Polityka

Trzecie Plenum, albo z wielkiej chmury mały deszcz

Podgrzewanie atmosfery trwało od końca wiosny. Co to będzie, co to będzie? Oficjalne wiadomości i oficjalne przecieki podkreślały wyjątkowy, niemal z marszu historyczny charakter zbliżającego się III Plenum KPCh. Każdy komu sprawy Chin bliskie z zainteresowaniem oczekiwał przemówień, które wskażą nowe kierunki dla tego kraju. Ogromne ciśnienie uchodziło z pobudzonych obserwatorów systematycznie przez cztery dni trwania partyjnego posiedzenia. Nie wydarzyło się absolutnie nic.

Przed III Plenum KPCh w prasie chińskiej i zagranicznej znaleźć można było wiele informacji na temat problemów stojących przed dzisiejszymi Chinami, problemów od rozwiązania których zależy przetrwanie Państwa Środka. Wśród najważniejszych wymieniano konieczność poszerzenie grupy beneficjentów sukcesu gospodarczego Chin, potrzebę zbudowania systemu ubezpieczeń społecznych, które z kolei sprzyjać będą wzrostowi konsumpcji, wagę utrzymania wzrostu gospodarczego na przyzwoitym poziomie, zwiększenie wysiłków mających na celu ochronę zdegradowanego środowiska, czy doprowadzenie do równouprawnienia firm państwowych i prywatnych.

Eksperci i komentatorzy wymieniali problemy, przedstawiali rozliczne przykłady na ich zobrazowanie, a również ostrzegali przed konsekwencjami pozostawienia tychże problemów nierozwiązanymi. W przypadku gospodarki zbudowano nawet nowe pojęcie „chińskiej trojki”, symbolicznego zaprzęgu, który pociągnąć ma Chiny ku stabilnej przyszłości. Tymi trzema koniami są: „głęboka” urbanizacja, wzmocniona konsumpcja i umiędzynarodowienie yuana. Pierwsza siła pociągowa nowej epoki w historii najnowszej Chin miała być konsekwencją reformy systemu hukou. Przypomnę, że jest to system meldunkowy wprowadzony w ChRL w 1958 roku mający na celu przywiązanie obywateli, szczególnie chłopów do miejsca urodzenia. System hukou jest systemem dziedzicznym. Pochodzenie, to „przypisanie” do ziemi, dziedziczy się po matce. Stąd właśnie casus robotników wędrownych w liczbie ponad 200 milionów, którzy pracując w wielkich miastach nie mają tam żadnych praw: nie mogą się zameldować, nie mogą korzystać ze szczątków opieki socjalnej, czy medycznej, ba! Nie mogą formalnie wysyłać swoich dzieci do miejskich szkół. Nadanie tej grupie możliwości legalnego osiedlania się w miastach miało – wedle ekspertów i komentatorów – przyspieszyć proces zwiekszania się mieszkańców miast, zmniejszania ilości mieszkańców wsi, wzmocnić tendencję charakterystyczną dla krajów rozwiniętych.

Konsumpcję proponowano wzmocnić poprzez zerwanie z dotychczasowuym modelem społecznym, w którym osoby starsze, w wieku poprodukcyjnym skazane były na łaskę najbliższej rodziny, głównie dzieci. Tu konieczne zdaniem ekspertów byłoby wprowadzenie porządnego, sprawnego systemu emerytalnego (a zatem powszechnego systemu ubezpieczeń społecznych), który z ludzi starych uczyniłby atywnych konsumentów.

No i koń trzeci. Yuan umiędzynarodowiony. Chińczycy doszli do słusznego wniosku, że muszą wzmacniać eksport, bo pozostaje on najważniejszą dźwignią chińskiej gospodarki. Trzeba jedynie zmienić przedmiot eksportu. Zastapić niedrogie towary chińskiem pieniądzem.

Przed III Plenum wymieniano jeszcze całe mnóstwo innych ważnych i ważkich problemów dotykających współczesne Państwo Środka. Nikt nie zakładał, że podczas Plenum zostana przedstawione detalicznie sposoby rozwiązania poszczególnych trudnych spraw. Jednak liczono, że nowi przywódcy przedstawią precyzyjnie kierunki zmian, ich etapy.

Liczył dziad…. W ciągu czterech dni trwania Plenum informacji na temat treści poszczególnych przemówień znaleźć nie sposób było. Po zakończeniu obrad ich podsumowanie razi swoją ogólnikowością. Przywódcy właściwie powtórzyli to, co powiedziano przed Plenum. Wymienili problemy, przemilczeli jednak kwestię planu ich rozwiązania. No bo przecież nie można uznać za konkret, za plan oświadczenia, że wolą Pekinu jest, aby rynkami kraju w większym stopniu rządziły prawa podaży i popytu niż władze centralne.

Dałęm się podpuścić z tym III Plenum jak dziecko. Otwartość dyskusji na temat problemów, całe specjalne kolumny Agencji Xinhua, czy Dziennika Ludowego pozwoliły mi uwierzyć, że oto nadszedł czas przedstawienia otwarcie planu, który trzeba zrealizować. Zapomniałem o tradycji KPCh załatwiania spraw problematycznych po cichu, bez nadmiernego szumu. Zapomniałem również o tradycji zrzucania winy na prowincjonalne, czy powiatowe kadry. „Rząd zrobił co mógł, a co będzie dalej,…. ech”, mówił niejaki Dyzma. I tak właśnie – moim absolutnie subiektywnym zdaniem – mówi dzisiaj Pekin. Przywódcy Chin z pewnością mają jakiś plan. Ale być może jest to wyłącznie plan awaryjny na wypadek gdyby absolutnie wszystko zaczęło się pierniczyć. Jak zaś jest naprawdę będziemy mogli sobie obserwować w ciągu najbliższych 10 lat sprawowania władzy przez obecna drużynę. Jak zwykle w przypadku Chin, a zwłaszcza Chin Ludowych dla jakiegoś oglądu sprawy potrzebny jest czas. Teraźniejszość bowiem daje zbyt małą ilość danych, aby wyciągnąć jakiekolwiek wnioski.

 

Leszek Ślazyk

Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close