Polska

Pandacourier.com : polska firma w Szanghaju

Kurierska firma pandacourier.com to nowy gracz na chińskim rynku przesyłek kurierskich. Założycielami firmy są dwaj młodzi Polacy: Jakub Tomasiczek oraz Bartłomiej Sawczyn. Kierują swoją ofertę głównie do obcokrajowców mieszkających w Chinach, dając możliwość przesłania paczek do 250 destynacji na świecie. Pandacourier.com to zjawisko potwierdzające naszą tezę, że Chiny są wielką szansą dla polskich firm, polskich przedsiębiorców. Trzeba tylko chcieć z niej skorzystać. Oto krótki wywiad ze współzałożycielem pandacourier.com Jakubem Tomasiczkiem:

Leszek Ślazyk: Jak Pan trafił do Chin?

Jakub Tomasiczek: Długa historia, już ponad 6 lat. Rozpoczęło się od rocznego wyjazdu do Szanghaju w celu nauki chińskiego, totalnie w ciemno, praktycznie żadnej wiedzy na temat tego miasta. Po pierwszych tygodniach wiadome już było, że zabawię w Państwie Środka na znacznie dłużej. Chiny mają w sobie coś takiego, że ktokolwiek przylatuje do Chin, nawet jeśli tylko turystycznie, to gdzieś z tyłu głowy chciałby zrobić  biznes. Na przestrzeni lat, nie spotkałem chyba żadnej osoby, z którą bym rozmawiał o Chinach i nie padło by pytanie: "co teraz warto importować?". Wracając do pytania, to tak samo było ze mną. Od początku pojawiły się pomysły biznesowe, które zdecydowałem się dalej prowadzić z kimś z Polski, tu pojawia się kolega Bartek.

L.Ś.: Skąd pomysł prowadzenia firmy i działania biznesowego w Chinach?

J.T.: Skala tego Państwa jest niesamowita, przypomina kulturystę na sterydach. Wielkości miast, ogrom wielopoziomowych ulic, niewyobrażalna ilość ludzi, jak i wszystkiego innego. To wszystko robi takie wrażenie, że od razu zastanawiasz się jak można by tu coś sprzedać. Klientów jest tyle, że jest klient dosłownie na wszystko.     

L.Ś. Chiny wydają się – z polskiego punktu widzenia – miejscem cieszącym się największym zainteresowaniem firm logistycznych, kurierskich, armatorów, forwarderów. Duża konkurencja! Co zatem spowodowało, że pomyśleliście o usługach kurierskich?

J.T.: Ciekawe pytanie. Wszystko wyszło bardzo naturalnie. Poprzez współpracę z wieloma firmami oraz ludźmi zajmującymi się dropshippingiem zbudowaliśmy sobie solide kanały logistyczne. Z biegiem czasu spotykaliśmy się z coraz częstszymi zapytaniami z Polski oraz Chin. W Polsce, ludzie którzy wiedzieli, że jesteśmy w Chinach kontaktowali się z nami z prośbami zakupowymi, a ci mieszkający w Chinach w sprawie wysyłki paczek za granicę. Na bazie tych potrzeb powstały nasze dwie platformy, zakupowa buywithagents.com, ponad 7 milionów produktów, można znaleźć dosłownie wszystko, i pandacourier.com, serwis dla każdego, kto chce wysłać paczkę z Chin za granicę. 

L.Ś.: Czy Chiny są "niezwykle trudnym rynkiem", jak twierdzą niektórzy, czy po prostu bardzo specyficznym, niepodobnym do innych?

J.T.: Chiny są bardzo specyficznym rynkiem co sprawia, że jednocześnie są rynkiem bardzo trudnym. Żyjąc tyle lat w Chinach mam doskonałą sposobność by z bliska obserwować jak szybko wszystko się tu zmienia. Coraz więcej zagranicznych firm chce tu zaistnieć. Inwestują bez znajomości lokalnego rynku, przez co po paru miesiącach, muszą się poddać, zamykają się. Tak tu jest z wielkimi sieciami, restauracjami, markami. Często firmy te znajdują sobie chińskiego partnera, w celu pomocy w zaistnieniu na chińskim rynku. Problem polega jednak na tym, że Chińczycy są społeczeństwem zamkniętym, w swojej większości nie znają zachodnich realiów, nie wiedzą jak przenieść strategie biznesowe, które działają na rynku zagranicznym na rynek chiński. Inna mentalność, inny system pojęć.

L.Ś.: Jak wygląda urzędowa codzienność zagranicznego przedsiębiorcy w Chinach?

J.T.: Jest bardzo dużo formalności, dokumentów, które w dalszym ciągu muszą być podbite czerwoną pieczątką. Wiele rzeczy jest ciężkie do przeskoczenia.    

L.Ś. Jakie według Pana są największe szanse, a jakie największe bariery w działalności przedsiębiorstwa w Chinach?

J.T.: Myślę, że w tym momencie jest to wielka szansa dla firm dużych i średnich. Zainwestowanie w rozwój na tym rynku daje olbrzymie szanse na zwielokrotnienie sprzedaży, sam Shanghaj ma tyle mieszkańców co pół Polski. Dla firm z małymi budżetami problemem może być nie wystarczająca ilość środków na operacje. 

L.Ś.: Jak widzicie swoją przyszłość w Chinach?

J.T.: Na pewno będziemy tu przez najbliższe lata inwestować. Zgłasza się do nas coraz więcej firm chcących zaistnieć na chińskim rynku, potrzebujących pomocy, lub zainteresowanych naszymi projektami. Ten rynek to ciągłe nowe wyzwania. Ostatnio poza naszymi platformami wprowadzamy również coraz więcej usług marketingowych, gdzie współpracy z talentami z całego świata. Z czego jestem dumny: w dużej mierze są to polscy graficy. Jest to w tym momencie startup który prowadzimy pod domeną growthboosters.com.

L.Ś.: Trzymam zatem kciuki i życzę powodzenia!

Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

1 thought on “Pandacourier.com : polska firma w Szanghaju”

  1. Tylko się cieszyc. Czas zacząć uczyć w szkolach o krajach Azji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close