GospodarkaPolityka

Wojna handlowa Chiny – USA

biała księga: 'The Facts and China’s Position on China-US Trade Friction'

W cieniu toczącej się miedzy administracją Trumpa, a Chinami wojny handlowej, Chiny uważnie patrzą, komu mogą zaufać. W nowej rzeczywistości, gdy USA, na siłę niejako, generuje konflikty (nie tylko przecież z Chinami: wcześniej z UE, Kanadą i Meksykiem), lekceważąc instytucje, do których USA należą (WTO), Chiny z większą uwagą przyglądają się swoim partnerom i interesom.

Olbrzymi deficyt handlowy między USA, a Chinami był jedynie pretekstem, dla którego administracja USA postanowiła wytoczyć ciężkie działa. To raczej plany Chin: Belt Road Initiative, czy chińska strategia MadeInChina 2025 wywołały obawy w Stanach. Wiadomo bowiem nie od dziś, że walka o prymat na świecie będzie się toczyła właśnie między tymi dwoma gospodarkami. USA zatem nie w smak przyjęcie do wiadomości planów Chin i związane z nimi rosnące gwałtownie znaczenie Chin na arenie międzynarodowej – tutaj konflikt był i jest nieunikniony. Wojna handlowa Chiny – USA

Po licznych i ciągle powtarzanych oskarżeniach ze strony USA, Chiny ponad miesiąc temu opublikowały swój raport podsumowujący (z chińskiej perspektywy) fakty dotyczące współpracy gospodarczej między USA i Chinami, jak i odniosły się do amerykańskich zarzutów. Nie zabrakło także i przedstawienia chińskiego stanowiska. Wojna handlowa Chiny – USA

W raporcie Chiny odnoszą się do czterech głównych oskarżeń, jakie pod ich adresem wysuwają Stany Zjednoczone:

– o nieuczciwy (ze strony Chin) handel, Wojna handlowa Chiny – USA

– o kradzież własności intelektualnej/IPR (Intellectual Property Right),

– o ekonomiczną agresję i

– o nacjonalistyczny kapitalizm. Wojna handlowa Chiny – USA

1. Nieuczciwy handel

Chiny starały się wykazać w swoim raporcie, że handel między USA, a Chinami służy obu stronom i nie można mówić w związku z tym, że jest on nieuczciwy. Odkąd oba kraje zaczęły współpracować w roku 1979 (otwarcie Chin na świat), handel obustronny wzrósł ponad 230-krotnie (w roku 2017 wg chińskich statystyk sięgnął ponad 580 milardów USD). Obecnie USA dla Chin to największy rynek eksportowy i szósty pod względem importu. Wojna handlowa Chiny – USA

Przy okazji tych oskarżeń pojawia się zarzut likwidacji miejsc pracy w USA. Chiny twierdzą, że dzięki importowi z Chin przeciętne amerykańskie gospodarstwo domowe oszczędza rocznie ok 850 dolarów, choć oczywiście rację mają tu także Amerykanie, bo dzięki importowi z Chin sporo miejsc pracy w USA zniknęło (wszystko więc zależy kto i na jakie liczby się powołuje).

Problem oczywiście tkwi także w fakcie, że te miejsca pracy były tracone niemal na życzenia samych Amerykanów, w efekcie przenoszenia produkcji do Chin. Nikt firm amerykańskich nie zmuszał do otwierania fabryk w Chinach. A jednak cały świat inwestował i otwierał zakłady w Chinach korzystające z tamtejszej taniej siły roboczej. Wojna handlowa Chiny – USA

2. Agresja ekonomiczna

Oba kraje stanowią dla siebie ważnych partnerów w inwestycjach. USA są głównym źródłem inwestycji zagranicznych w Chinach. Jak wskazują Chińczycy w swoim opracowaniu, wg danych chińskiego Ministerstwa Handlu (MOFCOM) na koniec roku 2017 w Chinach było ponad 68 tysięcy amerykańskich inwestycji (na kwotę ponad 83 miliardów USD). Również chińskie inwestycje w USA wzrosłu z poziomu 65milionów w roku 2003 do kwoty niemal 17 miliardów USD w roku 2016 (w sumie do roku u2017 Chiny zainwestowały ponad 67miliardów USD).

