Wiadomości

Smog jak smok, tylko Dratewki nie ma

W Pekinie nuda. Od Święta Latarni, czyli od ostatniego akordu Chińskiego Nowego Roku stolicę Chin spowija smog. Jak napisał Bill Bishop Pekin został zaatakowany przez smogową burzę. Pokazuje ją przez całą dobę dzięki kamerze podłączonej do internetu. Widok nie jest budujący. Chińczycy zdają się oswajać ze stałym elementem codzienności. Robi się nawet śmiesznie. Ale i straszno.

Autorem najprzedniejszego dowcipu na temat pekińskiego smogu stał się admirał marynarki wojennej ChRL Zhang Zhaozhong, który podczas wywiadu udzielonego państwowej CCTV4 stwierdził, że smog okrywający północne rejony Chin jest doskonałą obroną przed najnowszym amerykańskim wynalazkiem militarnym: działem laserowym. Opinia ta była częścią kilkuminutowego wywiadu z admirałem komentującym potwierdzoną przez armię amerykańską wiadomość o wprowadzeniu do użytku przez US Navy działa laserowego zdolnego do likwidowania dronów, jak również niewielkich łodzi. Działo ma według amerykańskich źródeł zasięg do 10 kilometrów. Według admierała Zhanga smog redukuje ten zasięg do zaledwie tysiąca metrów. Czyż to nie wspaniałe?

Admirał Zhang twierdził potem, że miał co innego na myśli, przede wszystkim słabość tej broni, ale chińscy internauci nie pozostawili na nim suchej nitki.

Pekińczycy noszący na codzień maseczki, które mają chronić ich płuca i oskrzela przed drobinkami pyłów PM2,5 postanowili zadbać o kondycję bohaterów upamiętnionych pomnikami postawionymi w rozlicznych miejscach chińskiej stolicy. Sposób to prosty, a jakże efektowny. Czy efektywny? Pomniki milczą.

Mniej optymistyczne są spostrzeżenia profesora He Dongxian z Chińskiego Uniwersytetu Rolniczego. Profesor He kierował eksperymentem przeprowadzonym w ostatnich miesiącach w okolicach Pekinu. Eksperyment ten polegał na jednoczesnym zasadzeniu nasion papryki i pomidorów na polu w pekińskim dystrykcie Changping oraz w uniwersyteckiej szklarni ze światłem sztucznym o natężeniu identycznym z dziennym. Okazało się, że nasiona w szklarni wypuściły pędy zdolne przebić glebę w ciągu 20 dni, czyli w normalnym dla tych roślin czasie. Pierwsze kiełki na podpekińskim polu pojawiły się dopiero po 60 dniach.

Ten prosty, lecz niezwykle dojmujący eksperyment wykazał jak wielki negatywny wpływ na proces wegetacji roślin ma powłoka smogu, która nieustannie pokrywa 1/4 obszaru Chin. Smog działa jak gigantyczny filtr światła, redukując naświetlenie pól uprawnych. Jak wiadomo światło jest podstawą procesu fotosyntezy, dzięki której rośliny wzrastają i rozwijają się. Według profesora He i jego zespołu utrzymywanie się smogu na obecnym poziomie, lub wzrost zanieczyszczenia powietrza uderzy niechybnie w rolników., którzy uprawiając cztery miliony hektarów ziemi sa głównymi dostawcami świeżych warzyw i owoców dla chińskich konsumentów. Duże przedsiębiorstwa rolne w Chinach intensywnie poszukują sposobów rozwiązania problemu. Jednym z nich jest stosowanie hormonów stymulujących wzrost roślin. Nikt nie wspomina o potencjalnym zagrożeniu dla ludzi wynikajacym ze spożywania warzyw, owoców, czy zbóż "dopalanych" hormonami.

Od piątku w Pekinie obowiązuje "pomarańczowy alarm". To przedostatni "najgorszy" poziom w skali wprowadzonej przez władze miasta już kilka lat temu, ale "uaktywnionej" z początkiem 2014 roku. Faktyczne uruchomienie systemu ostrzegania przed smogiem jest wynikiem nacisków społecznych, a pewnie sposobem Pekinu na rozładowanie napięcia przez skierowanie uwagi publicznej na "trucicieli". Pomarańczowy alert oznacza, że wszystkie prace budowlane prowadzone na dworze powinny zostać wstrzymane, zakłady przemysłowe winny zredukować swoją aktywność produkcyjną (a więc i trucicielską) o 30%, używanie palenisk węglowych i ulicznych grili jest bezwzględnie zakazane, zajęcia dla dzieci przedszkolnych i szkolnych nie mogą odbywać się na zewnątrz budynków, mieszkańcy miasta powinni opuszczać budynki wyłącznie w przypadku konieczności.

Na koniec już bardzo poważnie. Od czasu Wielkiego Smogu Londyńskiego z 1952 roku wiadomo, że istnieje ścisły związek pomiędzy zanieczyszczeniem powietrza, a chorobami serca i płuc osób narażonych na działanie zanieczyszczonego powietrza. Wiadomym również jest to, że wśród populacji narażonej na działanie smogu rośnie znacznie odsetek ludzi zapadających na choroby nowotworowe. Według danych opublikowanych przez Szanghajskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób na choroby nowotworowe zapada w tym mieście co 60 osoba. Dla porównania: według danych opublikowanych przez Centrum Onkologii Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie w Polsce na raka choruje 1 na 274 osoby. Dane z Pekinu nie są znane. W zeszłym roku szacowano, że do roku 2020 co dziesiąty mieszkaniec stolicy Chin Ludowych będzie zmagał się z chorobą nowotworową.

Źródło: Reuters, SCMP, Shanghaiist, rynekzdrowia.pl

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close