Chiny subiektywnie

Jeden dzień dyplomatyczny Chin

Przy niedzieli wracam myślą do 11 listopada. U nas Dzień Niepodległości. W Chinach dzień jak co dzień. Właśnie wyjechał premier Wielkiej Brytanii Dawid Cameron. Był 2 dni, prosił o pomoc, co zostało oczywiście ubrane w dyplomatyczną formę zacieśniania stosunków bilateralnych, pokręcił się trochę i wrócił na Wyspy.Jutro zaczynają się w Kantonie azjatyckie igrzyska olimpijskie, które przyciągną uwagę większości krajów Azji. Będzie tam premier Chin, weźmie na siebie obowiązki gospodarza podczas ceremonii otwarcia.

Dzisiaj ogłoszono, że Pekin udzieli Tajlandii pomocy materialnej dla tamtejszych powodzian w wysokości 10 milionów yuanów. Niby nic, ale zawsze kilka punktów “pijarowych” zaliczono.

Tymczasem król Jordanii spotyka się z wiceszefem Centralnej Komisji Wojskowej Chin. Celem zacieśnienia stosunków.

Jia Qinglin, ten sam, który niedawno odwiedził Polskę, spotyka się właśnie z prezydentem Kazachstanu Nursultanem Nazarbayevem. Polska i Kazachstan to w chińskim rankingu priorytetów międzynarodowych ten sam poziom. Prezydent ChRL, który z przyczyn oczywistych (ranga stosunków międzypaństwowych) nie odwiedził Polski w drodze do Francji i Portugalii, przybył dzisiaj do Seulu na szczyt państw z grupy G20. Dzisiaj spotkał się z  Obamą i Miedwiediewem. Pojutrze poleci do Yokohamy na konferencję Wspólnoty Krajów Azji i Pacyfiku. W tym czasie Wen Jiabao będzie się spotykał z Makao z przedstawicielami krajów gdzie językiem urzędowym jest portugalski.

To tylko najważniejsze wydarzenia dyplomatyczne, o których dzisiaj donoszą na pierwszych stronach chińskie gazety. Szkoda, że nasi rządowi specjaliści od spraw zagranicznych o tym nie wiedzą, albo mają to w nosie. Być może odrobina wiedzy na temat aktywności politycznej Chin na arenie międzynarodowej w ostatnich 2 latach uświadomiłaby ludziom rządzącym naszym krajem, że przyszłe stosunki z ChRL zależą wyłącznie od nas samych.

Chinom Polska nie jest do niczego potrzebna, na ich planszy z pionkami nie liczy się szczególnie. W oczach pekińskich decydentów nasz kraj jest dokładnie tą panną, o której mówił pan Władysław Bartoszewski. Ani ładną, ani bogatą. Polska powinna być zatem dla Chin panną jak najbardziej sympatyczną. Nie żeby bezceremonialnie oddać wszystkie swoje “walory” przy pierwszej okazji, ale żeby zwrócić na siebie uwagę i móc ugrać dla siebie jak najwięcej. W przeciwnym wypadku pozostanie nam dola starej, brzydkiej, biednej zgryźliwej panny, która spędza nudne dni w samotności, rozpamiętując wszystkie stracone szanse młodości.

.
Show More

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Related Articles

Back to top button