Wiadomości

Xi Jinping z wizytą w Soczi

W odróżnieniu od najważniejszych postaci polityki Zachodu prezydent Chin Xi Jinping uświetni swoją obecnością ceremonię otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Jest to kolejny gest prezydenta Chin podkreślający niezwykle przyjazne stosunki pomiędzy Chinami a Rosją. Jak to zwykle bywa w polityce nie wszystko złoto co się świeci.

Prezydent Xi Jinping przyleciał do Rosji już wczoraj. Został powitany przez Władimira Putina, który w swoim przemówieniu powitalnym nawiązał do obchodzonego wciąż w Chinach Chińskiego Nowego Roku. Prezydent Rosji stwierdził, że Święto Wiosy to w Państwie Środka czas rodzinnych spotkań po długim czasie rozłąki. Wizyta Xi w Soczi to wydarzenie symboliczne: przyjaciele w czasie świąt mogą znów się spotkać i usiąść przy wspólnym stole. A rozmawiać będą nie o sporcie jakby wydawać się mogło, ale jak informuje oficjalny chiński komunikat, o wzajemnej współpracy przy wielkich projektach, sprawach o skali zarówno globalnej, jak i lokalnej.

Dla obu "przyjaciół z podwórka" sprawą globalna jest możliwość odebrania Stanom Zjednoczonym światowego prymatu. Pojedynczo ani Rosja, ani Chiny nie są w stanie osiągnąć celu. Ale wespół w zespół, kto wie? Rosja ma surowce. Chiny mają pieniądze. Rozsądek nakazuje łączyć ze sobą te doskonale pasujące do siebie zasoby. I tak się dzieje. Rosjanie sprzedają Chińczykom ropę, gaz, metale. Ale czym bliżej przyglądamy się wzajemnym relacjom obu politycznych wielkoludów, tym więcej dostrzegamy na nich pęknięć, tym bardziej uśmiechy witających się prezydentów wydają się nam sztuczne.

Rosja chciałaby w relacjach z Chinami grac rolę patrona. To znana i nam ciągota Kremla do podtrzymywania mitu imperium rozdającego karty zarówno w Europie, jak i w Azji. Stan taki udawało się utrzymywac przy zyciu w czasach Związku Radzieckiego, szczególnie za Stalina. Po rozpadzie centrum światowego komunizmu Rosja wciąż mogła rościć dobie prawo do tytułu najważniejszego gracza regionu. Dzisiaj, pomimo wielorakich starań, Rosja oddaje pola Chinom. Wygrywają chińskie pieniądze. W samych Chinach rozbudzany jest sentyment za czasami potężnych dynastii, które gwarantowały spokój wewnętrzny i bezpieczeństwo zewnętrzne, a prześcigały bliższych i dalszych sąsiadów cywilizacyjnie, kulturowo, gospodarczo. Chińczycy podkradają Rosjanom technologie wojskowe. Zamawiają różne rodzaje broni, aby po niewielkiej chwili prezentować światu własną wersję danego typu uzbrojenia łudząco podopbną do produkcji rosyjskiej. Chińczycy nie chcą kupować royjskiego gazu po europejskich cenach. Gazprom dostał właśnie pstryczka w nos, nie udało się podpisać 30 letniego kontraktu z Pekinem na dostawy gazu. Ale wcześniej Rosjanie storpedowali chiński projekt założenia banku dla krajów Szanghajskiej Organizacji Współpracy (członakmi są Rosja, Chiny, Kazachstan, Tadżykistan, Kirgistan i Uzbekistan), gdzie zasadniczy kapitał pochodziłby z zasobów ChRL.

Chiny potrzebowały światowej i regionalnej pozycji Rosji na przełomie XX i XXI wieku. Dzisiaj śmiało mogą obejść się bez protekcji północnego sąsiada. Co więcej taka protekcja może być dzisiaj uznawana w Pekinie za moskiewski protekcjonalizm.

Na razie Xi Jinping będzie grał swoją rolę wielkiego przyjaciela Putina, gotowego stawić się na każde wezwanie "przyjaciela". Do czasu. Tak już wcześniej bywało w chińskiej historii. Następowała nieoczekiwana zmiana miejsc. Nieoczekiwana dla Rosjan, cierpliwie wypracowywana przez Chińczyków. Nadejdzie pewnie kiedyś taki dzień, kiedy na kontynencie azjatyckim nie będzie wystarczająco duzo miejsca dla mocarzy z ambicjami. Jeden będzie musiał zgiąć kark. Który? To jasne: sprytniejszy.

Źródło: SCMP, China Daily

Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close