Wiadomości

Tatuaże po angielsku robią furorę w Chinach

Wytatuowane chińskie ideogramy zdobią częstokroć ciała mieszkańców Zachodu, którzy próbują kreować się w ten sposób na tajemniczych i oryginalnych, nieświadomi faktu, że chińskie znaki to jeden z najbardziej popularnych wzorów tatuaży. Oczywistym jest, że owa popularność wynika z egzotyki chińskiego pisma i kultury, ale fakt, że ta egzotyka i tajemniczość działa w dwie strony, nie jest już dla nas tak oczywisty.

W internecie krąży mnóstwo historii o sympatykach tatuażu, którzy są przekonani, że na łopatce noszą dumnie hasło "odwaga", albo "wierność", podczas gdy w istocie to jedynie slogan reklamowy z zupki Vifon "dobra i tania", albo "kurczak curry". W Chinach tymczasem zrodził się trend aby zdobić swoje ciało tatuażami-napisami w języku angielskim. Bo te w Chinach są tajemnicze.

"Gdyby napis był po chińsku, każdy wiedziałby, co znaczy, a przecież nie o to chodzi", wyjaśnia Aiping Zhang, jeden z najbardziej znanych chińskich tatuażystów. "Tatuaże po angielsku robi sobie teraz jakieś 30-40 % klientów."

Enna Yang, producentka telewizyjna i właścicielka takiego tatuażu, mówi: "Litery łacińskie są o wiele prostsze od chińskich ideogramów, a napis po angielsku wydaje się zawierać głęboki przekaz nawet jeśli nie wiemy co właściwie oznacza". Analogiczne zjawisko do tego, które ma miejsce w Anglii, Francji czy Polsce z tatuażami pisma chińskiego.

Istnieje jeszcze jedna analogia: i w jednym, i w drugim przypadku tatuowane sentencje czy maksymy mają być mądre i zapadać w pamięć, a efekt jest bardzo często odwrotny do zamierzonego. Plus, zdarzają się błędy gramatyczne czy ortograficzne, które ujdą w chińskim tłoku, ale wystawione na słońce podczas wakacji w Kalifornii spotkają się z salwą gromkiego śmiechu tubylców. "Know you're rights" (Chodziło o "know your rights", "znaj swoje prawa")? Litości.

tatuaz, chiny, leszek slazyk, 3

Wolę jednak tradycyjny chiński tatuaż…

Zjawisko można jednak interpretować pozytywnie, bo jeśli nowy trend jest zalążkiem oddolnej rewolucji kulturalnej, otwarcia się Chińczyków na kulturę Zachodu, która obejmie z czasem i grzejących stołki decydentów z KPCh, to ewentualne korzyści z takiej rewolucji płynące trudno będzie przecenić.

tatuaz, chiny, leszek slazyk

…bo ten niby angielski może być cokolwiek żałosny…

m.p.

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close