Wiadomości

Zlikwidowano ostatnią fabrykę jedwabiu w Jili

Ostatnia fabryka jedwabiu w Jili, małej wiosce koło Szanghaju, która od czasów wiktoriańskich znana jest w świecie jako miejsce produkcji najlepszego chińskiego jedwabiu, została zamknięta.
Wioska Jili, dzięki produkcji wysokiej jakości jedwabiu, była przez stulecia najsławniejszą wioską w Chinach. Jilijski jedwab zdobył złotą i srebrną nagrodę na Wielkiej Wystawie, która odbyła się w Londynie w 1851 roku. Bele drogocennego materiału zostały sprezentowane samej królowej Wiktorii.

Za czasów dynastii Qing urzędnicy sądowi ubierali się wyłącznie w szaty uszyte z jedwabiu z Jili. Rzemieślnicy w wiosce byli tak bogaci, że na ich kontach bankowych było więcej srebra niż wynosił przychód roczny całego kraju. Jednakże w dniu dzisiejszym gwałtowna industrializacja Chin, w tym również industrializacja przemysłu jedwabnego, wykluczyła Jili z konkurencji. Ostatnia tamtejsza fabryka jedwabiu przekwalifikowała się na fabrykę wind do centrów handlowych.

„Jedwab z Jili jest cieńszy i mocniejszy niż jakikolwiek inny”, powiedział Shen Jiadong (35), mieszkaniec Jili, który otworzył niedawno niewielki warsztat produkujący pościele z lokalnego jedwabiu. „Ale ciężko teraz ocenić jakość jedwabiu. Tradycja mówi, ze najlepszy jedwab jest śnieżnobiały, bo to świadczy o czystości wody. Teraz jedwab się farbuje a różnice pomiędzy takim a takim materiałem można stwierdzić jedynie za pomocą testów chemicznych”, dodał. „Poza tym woda jest coraz bardziej brudna. Kiedy byłem młodszy, mogłem pić prosto z rzeki. Teraz lepiej tego nie robić”, powiedział Shen.

W Jili stoi obecnie około 50 domów skupionych wokół znajdującego się w centrum zbiornika wodnego. Okolice dookoła wioski porastają morwy. Pomimo zamknięcia fabryki, w wiosce dalej hoduje się jedwabniki. Larwy przechowuje się w długich bambusowych misach, po czym umieszcza się je na specjalnych przewodach, wokół których tkają kokony.

Ale jest to bardziej praca dorywcza, niż pełnowymiarowe zajęcie. „Nauczyłam się hodować jedwabniki kiedy byłam bardzo mała”, powiedziała Pan Huifeng (54). „Dzisiaj zakładamy kolonie najwyżej dwa razy rocznie, bo większość czasu spędzamy pracując w fabryce”, powiedziała. Jej wnuki w ogóle nie interesują się hodowlą jedwabników. „Nie obchodzą mnie”, powiedział Wang Jianyi (8). „Ale jak trzeba, to pomagam dziadkom.”

Shen skupuje kokony w wiosce i odsprzedaje je innym fabrykom jedwabiu. Skrawkami materiału wypełnia produkowane przez siebie pościele.

„Kiedyś, kiedy Chiny były bogatym krajem, każdy chciał nosić ubrania z naturalnych materiałów”, powiedział. „Ale jedwab płowieje na słońcu i łatwo się plami, więc najlepiej wyrabiać z niego pościel.”

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close