Polityka

Tajwan – Chiny: Spotkał sie pan z panem

W wyniku długotrwałych, ale ostatecznie skutecznych dyplomatycznych negocjacji doszło dzisiaj do „historycznego spotkania” dwóch panów: pana Xi oraz pana Ma. Jeden jest prezydentem Chińskiej Republiki Ludowej, drugi zaś Republiki Chin, znanej powszechnie jako Tajwan. Obaj panowie spotkali się na neutralnym terenie, czyli w Singapurze. Żaden z nich nie występuje jako głowa państwa. A to dlatego, że oficjalnie oba te państwa nie uznają się nawzajem.

Dla mojego przeciętnego rodaka sprawa ta nie ma ani znaczenia, a co więcej, nie jest do końca jasna. Dzięki wielu dziesiątkom lat zabiegów Republika Chin (Chińska) została zepchnięta na odległy margines świadomości przez Chińską Republikę Ludową, którą powszechnie nazywa się Chinami. Republika Chin zwana dzisiaj Tajwanem powstała w wyniku zrywu rewolucyjnego (nie mającego wiele wspólnego z rewolucją bolszewicką, z którą nam się to słowo jakoś ciągle kojarzy) w 1911 roku. To właśnie przywódcy tej Republiki, najpierw Sun Yat-sen, a potem, a właściwie przede wszystkim Czang Kaj-szek, doprowadzili do zjednoczenia rozbitych dzielnicowo Chin, rozpoczęli dzieło budowania nowoczesnego państwa. Czang Kaj-szek stał na czele chińskiej armii, która musiała nie tylko walczyć z niezliczonymi war lordami władającymi różnymi zakątkami olbrzymiego kraju, komunistami Mao, ale wreszcie musiała stawić opór japońskiej inwazji. Armia Kuomintangu walczyła z Japończykami i w granicach Chin, ale także w Birmie, czy na Filipinach. To Czang i jego Republika byli członkami koalicji przeciw państwom Osi. Równorzędnymi ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią.

To Czang i Republika Chin współtworzyła takie instytucje jak ONZ. A potem już nie była tak istotna. Za sprawą takich postaci jak Octowy Józio, czy prezydent Truman Czang musiał odpuścić komunistom. Ci korzystając ze szczodrej pomocy radzieckiej, uzbrojenia i wiedzy wziętych do niewoli Japończyków z radzieckiej strefy okupacyjnej na północy Chin pokonali wojska Kuomintangu, które wraz ze swoim wodzem naczelnym salwowały się ucieczką na Formozę, czyli na Tajwan.

Już w 1950 roku Amerykanie gorzko pożałowali swoich decyzji. 25 czerwca rozpoczęła się wojna koreańska, która w czasie 4 lata trwania pochłonęła życie 33 629 zabitych i zaginionych oraz 107 tysięcy rannych żołnierzy amerykańskich. Amerykanie zaczęli wspierać i uzbrajać Tajwan, ale w rzeczywistości były to zabiegi o małym znaczeniu dla faktycznego stanu rzeczy. Amerykanie nie uznali rządu komunistycznego w Pekinie, ale i tak większość Azji przeszła pod wpływy radzieckie.

Po śmierci Stalina stosunki na linii Moskwa-Pekin uległy gwałtownemu pogorszeniu. Mao nigdy nie wybaczył Chruszczowowi demitologizacji Stalina, który był dla Przewodniczącego…. No właśnie: idolem? Wzorem? Wyimaginowanym patronem? Nie dowiemy się. Wiemy z pewnością, że był nietykalny, jak święty, którego Chruszczow zbrukał. Co więcej Mao uznał, że jest jedynym godnym następcą Soso na światowym rynku liderów permanentnej rewolucji. To pęknięcie w obozie „czerwonych” postanowili wykorzystać jankesi. W wyniku rozmów Zhou Enlaia i Henry Kissingera do Pekinu przybył Nixon, aby porozmawiać z Mao na temat nawiązania stosunków. Dyplomatycznych. Jakoś tak przy okazji zaczęło się wymazywanie Tajwanu. Przedstawicielem Chin w ONZ stała się Chińska Republika Ludowa. Ta sama Republika ostrzegła, że tolerowanie na terenie jakiegoś państwa przedstawicielstwa dyplomatycznego Tajwanu (Republiki Chińskiej), równoznaczne jest z zerwaniem stosunków dyplomatycznych z Pekinem.

Dzisiaj ambasady i konsulaty Tajwanu działają na świecie, w tym również w Polsce, jako biura handlowe, lub izby gospodarcze….

Spotkanie prezydenta Xi i prezydenta Ma poprzedzały długie negocjacje. W ich następstwie ustalono między innymi, że obaj szefowie państw zwracać się będą do siebie per „pan”, żeby uniknąć niezręczności dotyczącej rozbieżności zdań na temat tego, kto jest faktycznym przywódcą Chin i Chińczyków. Oba państwa od z górą dekady liberalizują wzajemne relacje. Jeszcze chwilę temu, żeby dotrzeć z Szanghaju do Tajpej trzeba było lecieć przez Hongkong. Dzisiaj mamy bezpośrednie połączenia lotnicze i promowe. Chiny Ludowe chcą tajwańskich inwestycji, tajwańskiej wiedzy, tajwańskich doświadczeń biznesowych, politycznych i militarnych. Nie chcą tajwańskiego modelu demokracji.

Wygląda na to, że ten dyplomatyczny remis ze wskazaniem na Pekin zamienił się zdecydowaną wygraną Chin Ludowych. No bo jakiż z tego spotkania zysk Tajpej? Przecież wiadomo, że jeśli ktoś ma kogoś „objąć opieką” to nie Tajwan Chiny Ludowe, tylko ewentualnie odwrotnie, w ramach funkcjonującego w Hong Kongu i Makau modelu „jedno państwo – dwa systemy”. Obywatele Republiki Chin (Chińskiej), mieszkańcy Tajwanu w znacznej większości uważają swojego prezydenta, demokratycznie wybranego za zdrajcę. Obywatele Chińskiej Republiki Ludowej spotkanie w Singapurze uważają rzecz jasna za sukces. Co z tego spotkania wyniknie w przyszłości? Pewnie Ma Ying-jeou, prezydent Tajwanu, nie uzyska kolejnej elekcji. Pewnie wygra opcja bardziej przywiązana do niepodległości „zbuntowanej prowincji”, jak nazywają ją w Chinach Ludowych. Chyba, że po raz kolejny wtrącą się Amerykanie. Wtedy wszystko może pójść się pieprzyć. Jeśli chcesz, żeby coś poszło nie tak, wezwij na pomoc administrację z Waszyngtonu. To niekwestionowani mistrzowie nietrafionych decyzji.

Leszek Ślazyk

 

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close