GospodarkaWiadomości

Dwa tygodnie po upadku Hanjin Shipping

 

Dwa tygodnie temu południowokoreański armator, Hanjin Shipping, ogłosił upadłość. Sytuacja ta nie powinna być zaskoczeniem ze względu na bardzo złe wyniki finansowe wszystkich firm z branży, tylko czy na pewno?

 

 

Oto kilka faktów opisujących pozycję Hanjin Shipping w światowym rynku armatorskim:

1) był siódmym, co do wielkości armatorem na świecie, posiadający około 2,9% udziału w rynku;

2) operował na 98 kontenerowcach o łącznej pojemności około 600 000 TEU;

3) statkami armatora przewożonych było około 8% towaru w relacji handlowej USA – Daleki Wschód;

4) obsługiwał największych koreańskich eksporterów:

a)   Samsung – 45,5% towaru eksportowanego do USA

b)   LG – 23,5% towaru eksportowanego do USA

c)    HP – 58% towaru eksportowanego do USA

Ogłoszenie upadłości firmy Hanjin Shipping spowodowało błyskawiczny wzrost stawek frachtowych. Przykładowo, na trasie Shanghai – Los Angeles ceny wzrosły o 42%, a na trasie Shanghai – Rotterdam o 39%. Na domiar tego właśnie teraz handel międzynarodowy wchodzi w szczyt obrotów transportu kontenerowego, ponieważ fabryki, dystrybutorzy i sieci handlowe importują towary z przeznaczeniem na sprzedaż w okresie przedświątecznym. Jest to czas największego wypełnienia przestrzeni ładunkowych. Załadowcy w pośpiechu poszukują miejsc na statkach innych armatorów, co właśnie jest powodem nagłego wzrostu cen, który średnioterminowo może zostać zachowany.

Upadłość Hanjin Shipping miała również ogromny wpływ na światowe łańcuchy dostaw. Statki armatora zostały „uwięzione” w portach albo na morzach bez możliwości wpłynięcia do portów. Prawie 80 kontenerowców w 51 portach 26 krajów świata zostało wstrzymanych. Wartość towaru na statkach szacowana jest na około 14 mld USD. Już teraz wiadomo, że opóźnienia w dostawach będą miały wpływ na dostępność towarów w okresie świątecznym oraz na kondycję finansową wielu firm z łańcucha dostaw, poczynając od firm spedycyjnych, producentów, dystrybutorów aż po sklepy. Fabryki działające w modelu Just-in-Time mogą doznać paraliżu produkcyjnego z powodu braku komponentów produkcyjnych.

Sytuacja, która wydarzyła się dwa tygodnie temu ciągle nie jest rozwiązana, a przyszłość jest niepewna. Pewne jest, że załadowcy będą zmuszeniu do staranniejszego doboru dostawców usług logistycznych oraz do zrewidowania swojej polityki zakupowej m. in. poprzez wsparcie narzędziami analitycznymi typu Mlog (http://mlog.com.pl). Z kolei firmy spedycyjne i armatorzy będą musieli pracować nad odbudowaniem zaufania klientów do całego transportu morskiego. Więcej o skutkach bankructwa Hanjin już niedługo. 

 

Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close