Wychodzę na gorącą ulicę. Natychmiast czuję jak ubranie wilgotnieje i przykleja się do ciała. Ulica paruje i oddaje ciepło, w powietrzu unosi się zapach deszczu. Miasto jest duszne, stęchlizna wypełnia wąskie zaułki, ciemne uliczki i instalacje elektryczne. Światła neonowych banerów padają na ruchliwą ulicę. Nad sprzedawcami owoców i rozpędzonymi skuterami, wysoko unoszą się i krzyżują wielopasmowe drogi szybkiego ruchu. Po skrzyżowaniach i wiaduktach pędzą rozpędzone Tesle i Maserati.
Po lewej: Jedna z bocznych ulic Szanghaju nocą, po prawej: Oriental Pearl Tower o poranku
Chińczycy żyją w nieustannym ruchu, lubią to, co jest (rènao) – żywe i głośne, dosłownie „gorące”. Taki jest Szanghaj – pracuje bez wytchnienia w imię większego, narodowego, komunistycznego dobra. Zawsze w pogoni za lepszym jutrem. Praca ponad 20 milionów mieszkańców, funkcjonowanie największego portu świata i wznoszone jeden po drugim wieżowce czynią Szanghaj finansowym centrum Chin. Wyjście z izolacji i nieustanny rozwój zadecydowały o szczególnym znaczeniu miasta. Chińczycy za swoimi marzeniami ciągną do Szanghaju jak do świątyni. Ich religią jest pieniądz.
Szanghaj w 1990 roku, dzisiaj po drugiej stronie rzeki, wznosi się Shanghai Tower, wizytówka miasta. Źródło: www.theatlantic.com
Pieniądz przyciągał też dawne kolonialne imperia. Chiny przegrały wojny opiumowe, zachodnie mocarstwa otwarły „Perłę Wschodu” i wykorzystały możliwości handlowe portu. Na terenie Szanghaju powstały eksterytorialne dzielnice Francji, USA i Wielkiej Brytanii. Chiny po 100 latach odzyskały miasto pełne kolonialnej architektury, kontrastującej dzisiaj z pełnym szkła i stali centrum.
Chodząc alejami Koncesji Francuskiej można przenieść się myślami do Szanghaju lat 20-tych: bogate wnętrza, smugi palonego opium, światła klubów i kabarety. Międzynarodowa społeczność koncesji nie podlegała chińskiej władzy, liberalne prawa ułatwiały działalność gangów, domów publicznych i palarni opium. Dzisiaj dzielnica jest bezpieczna i nastrojowa, platany łączą się nad ulicami tworząc kameralne korytarze, a kute balkony i bramy przywodzą na myśl paryskie place i zaułki.
„Paryż Wschodu?” – nie, to miasto ma swój własny klimat, chociaż niedawno gościło francuskiego prezydenta. Emmanuel Macron 5 listopada na International Import Expo otworzył w Szanghaju centrum Pompidou promujące francuską kulturę, w Pekinie natomiast podpisał porozumienia handlowe o łącznej wartości 15 mld $. Francuzi wciąż chcą być obecni na Dalekim Wschodzie, tylko Macron negocjuje już na innych zasadach.
Bar Rouge z widokiem na Pudong, dzielnicę biznesową.
Od Wojen Opiumowych to Chiny stały się większym partnerem w interesach. Obecni są też Amerykanie, nawet w trakcie tzw. wojny handlowej. Pomimo niezadowolenia Trumpa 10 dni przed wizytą Macrona Elon Musk otworzył w Szanghaju pierwszą poza USA fabrykę Tesli. Trump, chcący zatrzymać chiński rozwój gospodarczy, wdał się nawet w przepychanki z założycielem Tesli na Twitterze.
Tania produkcja nie jest już jednak głównym celem Chin. Chińczycy chcą przyciągać nie tylko międzynarodowy biznes, ale także studentów. Władze w Pekinie i Szanghaju oferują stypendia pokrywające zakwaterowanie i gwarantujące comiesięczne kieszonkowe. Obok studentów z zachodniego świata, naukę podejmują więc często ci mniej zamożni: z Afryki, Ameryki Południowej i Azji.
Teraz nie koncesje a szanghajskie kluby gromadzą międzynarodową społeczność. Chociaż kolonialne czasy dawno już odeszły w zapomnienie, to obcokrajowców wciąż obejmują przywileje: studenci z zagranicy cieszą się wolnym wstępem i drinkami na koszt firmy.
Roger Federer odwiedza popularny Bar Rouge podczas turnieju ATP Shanghai Masters
Mieszanka studencka to tylko część większego bricolage’u. Szanghaj jest zlepiony z różnych elementów, niejednoznaczny. W budownictwie spotkanie Chin i europejskich wzorców dało początek nowemu stylowi. Shikumen to skrzyżowanie wschodniej i zachodniej architektury. Zakrzywiony chiński dach otwiera się na dziedziniec, do którego wejście prowadzi przez kamienny portal z kolumnami i zachodnim wzornictwem. Niestety, stale rosnące ceny gruntu prowadzą deweloperów do burzenia osiedli Shikumen. Na ich miejscu wyrastają nowe dzielnice i wieżowce.