Nie mogło także zabraknąć informacji o inwestycjach kapitałowych – Chiny przypomniały, że posiadają ponad 1.18 bliona w amerykańskich bonach skarbowych. Wojna handlowa Chiny – USA

Czy za agresję można uznać te chińskie inwestycje? Jest prawdą, że chiński rząd wspiera chińskie firmy w inwestycjach na całym świecie. Czy te inwestycje mają na celu nabycie zaawansowanych technologii? Raport nie wskazuje na to, pokazując, że chińskie inwestycje w USA to głównie inwestycje na rynku nieruchomości, rynku kapitałowym i usługach, z niewielką liczbą inwestycji w firmy high-tech. Wojna handlowa Chiny – USA

3. Kradzież własności intelektualnej

Tutaj Chiny bronią się stwierdzeniem, że w materii ochrony własności intelektualnej robią wiele i ich stanowisko jest jasne i niezmienne: ochrona własności intelektualnej jest wzmacniana poprzez wprowadzane w życie nowych regulacji. Chiny powołują się także na oficjalne raporty administracji USA z roku 2016, wskazujące i doceniające działania Chin w tym obszarze.

4. Nacjonalizm (kapitalistyczny)

Ten argument Chiny odbijają, pokazując jakie działania protekcjonistyczne stosują Amerykanie (poprzez ograniczenia inwestycji i handlu), chociażby wykorzystując i nadużywając "National Security Review" jako środek ograniczający czy blokujący zagraniczne inwestycje w Chinach. Nie brak przykładów na subsydia, kredyty, czy pożyczki dla różnych branż. Chiny wskazują także na liczby dotyczące obostrzeń sanitarnych i fitosanitarnych (SPS – sanitary and phytosanitary) w liczbie ponad 3000 oraz barier technicznych (TBT – technical barriers to trade) w liczbie ponad 1500, które to stanowią odpowiednio 18% i 6.6% w ujęciu globalnym (dla całego świata). Te obostrżenia to zakamuflowane bariery pozataryfowe. Wojna handlowa Chiny – USA

Co więc zamierzają Chiny?

Nie ma tutaj zaskoczeń, padają słowa, jakie paść musiały, w tonie umiarkowanym, choć nie brak w kilku miejscach zdecydowania. Tak więc Chiny zapewniają, że będą bronić swoje interesy. Pada tu jasna deklaracja: firmy i branże najbardziej dotknięte represjami ze strony USA otrzymają odpowiednią pomoc ze strony państwa.

Chiny zapewniają o woli powrotu do rozmów, ale jak zaznaczają, takie rozmowy są możliwe jedynie w sytuacji, gdy obie strony podchodzą do siebie z szacunkiem i dobrą wiarą. Chiny wyrażają chęć reform i usprawnień obowiązujących wielostronnych regulacji handlowych, ale podreślają, że powinno to się odbywać w ramach WTO.

Chiny zapewniają także, że będą kontynuowały prace nad regulacjami dotyczącymi poszanowania własności intelektualnej. Wojna handlowa Chiny – USA

Jednocześnie – to komunikat wysłany do całego świata – Chiny zapewniają że wszelkie firmy zagraniczne działające w Chinach mogą liczyć na ochronę swoich interesów.

Widać linię sporu, jaka się utworzyła między USA, a Chinami – Chiny twierdzą, że ich ścieżka rozwoju podyktowana jest faktem, że Chiny w dalszym ciągu są krajem rozwijającym się (mimo wyników gospodarczych, robiących wrażenie na całym świecie, zauważają przytomnie, że zachłystywanie sie tymi liczbami bez odpowiedniego kontekstu nie ma sensu. A ten kontekst to fakt, że w Chinach mieszka grubo ponad 1 miliard 300 milionów ludzi i PKB per capita to raptem troche ponad 8 tysięcy USD). USA zaś, jako kraj rozwinięty, najwyraźniej boli rosnąca pozycja Chin, które ich zdaniem nadużywają swojego statusu kraju rozwijającego się.

