CiekawostkiPolityka

Środkowoeuropejskie Centrum Medycyny Chińskiej

 

 

China Daily donosi, że w minioną niedzielę w Budapeszcie chińska wicepremier Liu Yandong wzięła udział w uroczystości otwarcia nowego budynku Uniwersytetu Semmelweisa, najstarszej na Węgrzech uczelni medycznej. W nowym budynku znajdzie swoją siedzibę wydział tradycyjnej medycyny chińskiej oraz Środkowoeuropejskie Centrum Medycyny Chińskiej.

Uroczystość otwarcia nowego wydziału Uniwersytetu Semmelweisa zbiegła się z konferencją ministrów zdrowia krajów Europy Środkowej i Wschodniej oraz Chin (w ramach działań 16 +1), która od 18 do 21 czerwca odbywa się w stolicy Węgier.

– To budujące widzieć jak Węgry przyjmują na siebie rolę lidera w zakresie stworzenia podstaw legislacyjnych i ram prawnych dla praktykowania tradycyjnej medycyny chińskiej w Europie, wprowadzając chińska medycynę w zakres powszechnych praktyk medycznych na Węgrzech. – powiedziała pani wicepremier. – Mam nadzieję, że uczelnie medyczne obu państw stworzą wspólnie platformę naukową dla połączenia doświadczeń medycyny zachodniej i chińskiej, co pozwoli uzyskać nowy model walki z chorobami – dodała.

W projekcie ze strony chińskiej bierze udział Uniwersytet Medycyny Chińskiej Heilongjiang w Harbinie. Ta uczelnia jest odpowiedzialna między innymi za stworzenie programu nauczania na wydziale medycyny chińskiej Uniwersytetu Semmelweis, a także za program i formy działania tworzonego właśnie Środkowoeuropejskiego Centrum Medycyny Chińskiej.

Obie uczelnie podpisały porozumienie o współpracy w 2010 roku. Na mocy tego porozumienia stworzono programowe podstawy 5 letnich studiów dla przyszłych węgierskich specjalistów tradycyjnej medycyny chińskiej. Przez pierwsze 4 lata studiów studenci biorą udział w zajęciach na Wydziale Nauk Medycznych Uniwersytetu Semmelweis, piąty rok zaś spędzają w Chinach, gdzie mają okazję uzyskać doświadczenia kliniczne.

Pierwsi absolwenci wydziału tradycyjnej medycyny chińskiej otrzymali dyplomy w 2016 roku. W bieżącym roku podpisano umowę dotyczącą kontynuacji i rozwoju współpracy międzyuczelnianej.

I tyle mniej więcej na ten temat donoszą media chińskie.

Mnie zaś przychodzą do głowy następujące refleksje:

  1. Nie ma w Polsce żadnego projektu polsko-chińskiego (o Instytutach Konfucjusza nie wspominam), który trwałby więcej niż kadencja jednego rządu. Nikt tutaj (w sensie u nas) nie potrafi myśleć kategoriami długookresowymi.

  2. Węgrzy wchodząc w temat tradycyjnej medycyny chińskiej pieką dwie pieczenie na jednym ogniu: to faktycznie niezwykle ważny (emocjonalnie, wizerunkowo, kulturowo, ambicjonalnie) obszar chińskiej aktywności. Zajęcie się nim przez Węgrów na poziomie uniwersyteckim to niezwykle zręczny, nienachalny gest, który musi być wielce miły Pekinowi. Z drugiej zaś strony to temat niezwykle bezpieczny jeśli chodzi o jego popularyzację w Europie. Nikt tu nie będzie doszukiwał się quasi agenturalnej działalności na rzecz ChRL.

  3. W polskich sferach naukowych (a przynajmniej uczelnianych) tradycyjna medycyna chińska postrzegana jest niezmiennie jako zjawisko z pogranicza homeopatii i bioenergoterapii. Akupunkturę, Chi Kung, historie o przepływach energii traktuje się z ironicznym grymasem. Tymczasem pewnie kilku Węgrów miało okazję odwiedzić chińskich lekarzy w Chinach, czy Hong Kongu i zrozumiało ogromną różnicę w podejściu chińskich lekarzy do pacjenta, do choroby. U nas generalnie walczy się ze skutkami. W Chinach szuka się przyczyn. W stanie skóry, w zapachu z ust, w wyglądzie siatkówki oka, we wrażliwości na dotyk różnych punktów dłoni i stóp. I robi się USG, i robi się analizy krwi i moczu, i robi się wszystko to co i u nas. Tyle, że w celu zlikwidowania pierwotnej przyczyny, nie wyłącznie skutku, zbiera się informacje i sygnały ciała, czasem też i ducha, a dopiero potem wyciąga wnioski.

  4. Wiecie Państwo kto wymyślił i położył podwaliny pod miasto Harbin? Inżynier Adam Szydłowski. Miasto budowało kilkanaście tysięcy Polaków. Jak to dziedzictwo wykorzystujemy w relacjach z Chinami? Nijak. Spróbujcie Państwo znaleźć jakiekolwiek informacje na temat inżyniera Szydłowskiego w internecie.

I takie właśnie przychodzą mi do głowy myśli na wieść o uruchomieniu w Budapeszcie Centrum Medycyny Chińskiej.

Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close