Chiny subiektywnie

Draka z chińskimi maseczkami

Historia niby błaha. Nigdy bym nie przypuszczał, że stanie się głośna w całych Chinach.

Otóż 22 marca minister cyfryzacji Marek Zagórski zwrócił się poprzez Ambasadę Chińskiej Republiki Ludowej w Warszawie do rządu chińskiego, aby ten zobligował firmę Alibaba Holding Group do zaprzestania sprzedaży środków ochronnych, takich jak maseczki, czy środki dezynfekujące prywatnym firmom oraz osobom fizycznym z Polski. Cel polskiego rządu był szlachetny – walka ze spekulantami. (Nota bene: ładnie to brzmi w XXI wieku – walka ze spekulantami…). Nota dotarła do Pekinu 23 marca. Następnego dnia firma Alibaba ogłosiła publicznie, że zakazuje sprzedaży środków ochronnych firmom i osobom z Polski. Minęły ledwie 24 godziny i 25.03. biuro prasowe Ministerstwa Cyfryzacji poinformowało, że wcześniejszy zakaz przestaje obowiązywać i, że Ali Express, platforma należąca do grupy Alibaba może swobodnie handlować z Polską medycznymi środkami ochrony takimi jak maseczki, ubrania jednorazowe, rękawiczki, itd. Wedle komunikatu Ministerstwa wstrzymanie sprzedaży środków ochrony nastąpiło w wyniku nieporozumienia. Rząd polski w reakcji na szybkie działanie podziękował rządowi chińskiemu, jak i firmie Alibaba, za wysiłki i wsparcie w walce z wirusem. No cóż, historia błaha, ale i budząca spore zdziwienie. Pokazująca, niestety, zupełny brak profesjonalizmu polskiej administracji, absolutny brak koordynacji działań, jak i zrozumienia własnych kompetencji przez poszczególne resorty. Bo jak to możliwe, że Ministerstwo Cyfryzacji poprzez ambasadę państwa trzeciego komunikuje rządowi owego państwa, aby skłoniło firmę prywatną do zaprzestania działalności handlowej z firmami i obywatelami własnego państwa. Jeśli już ktoś miałby wychodzić z takim zadziwiającym dictum, to ewentualnie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, bo w jego kompetencjach mieści się oficjalna komunikacja z przedstawicielami dyplomacji i rządami państw trzecich. No tak to działa. Tyle, że rząd państwa trzeciego ma chyba niewielki wpływ na to za ile sprzedawane są w Polsce towary takie, czy siakie, dowolnego przeznaczenia i pochodzenia. Bo to zdaje się są kompetencje naszego rządu. Element suwerenności to się nazywa.

To mniej więcej tak (bardzo mniej więcej), jakby szef działu IT firmy produkującej drzwi w Białymstoku, bez informowania ludzi odpowiedzialnych za komunikację w tejże firmie, skierował pismo do urzędu miasta w Poznaniu, aby ten wywarł nacisk na cukierników piekących rogale świętomarcińskie, żeby ich nie sprzedawali mieszkańcom Białegostoku, bo handlują nimi w Białymstoku bez żadnych etycznych ograniczeń. A jego – tego szefa IT – niezwykle sytuacja taka bulwersuje.

Niestety rzecz cała została zauważona w Chinach. I nie pozostała bez wpływu na wizerunek Polski w ChRL. Może nie powinno mnie to tak dotykać, ale dotyka. Poszukując intersujących wiadomości do kolejnego przeglądu natrafiłem w chi nskiej sieci na liczne artykuły krytykujące czasem w słowach grubych, czasem w bardziej dyplomatycznej formie, zachowanie rządu polskiego. Otóż całe powyżej opisane zamieszanie zostało odczytane jako próba stworzenia takiej sytuacji przez stronę polską, w której z braku dostępu komercyjnego do środków ochrony osobistej wymusi ona na stronie chińskiej pomoc nieodpłatną. Skąd taki „ogląd sytuacji”? Otóż Resort cyfryzacji „uruchomił się w sprawie” kilka dni po tym jak polski MSZ podziękował publicznie rządowi chińskiemu za przesłanie „daru” w postaci tysięcy masek, ubrań jednorazowych, etc. Chińczycy uznali, że działanie Ministerstwa Cyfryzacji nie było przypadkowe. Mniejsza o wpisy w chińskich social mediach. Tu – jak wszędzie na świecie – pojawiają się bardzo różne treści. Jednak pomiędzy 24, a 28 marca artykuły krytyczne na temat Polski w odniesieniu do tej konkretnej sytuacji pojawiły się na głównych stronach największych portali informacyjnych takich jak qq.com, sohu.com, sina.com, 163.com (należy do NetEase), a nawet w serwisie informacyjnym Baidu (chiński odpowiednik Google). Artykuły te nosiły – przepraszam za nieudolne tłumaczenie – tytuły brzmiące na przykład tak: „Polska szybciej zmienia twarz niż odwraca się stronę książki.” Albo: „Materiały medyczne na sprzedaż – nie, ale za darmo – tak”, czy  „Polska zabrania sprzedaży masek, ale nie krępuje się przed przyjęciem ich gratis”, tudzież „Blokujecie chińskie maski? Zakażcie chińskich produktów!”. Ten ostatni tytuł pojawił się na stronie Enterpreneur Daily, którą codziennie odwiedza ok. 57 milionów internautów. Artykuł został powielony przez portal 北京联盟 Beijing Liang Meng. W sumie informacje i artykuły o podobnym wydźwięku dotarły do kilkuset MILIONÓW chińskich odbiorców. Głównie osób młodych.