Mamy więc do czynienia z sytuacją patową. Obie strony okopały się na swoich pozycjach, ostrzeliwując się na zmianę danymi ekonomicznymi mającymi pokazać drugiej stronie, że cała ta wojna handlowa i wprowadzanie ceł spływa po nich jak woda po kaczce. Prawda jest zaś taka, że ten, kto pierwszy zacznie poważniej odczuwać skutki tej wojny, ten wyjdzie z propozycją powrotu do stołu i negocjacji. Kto to będzie?

Zapewne już niedługo się przekonamy – wychodzę z założenia, że eskalacja nie potrwa dłużej niż do połowy przyszłego roku i już wtedy będzie wiadomo, kto bardziej odczuwa efekty i kto będzie musiał czy to sam, czy poprzez posłańców (WTO?) szukać możliwości powrotu do rozmów. O ile nie stanie się to wcześniej, bo przecież taką okazją może być planowane pod koiec listopada spotkanie obu prezydentów w ramach spotkania grupy G20.

Na co spoglądać w najbliższym czasie:

– targi China International Import Expo (CIIE) w Szanghaju (6-10 listopada) – jako wyraźny sygnał, że Chiny coraz bardziej otwierają swój rynek. W targach udział weźmie prezydent Chin XiJinPing. Wygłosi tutaj przemówienie inauguracyjne, wyczekiwane przez Chińczyków. Nie spodziewam się tutaj przełomu, to raczej będzie przemówienie skupione na pokazaniu, co Chiny już robią i subtelnym wskazaniu, że USA mylą się twierdząc, że Chiny stosują nieuczciwe praktyki i w dalszym ciągu zbyt chronią własny rynek;

– wybory do Senatu USA 6 listopada: nikt co prawda nie wierzy, że nawet dobry wynik Demokratów w znaczący sposób wpłynie na wojnę handlową, może być jednak sygnałem dla Trumpa, że należy trochę złagodzić stanowisko (a i może zająć Trumpa na innych frontach – jako, że w wypadku dobrego wyniku Demokraci teoretycznie będą mogli pociągnąć temat oskarżeń z jakimi mierzy się Trump). W sytuacji dobrego rezultatu Republikanów Trump może poczuć się pewnie, choć nie wpłynie to zasadniczo na jego stanowisko dotyczące wojny handlowej – będzie to raczej budowało pewność siebie Trumpa.

Ciekawa sytuacja, szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę notowania prezydenta Trumpa na poziomie 44% (jedne z niższych dla urzędującego prezydenta w trakcie wybórów mid-term);

– spotkanie obu prezydentów planowane w trakcie spotkania G20 pod koniec listopada w Buenos Aires: oczekiwania USA zostały przedstawione w wywiadzie dla FoxNews, kiedy to prezydent Trump stwierdził, że liczy na duży 'deal' z Chinami. Chińczycy zapewne będą mieli jakąś propozycję (w razie czego będą mogli pokazać, że są otwarci na poszukiwanie wyjścia z tego impasu), ale zapewne nie na miarę oczekiwań Trumpa;

– nałożenie ceł na pozostałe 250 miliardów chińskiego exportu do Chin – tym straszy Trump i jeśli wierzyć jego zapewnieniom, jego administracja pracuje już nad tym pakietem. Jakaś forma tych ceł może zostać wprowadzona w sytuacji, gdy Trump nie będzie usatysfakcjonowany propozycją ze strony Chin;

– tymczasem Chiny zaczynają pompować pieniądze w gospodarkę, z jednej strony pomagając zadłużonym przedsiębiorstwom, z drugiej zaś grając ostrożnie swoją walutą (dopuszczając w kontrolowany sposób spadek RMB, który w przeciągu tego roku stracił do dolara 10%);

Rysunek: Rebel Pepper

Angielska wersja raportu chińskiego znajduje się po poniższym linkiem:

http://www.xinhuanet.com/english/2018-09/24/c_137490176.htm

 

Tagi
Pokaż więcej

Wojciech Szymczyk

General Manager at Tyman Sourcing Asia / Tyman PLC; Over 10 years of sourcing, purchasing (CPSM® /Certified Professional in Supply Management®/ certificate) and business development work experience in China.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close