Społeczeństwo

Klasa średnia w ChRL: „Jechać, czy nie jechać, oto jest pytanie”

Szeroko zakrojone badania dotyczące postaw przedstawicieli klasy średniej Chin Ludowych przeprowadzone w ostatnich tygodniach wskazują, że większość Chińczyków, których obiektywnie można uznać za zamożnych, to formalnie obywatele krajów trzecich. Albo osoby, które są w trakcie przeprowadzania procedury emigracyjnej. China Merchants Bank (CMB) oraz Bain & Company opublikowały 2013 China Private Wealth Report , dokument precyzyjnie opisujący aktualny stan chińskiej klasy średniej (czy raczej wyższej średniej). Obie instytucje użyły niezwykle rygorystycznego sposobu oceny stanu posiadania badanych osób, co pozwoliło na wyodrębnienie grupy obejmującej mieszkańców Chin, których majątek oszacowano na co najmniej 10 milionów yuanów (5 milionów złotych). W tej grupie aż 56% badanych przyznało się do posiadania obcego obywatelstwa, lub też do prowadzonego właśnie postępowania emigracyjnego. Kierunkami, które szczególnie przypadły do gustu zamożnym Chińczykom są Hong Kong, Kanada, Australia, Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania. Kolejne 11% zadeklarowało, że nie chce wyjeżdżać z kraju, ale umożliwia takie rozwiązanie swoim dzieciom.

Autorzy raportu nie ukrywają swojego wielkiego zaskoczenia. Okazuje się bowiem, że 3 na 5 zamożnych Chińczyków zdecydowało się na opuszczenie kraju przy pierwszej ku temu sposobności, czy raczej przy pierwszym sygnale mówiącym zdecydowanie, że nadszedł czas wyjechać z Chin. Być może na zawsze.

O skali problemu świadczy również zaangażowanie się Chińczyków jako osób prywatnych (individuals) w inwestycje poza granicami swojej ojczyzny. Od roku 2011 liczba tych osób uległa podwojeniu i obejmuje już 33% objętych badaniem CMB i Bain & Co. Chińczycy dywersyfikują swoje inwestycje i wyraźnie skłaniają się do szukania alternatyw dla lokowania pieniędzy poza ChRL.

Co jest przyczyną takiej postawy? Odpowiedź przynosi badanie przeprowadzone przez zależny od agencji Xinhua dziennik ekonomiczny Economic Information (Jingji Cankao). Dziennik przeprowadził badania na terenie całych Chin w kwietniu bieżącego roku. Ich celem było ustalenie poczucia bezpieczeństwa pośród chińskich przedsiębiorców. Rezultat badań: 42,86 procent ankietowanych przyznało się do odczuwania „wysokiego stopnia niepewności”, kolejne 35,71 procent zaś uznało, że żyje w poczuciu „średniego stopnia niepewności”. Tylko 1,43 procent badanych uznało, że wolni są od wszelakiej niepewności. Źródłem lęku wśród chińskich przedsiębiorców są dwa czynniki: niejasne i słabe prawo w państwie, oraz brak normatywów regulujących działalność biznesową. 45,71 ankietowanych przez pracowników państwowego periodyku przyznało otwarcie, że posiada obywatelstwo krajów trzecich lub właśnie prowadzi starania o uzyskanie takowego.

Powszechność „załatwiania” sobie paszportów innych krajów przez zamożnych Chińczyków znana jest powszechnie w Chinach. My, obcokrajowcy, jesteśmy o sprawie informowani przy wielu nieformalnych okazjach. Nadszedł czas, aby problem oficjalnie ujrzał światło dzienne. Dla Pekinu jest to problem niebagatelny. Oczywistym jest bowiem, że poważniejsze turbulencje czy to ekonomiczne, czy społeczne spowodują, że ogromne rzesze przedsiębiorców po prostu wyjadą na z góry zaplanowane pozycje. Taki exodus skutkować będzie niewyobrażalnym zaburzeniem funkcjonowania chińskiej gospodarki, a ona przecież jest zarówno spoiwem, jak i legitymacją obecnej władzy.

Niepokój wśród chińskich przedsiębiorców wywołuje ogromna ilość czynników. Ostatnio „przebojami” są: kampania antykorupcyjna Xi Jinpinga, oraz opodatkowane podatki. Chińska rzeczywistość biznesowa opiera się o korupcję. Inaczej nazywaną guanxi. Kto smaruje, ten jedzie. Nie ma przedsiębiorcy chińskiego, który nie czyniłby dobrze jakiemuś chińskiemu urzędnikowi. Zatem każdy przedsiębiorca może stać się celem kampanii. Opodatkowywanie podatków z kolei wskazuje na nasilające się problemy budżetowe na poziomie gmin, powiatów i prowincji. Co oczywiście oznacza problemy finansowe centrali. Te zaś mogą przełożyć się na opodatkowanie w skali skandynawskiej.

Profesor Uniwersytetu Ludowego w Pekinie, Zhang Ming, napisał na Weibo: „Nowa administracja pracuje zaledwie niecały rok. Nastrój rozgoryczenia i rozczarowania rozprzestrzenia się wszędzie. Każdy myśli tylko o jednym: Jak wyemigrować?” Post profesora został skasowany w ciągu jednej godziny. Nie powoduje to oczywiście zniknięcia tematu. Będzie on prawdopodobnie dyskutowany na zbliżającym się III Plenum XVIII Zjazdu Chińskiej Republiki Ludowej, które odbędzie się w dniach 9-12 listopada. Partyjna wierchuszka informuje, że wydarzenie to będzie miało dla Chin Ludowych znaczenie fundamentalne. Tego przedsiębiorcy chińscy zapewne obawiają szczególnie. Ale kto wie, może tym razem bezzasadnie?

Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

1 thought on “Klasa średnia w ChRL: „Jechać, czy nie jechać, oto jest pytanie””

  1. z PL wyjezdzaja ludzie ktorzy kasy nie maja. z CHRL odwrotnie. narzekac mozna na PL, ale zycie w PL jest wygodne pod wieloma wzgledami i ma swoja jakosc. spedzajac kilka lat w CHRL mozna docenic pewne rzeczy w krainie przodkow ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close