Czy taka reakcja, takie budowanie obrazu Polski w Chinach było celem młodych wilków z Ministerstwa Cyfryzacji? Czy takie było założenie wizerunkowe polskiego rządu, którego częścią jest resort cyfryzacji? Po co takie kilkudniowe zamieszanie? Komu to było potrzebne? Nie mogę tego objąć swoim niewielkim rozumem.

Z niespodziewaną dla mnie odsieczą przyszedł Polsce Jego Ekscelencja刘光源Liu Guang Yuan, Ambasador Chińskiej Republiki Ludowej w Polsce. 30 marca, w internetowej wersji  人民日报 Ren Min Ri Bao (dziennik KPCh), a w ślad za tym na wielu innych portalach informacyjnych, jak sina.com,  opublikowany został artykuł sygnowany przez Ambasadora ChRL pod tytułem (w wolnym tłumaczeniu): “Współpracować w harmonii przeciwko epidemii”. Znalazło się w nim zadziwiająco wiele ciepłych słów na temat Polski, Polaków, na temat wręcz idealnych relacji chińsko-polskich. Pan Ambasador wystawił nam laurkę. Szkoda tylko, że w ślad za tym sygnałem nie poszła jakakolwiek informacja z polskiej strony. Był to idealny moment, aby poinformować chińską opinię publiczną, że zamieszanie z maskami spowodowane było działalnością osób próbujących się dorobić korzystając z powszechnych niedostatków produktów mogących uratować zdrowie i życie. To Chińczycy przerabiali u siebie całkiem niedawno, szybko zrozumieliby co zainspirowało stronę polską, by zatrzymać eksport masek (i innych środków ochrony) z Chin do Polski. Ale tak się nie stało. Zapewne dlatego, że polska dyplomacja w Chinach nie zatrudnia na etacie nikogo, kto śledziłby na bieżąco, co chińskie media piszą i mówią o Polsce, a co pozwalałoby szybko i odpowiednio reagować w sytuacjach, które takiej reakcji wymagają. Gdyby się coś miało zmienić w tej materii – chętnie pomogę. Drogo nie wezmę.

PS. Żeby było ciekawiej 24 marca wieczorem prezydent Duda rozmawiał telefonicznie z prezydentem Xi na temat interwencyjnego zakupu maseczek, ubiorów jednorazowych, rękawiczek gumowych, etc. Wedle chińskiej prasy prezydent Duda nie szczędził zapewnień o dozgonnej wdzięczności dla rządu i narodu chińskiego.

A dziś (14.04.) premier udaje się na lotnisko Okęcie, aby osobiście powitać samolot przylatujący z Chin z 80 tonami zakupionych tam środków ochrony osobistej dla pracowników służby zdrowia w Polce.

Przypomnę, że jednocześnie wciąż nie została wyjaśniona w jakikolwiek sposób sytuacja chińskiego pracownika polskiego oddziału Huawei, który został aresztowany ponad rok temu.

Jeśli za tym wszystkim kryje się jakaś strategia, to jej „rozkminienie” wymaga tęgiego umysłu. Ja się pokornie poddaję.

 

© 2020 www.chiny24.com

 

Show More

Andrzej Liang

Liang Z. Andrzej (梁安基) – prawnik, analityk, wykładowca, biznesmen. W 1988 roku Chiny stały się jego domem. Posiadł niezwykłe doświadczenie w zakładaniu oraz zarządzaniu firmami i projektami inwestycyjnymi, zarówno na rzecz inwestorów zagranicznych, jak i chińskich. Obecnie członek rad nadzorczych w chińskich korporacjach. Jest uważnym obserwatorem życia społecznego, gospodarczego, zmian zachodzących w chińskiej rzeczywistości. Jak mówi o sobie: ma korzenie, wychowanie i wykształcenie zachodnie, ale duszę Chińczyka, z Chinami wiążą go głębokie więzi rodzinne. Liczy na to, że jego obserwacje i opinie utworzą jeden z pomostów między Zachodem, a rosnącymi globalnie Chinami.

Related Articles

Back to top button