Blog importera

Skandal w Alibabie

HONG KONG – Dwóch najwyżej postawionych menadżerów internetowego giganta Alibaba.com (SEHK: 1688, announcements, news) podało się wczoraj do dymisji biorąc na siebie odpowiedzialność za skandal związany z oszustwami dokonywanymi na wielką skalę w ramach działalności handlowej tej największej na świecie internetowej platformy handlowej.

Analitycy giełdowi obawiają się, że skandal może mieć o wiele większy zasięg niż to ogłoszono we wczorajszym komunikacie oficjalnym. Tylko wczoraj wartość akcji Alibaba.com spadła na giełdzie w Hong Kongu o 3,5%.

Nie będąc bezpośrednio, ani pośrednio zamieszani w proceder, David WeiZhe, prezes firmy oraz ElvisLee Shi-huei, jej dyrektor operacyjny zrezygnowali z zajmowanych stanowisk przyjmując na siebie odpowiedzialność za sytuację zaistniałą w Alibaba.com. Nowym prezesem grupy został dotychczasowy CEO spółki córki Alibaba.com, portalu zakupowego Taobao, Jonathan Lu Zhaoxi.  Informacja taka pojawia się wczoraj wieczorem na oficjalnej stronie giełdy w Hong Kongu.

Rezygnacje obu menadżerów nastąpiły natychmiast po prezentacji, która miała miejsce podczas wczorajszego  zebrania zarządu grupy, a która przedstawiała wyniki wewnętrznego dochodzenia prowadzonego w Alibaba.com od pewnego czasu.

Wedle wstępnych zaledwie ustaleń ujawniono, że w 2009 roku 1219 chińskich firm, a w 2010 roku 1107 przedsiębiorstw z Chin, które otrzymało status “China Gold Supplier” , brało udział w zakrojonym na wielką skalę oszustwie polegającym na oferowaniu nieistniejących produktów i wyłudzaniu pieniędzy od klientów z  całego świata.

John Spelich, wiceprezes do spraw międzynarodowych grupy oświadczył, że oszustwa nierzetelnych dostawców dotyczyły głównie produktów elektronicznych oferowanych po niezwykle niskich cenach, za które klienci płacili nietypowymi sposobami.

Problemem Alibaba.com nie jest jednak sam fakt istnienia wśród dostawców korzystających z portalu oszustów, ale sprawa o wiele poważniejsza: współudział w procederze bardzo dużej grupy pracowników Alibaba.com. Podano, że 2326 “Gold Suppliers” uzyskało taki status dzięki skorumpowanym pracownikom Alibaby, którzy ponadto sami czerpali korzyści materialne z oszustw dokonywanych przez te “firmy”. Dotychczas ustalono, że w przestępstwie brało udział ponad 100 osób z liczącego 5000 ludzi zespołu sprzedaży Alibaba.com. W grupie tej oprócz szeregowych pracowników znajdowali się kierownicy zespołów i dyrektorzy działów, którzy (firmy, pracownicy Alibaba.com) tworzyli, według Johna Spelicha grupę zorganizowaną. Alibaba.com jeszcze wczoraj uniemożliwiła działanie owym 2326 firmom, podkreślając, że stanowią one zaledwie 0,8 procenta wszystkich firm działających na portalu.

Jack Ma Yun, założyciel Alibaba.com powiedział: ” Jedną z najważniejszych wartości w naszej organizacji jest uczciwość. To oznacza uczciwość naszych pracowników oraz uczciwość organizowanego przez nas wirtualnego rynku jako miejsca godnego zaufania i bezpiecznego dla naszych klientów. Musimy przesłać światu jasną i zdecydowaną wiadomość, że niedopuszczalnym jest naruszane przez kogokolwiek naszych wartości. David i Elvis czynią gest honorowy (rezygnując ze swoich stanowisk), biorąc na siebie pełną odpowiedzialność za zaistniałą sytuację.”

Komentatorzy z Hong Kongu podejrzewają, że skala zjawiska może być znacznie większa niż to wynika z oficjalnego komunikatu. Wiadomym jest, że zespół sprzedaży w firmie był naciskany na różne sposoby, aby zwiększać sprzedaż, aby angażować jak największą ilość klientów w program “Golden Supplier”. W efekcie wiele firm mogło otrzymać taki status bez podstawowej weryfikacji. Skali zjawiska prawdopodobnie nie będzie można określić precyzyjnie.

Już dzisiaj rano w prasie Hong Kongu i Singapuru pojawiły się uzasadnione wątpliwości, czy Alibaba.com będzie w stanie uporać się z problemem, który znany jest również u nas w Polsce. Częstość oszustw doświadczanych również przez polskich drobnych importerów korzystających z Alibaba.com może wskazywać, że skala zjawiska w tej firmie jest znacznie większa niż ogłoszone 0,8%. Tym samym tropem idzie Jim Yoon z Sngapuru, analityk firmy Nomura: ” Żądza chińskich pracowników, aby zarobić ile się da, znacznie więcej, niż pozwala pensja, karze sądzić, że skala problemu w Alibaba.com znacznie przewyższa oficjalne dane. Reakcja (zmiana zarządu) zarządu firmy może świadczyć, że problem jest znacznie poważniejszy. Podstawą modelu biznesu Alibaba.com jest zaufanie. Klienci mogą obawiać się teraz dokonywać transakcji za pośrednictwem tego portalu. A kto może zagwarantować zdecydowane zlikwidowanie zjawiska w firmie? Obawiam się, że w tych konkretnych warunkach to jest niemożliwe. To są Chiny. To jest Dziki Zachód.”

Tak więc wreszcie sprawa wiadoma powszechnie stała się informacją oficjalną. Alibaba.com już dawno nie jest miejscem bezpiecznego dokonywania zakupów, sam koncept biznesu został skutecznie naruszony przez chciwość pracowników i brak norm etycznych, które są poważnym problemem współczesnego chińskiego społeczeństwa.

Grupa Alibaba.com jest firmą ogromną, w którą zaangażowani są najwięksi chińscy, azjatyccy i światowi inwestorzy. Z pewnością nie pozwolą upaść tak dużej maszynie do zarabiania pieniędzy w następstwie obecnego skandalu. Dla osób chcących korzystać z usług Alibaba.com jest to jednak bardzo poważne ostrzeżenie – firma Alibaba.com nie ma narzędzi pozwalających na weryfikację dostawców. To zaś oznacza, że decydując się na współpracę z nowymi dostawcami poprzez ten portal, wyłącznie na bazie kontaktów wirtualnych skazujemy się duże prawdopodobieństwo utraty pieniędzy.

Zwracam uwagę, że we wczorajszym komunikacie Alibaba.com nie ma słowa na temat pokrycia strat oszukanych klientów.

Szczególnie ten fakt daje pod rozwagę.

Leszek Ślazyk

.
Show More

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Related Articles

Back to top button