telewizyjnego, kiedy tłumaczył, jak ciężkie były negocjacje europejskich liderów z przedstawicielami sektora bankowego. Sarkozy, podkreślając, że stawką tych negocjacji było uniknięcie "katastrofy" gospodarczej, wyznał, że dzwonił już do chińskiego przywódcy, Hu Jintao, i czuje, że Chiny będą miały "znaczącą rolę do odegrania" w europejskim kryzysie.

Klaus Regling, który stoi na czele europejskiego funduszu ratunkowego, odwiedził Chiny w piątek i sobotę w celu zachęcenia Pekinu do inwestowania w Europejski Fundusz Stabilności Finansowej.

Hollande: "Doprowadza do podwójnej zależności Francji"

Według Aubry lepszym rozwiązaniem byłoby zaangażowanie europejskiego banku centralnego. – EFSF powinien zostać wzmocniony przez przekształcenie go w bank, który finansowałby swoją działalność przez obligacje strefy euro lub europejski bank centralny. Zamiast tego, oni jednak zwrócili się do Chin – wyjaśniła.

Kandydat socjalistów na prezydenta Francois Hollande stwierdził z kolei, że Francja w ten sposób może stać się "podwójnie uzależniona" – nie tylko Niemiec, ale i Chin. – Mamy do czynienia obecnie z podwójną zależnością. Od Niemiec, które wyznaczają reguły gry w Europie, oraz od Chin, które wyrosły na finansowego i ekonomicznego władcę, który ma przybyć na ratunek Unii Europejskiej i strefie euro – stwierdził w telewizyjnym wywiadzie w piątek.

Raffarin: " Nie ma sensu buntować się przeciw Chinom"

Francuzi wybiorą nowego prezydenta w wyborach w maju przyszłego roku. Sondaże na razie nie są zbyt korzystne dla Sarkozy'ego. Obecny prezydent ciągle zresztą nie zadeklarował, że chce się ubiegać o kolejną kadencję na stanowisku. Reuters podaje jednak, że jego czwartkowe telewizyjne wystąpienie mogło być przymiarką do startu w wyborach – Sarkozy skupił się w nim na kwestiach gospodarczych, kreując się na odpowiedniego lidera na ciężkie czasy. Podkreślił, że podjęte przez niego działania pozwolą Francuzom uniknąć cięć budżetowych podobnych do tych, które spotkały m.in. Greków.

Tymczasem znaczący członek prawicowo-centrowego ugrupowania Sarkozy'ego – były premier Jean-Pierre Raffarin – wyjaśnił na łamach "Journal du Dimanche", że nie ma sensu buntować się przeciwko Chinom.

– Nie poradzimy sobie sami. To Chiny przejęły teraz pałeczkę i stały się bankierem całego świata. Tak wygląda rzeczywistość XXI wieku – skwitował.

Jak widać na Francuzach można polegać jak na Zawiszy w kategorii brak zmysłu politycznego. Kraj, który od 200 lat co chwilę stara się udowodnić, że wciąż jest potęgą z czasów Ludwika XIV rządzony jest  przeważających okresach przez koniunkturalistów, którym zależy wyłącznie na własnym bezpieczeństwie. Efekty takiej polityki można było obserwować ostatnio na początku XX wieku, a później w latach 30-tych tego samego stulecia. Centro-prawicowy (sic!) polityk wyznaje, że "nie ma sensu buntować się przeciwko Chinom". W naszej własnej historii taka postawa charakteryzowała nieformalnych członków V kolumny. To regularna zdrada interesów naszej, niby wspólnej Europy. Tak jak już wcześniej pisałem parokrotnie: w obecnym układzie politycznym, pod rządami polityków, których najważniejszymi osiągnięciami są podboje atrakcyjnych przedstawicielek płci odmiennej, nie mamy najmniejszej szansy w konfrontacji z machiną ekonomiczno-polityczną ChRL. Najmniejszych.

Źródło: gazeta.pl, PAP, beta.chiny24.com

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close