Wiadomości

Ten nie zna życia kto….

W mieście moim nadmorskim popularna była i jest pieśń: "Ten nie zna życia kto nie służył w Marynarce". Jako syn miasta swego w pokoleniu czwartym (a miasto samo młodsze niż pokolenia rodziny mojej) dodam nieśmiało: "I ten kto na targach w Hong Kongu nie był". Mordując swoje nogi, przemierzając po raz któryś hektary Hong Kong Exhibition Center układałem sobie tekst wnikliwy, a pałen dowcipu. Amerykanie mi wszystko popsuli.

Uwielbiam Hong Kong między innymi za to, że w hotelach klasy "economy" (poniżej 2 tysięcy za dobę) nie ma miejsca na bezsensowne zabawy, typu oglądanie po raz n-ty tego samego filmu na HBO. Dla wyjaśnienia: azjatyckie HBO oszczędnie prezentuje nowości. Skupia się na produkcjach z lat 90-tych, albo i wcześniejszych. W Polsce TCM daje nowsze rzeczy. Tak, czy siak. Włączasz w Hong Kongu, w normalnym hotelu TV i możesz oglądać BBC News, Bloomberg News, Russia Today, NHK International, CNBC i tak dalej. Włączyłem TV i w bardzo krótkim czasie dowiedziałem się, że politycy amerykańscy nie znaleźli dzisiaj możliwości porozumienia, w związku z czym budżetowy pat USA trwa już 15 dzień.

Tuż po tej wiadomości z CNBC dowiedziałem się z BBC News, że wczoraj szyszki z Wielkiej Brytanii i z Chin podpisały umowę dotyczącą możliwości uruchamiania przez banki chińskie swoich oddziałów w Anglii. Porozumienie to w rzeczywistości jest oficjalnym potwierdzeniem nowego trendu: banki chińskie chcą inwestować w funta zamiast dolara. Umowę podpisał George Osborne, Drugi Lord Skarbu Korony i jeden z zastępców Li Keqianga. W efekcie tego porozumienia juz w listopadzie chiński ICBC złoży kwotę 2 miliardów yuanów (1 miliard złotych) jako kapitał założycielski swojej centrali europejskiej. I londyńskiej jednocześnie rzecz jasna.

Amerykanie przegrywają nie tylko w perspektywie tu i teraz, ale również w tej wieloletniej. Nie wiem, czy to bardzo pocieszające, że nie tylko nasz kraj może poszczycić się faktem, że do polityki garną się gamonie bez większego zrozumienia świata ich otaczającego. Ja się osobiście nie czuję pocieszony. Inaczej rzecz ma się z Wielką Brytanią, a przede wszystkim z Hong Kongiem. Londyn i Hong Kong odegrają w tym przedsięwzięciu rolę naczelną. A to oznacza, że Londyn wraca do gry jako światowe centrum finansowe. Hong Kong będzie żył jeszcze dostatniej niż ma to miejsce dzisiaj. Wizja umiędzynarodowienia yuana zupełnie znienacka staje się bardzo realna. Tymczasem Amerykanie podkręcają napięcie jakby zajmowali sie produkcją kolejnego filmu w Holywood, nie zaś robieniem polityki w imieniu światowego lidera. Nie mój cyrk, nie moje małpy. Ale wierzyć się nie chce, że demokracja ma w sobie aż tyle samodestrukcji. Dzisiaj przywódcy z Pekinu uśmiechają się niczym Mona Lisa. Tajemniczo i dyskretnie. Na czyje wyszło? No na czyje?

Redaktor

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close