Polityka

Trump i jego dary dla Chin

 

 

Jeśli tak dalej pójdzie to Donald Trump stanie się bohaterem narodowym w Chinach Ludowych. Nie dość, że z hucznych zapowiedzi wypowiedzenia „nieuczciwym” Chinom wojny handlowej nie zostało już w zasadzie nic, to jeszcze „ (…) w czwartek wieczorem polskiego czasu prezydent Donald Trump ogłosił, że Ameryka wycofuje się z porozumienia klimatycznego z Paryża. Przedstawił to jako realizację „obietnicy złożonej w kampanii amerykańskim robotnikom„. Ale czemu ta decyzja jest nieoczekiwanym, a znakomitym prezentem dla Pekinu?

Wróćmy na chwilę do relacji wyborcza.pl.: „Dlaczego Trumpowi nie podoba się porozumienie paryskie? Bo uważa, że dekarbonizacja to najkrótsza droga do wzrostu bezrobocia i stagnacji gospodarczej – fabryki i elektrownie zamiast swobodnie emitować CO2, muszą szukać kosztownych technologii, które ograniczają emisję.

Tego samego dnia, czyli w miniony czwartek z Chin dotarła informacja o tym, że firma Sungrow Power Supply uruchomiła w mieście Huainan w prowincji Anhui zespół pływających paneli słonecznych mających w sumie moc 40 megawatów. Co jeszcze bardziej interesujące „pływająca elektrownia” powstałą na sztucznym jeziorze stworzonym poprzez zalanie terenów, z których wydobywano węgiel. Prowincja Anhui jest też jednym z najbogatszych w węgiel chińskich regionów. Jest też jednym z obszarów najbardziej dotykanych „airpocalypce”, czyli niesławnym smogiem, będącym głównie efektem spalania węgla w elektrowniach, zakładach przemysłowych i gospodarstwach domowych. „Pływająca elektrownia” Sungrow Power Supply jest największą tego typu instalacją na świecie. „Eksperci podkreślają zalety pływających farm słonecznych, które budowano już w latach 90. w Japonii. Oszczędzają one miejsce na cennych gruntach w gęsto zaludnionych obszarach – Chiny mają ponad 100 miast o populacji powyżej 1 miliona, dla porównania w Stanach Zjednoczonych takich metropolii jest 10. Zapobiegają ponadto nadmiernemu parowaniu wody w najgorętszych miesiącach. Chłodniejsze powietrze tuż przy powierzchni wody wydłuża żywotność ogniw fotowoltaicznych.

Również w miniony czwartek Elon Musk, twórca firmy Tesla, poinformował o swojej rezygnacji z członkostwa w radzie prezydenta Donalda Trumpa. Była to ostateczne potwierdzenie wcześniejszych jego zapowiedzi o rozważaniu takiej decyzji.

W teraz wróćmy do początkowego pytania: czemu wycofanie USA przez Trumpa z porozumienia paryskiego jest prezentem dla Chin?

Chiny są największym na świecie „trucicielem”, odpowiadającym za 28% globalnej emisji dwutlenku węgla, o innych związkach chemicznych nie wspominając. Równocześnie w ramach działań rządowych Chiny są obecnie największym na świecie producentem wszelkich urządzeń do produkcji energii odnawialnej. W przypadku produkcji ogniw fotowoltalicznych są monopolistą – powstają one na bazie metali ziem rzadkich, które w 95% w skali świata pochodzą właśnie z Chin. Władze w Pekinie wydają również ogromne sumy na pozyskiwanie i rozwój wszelkich technologii, które pozwalają poważnie myśleć o odejściu od produkcji energii elektrycznej ze źródeł wodorowęglowych. Trump wycofując się z porozumienia paryskiego informuje jednocześnie Amerykę, że nie będzie finansował „nowoczesnych wydumek”. Przestanie łożyć na rozwój nowych, „kosztownych technologii”. Tak już niestety jest, że prywatny kapitał sam z siebie nie interesuje inwestowaniem pieniędzy w przedsięwzięcia, które mogą (ale nie muszą) przynieść zyski za – powiedzmy – ćwierć wieku. Z wielu powodów, chociażby przez wzgląd na koszt pieniądza. Wsparcie państwa, szczególnie w obszarze badań naukowych, a później w fazie komercjalizacji wyników tych badań jest niezbędnym elementem postępu we współczesnym świecie. Doskonałym przykładem zrozumienia tego mechanizmu, a również efektu, jaki on przynosi, może być bez wątpienia Korea Południowa. Tym samy śladem idą dzisiejsze Chiny. Decyzja Elona Muska ogłoszona w czwartek wyraźnie sugeruje, że amerykański biznes technologiczny zacznie szukać wsparcia finansowego w Chinach. A w zamian za to Chiny dostaną dostęp do tych technologii, o czym jeszcze kilka miesięcy temu nikomu się nawet nie śniło. To wszystko dzieje się w momencie kiedy dochodzi do spotkania premiera Li Keqianga z Angelą Merkel w Berlinie, i kiedy odbywa się szczyt Unia Europejska- Chiny. Chiny mówią ustami swojego premiera Europie: „my ustalenia z Paryża respektujemy i będziemy robić wszystko co w naszej mocy, aby osiągnąć sukces na polu redukcji emisji gazów cieplarnianych do atmosfery”. A to oznacza, że będą również finansować i wspierać rozwój wszelakich nowych technologii bezpośrednio i pośrednio związanych z nowymi źródłami energii. W efekcie szczytu w Brukseli Chiny zostaną ogłoszone najważniejszym strategicznym partnerem Europy. Co może skutkować uznaniem przez UE Chin jako państwa o gospodarce wolnorynkowej. Projekt Xi Jinpinga znany jako Nowy Jedwabny Szlak nieoczekiwanie uzyska zupełnie nowy wymiar. Europa i Azja skupią się na wzajemnej współpracy, a Stany Zjednoczone odejdą na dalszy plan.

I tak to jedną decyzją będącą wyrazem poparcia dla wąskich i z góry skazanych na zagładę grup interesu (ropa naftowa i węgiel to zasoby ograniczone), wsparcia dla profesji bez przyszłości (górnicy zostaną wyparci przez maszyny), Donald Trump uczynił Chiny światłym przywódcą nowoczesnego świata. I znów, to co wydawało się jeszcze niedawno potencjalnym procesem o niewiadomych rezultatach dzisiaj wydarzyło się w kilka dni.

A co tam u naszych orłów, sokołów, bażantów? No jak to co? W rzeczony czwartek pan wiceminister od energii właśnie ogłosił, że budujemy kolejne energetyczne bloki węglowe, nad atomem będziemy się zastanawiać, a wydumki typu wiatraki, czy panele solarne mamy w nosie. Gratuluję! W latach ulubionego przez Państwa PRL-u można było w telewizji oglądać czeski serial „Szpital na peryferiach” („Nemocnice na kraji mesta”). W jednym z odcinków serialu szacowny pan doktor rzekł był do pani pielęgniarki: „Gdyby głupota mogła unosić, latałaby pani tutaj jak gołębica”. Dokładnie właśnie tak.

Leszek Ślazyk

Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

1 thought on “Trump i jego dary dla Chin”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close