Obok nowej zabudowy widocznie zaznacza się styl Art Deco. Kamienice, hotele i kina pierwszej połowy XX wieku odcinają się w centrum na tle błyszczących wysokościowców.
Od lewej: Neoklasycystyczne Hong Kong Shanghai Bank i The Customs House oraz łączący styl Art Deco z chińskimi motywami Bank of Communications Building.
Więcej zdjęć architektury Szanghaju na blogu:
https://architectureshanghai.blogspot.com/2019/11/architecture-of-shanghai.html
Wpływ zachodnich inwestycji i architektury nie zmienia prawdziwego oblicza miasta – twarze mieszkańców Szanghaju są chińskie, tak jak ich sposób myślenia. W metropolii XXI wieku godzą się pozorne sprzeczności: galopujący kapitalizm z chińskim komunizmem.
Znajomi pytają mnie, jak wygląda życie pod czujnym okiem Wielkiego Brata. Funkcjonowanie w cieniu Wielkiego Brata może być wygodne i bezproblemowe, jeśli nie zwraca się na siebie uwagi: myślą, mową, uczynkiem, czy zaniedbaniem. Chińczycy żyją według zasad systemu, pochłonięci własnymi sprawami, zazwyczaj ze wzrokiem utkwionym w ekranach telefonów.
70 rocznica powstania Chińskiej Republiki Ludowej w Szanghajskim klubie. W Pekinie w tym samym czasie celebrowano rocznicę jedną z największych parad wojskowych.
W Internecie za Wielkim Murem cenzury (The Great Firewall) spędzają naprawdę mnóstwo czasu. Facebook, Messenger i Instagram zastępuje Wechat, a do tego służy jako platforma do płatności, i to najbardziej rozpowszechniona. Robiąc zakupy w sklepie, korzystając z pralki w akademiku, kupując owoce na ulicy czy płacąc za bilet w najdłuższym na świecie szanghajskim metrze – wszędzie skanuje się kod QR w aplikacji WechatPay (ewentualnie AliPay).
Gotówki nie używa się już praktycznie w ogóle.
Nawet ten ubogi mężczyzna zbiera pieniądze na ulicy za pomocą własnego kodu QR.
Obok systemu i nowoczesnych technologii na życie w Szanghaju wpływa liczba ludności. Populacja miasta ciągle rośnie. Pieniądze przyciągają chcących zrobić karierę „od zera do milionera”. Według danych z 2014 roku nawet 40% mieszkańców Szanghaju to migranci zarobkowi. Przed migracją z prowincji miasto ma w teorii ochraniać system hukou: niezameldowani w Szanghaju nie mogą podjąć w mieście edukacji, dostać określonej pracy lub otrzymać świadczeń socjalnych. Istnieje jednak sposób aby zmienić hukou na miejskie i zostać obywatelem Szanghaju – małżeństwo z mieszkańcem miasta.
W Chinach myśli się praktycznie, sentymenty i miłość schodzą na drugi plan. Targi małżeńskie odbywają się regularnie przy Placu Ludowym w centralnej części miasta.
Na popularne w Chinach targi małżeńskie przychodzą najczęściej sami rodzice wybierający dla dzieci ich przyszłą parę. Wymagania dla idealnej partii? Pewna praca i mieszkanie. Targom małżeńskim daleko do romantycz- ności „Romea i Julii”, jednak wciąż wydają się bardziej romantyczne od zwyczajów ślubnych panujących w Kirgistanie.O„porywających” relacjach damsko-męskich można przeczytać w moim reportażu z Azji Centralnej.
Nie da się opisać Szanghaju w jednym artykule ani nawet w jednej książce. Chińska rzeczywistość jest złożona i skomplikowana, a zwyczaje inne i niezrozumiałe. Mam nadzieję, że w jednym tekście można chociaż wzbudzić zainteresowanie.
Napis na ogłoszeniu mężczyzny mówi: „Zamożny prezes z milionami na koncie w banku, 40 lat, 1.80 centymetrów wzrostu, wymagania dla przyszłej żony: zupełnie żadnych. Mogę wziąć ślub w każdej chwili!”
Chiński świat i nasz świat zaczynają się spotykać.
21 listopada pierwszy pociąg dotarł z Xi’an’u do portu w Gdańsku w 10 dni. Kto wie, może niedługo dojedziemy do Szanghaju szybką koleją? ;)
Pierwsze stałe połączenie kolejowe z Chinami to tylko przykład dynamicznych zmian, których jesteśmy świadkami. Czy Chiny mają wpływ na naszą rzeczywistość? O polityce, ekonomii i dyplomacji można przeczytać więcej w moich następnych artykułach.
Na koniec zostawię cytat z„Wesela” Wyspiańskiego:
„Cóż tam, panie, w polityce? Chińcyki trzymają się mocno?!”
Tekst i zdjęcia wykorzystane w artykule : Bartosz Oleszko-Pyka
__________________________________________
Bartosz Oleszko-Pyka
Student studiów azjatyckich na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, obecnie na stypendium językowym Uniwersytetu Donghua w Szanghaju. Publikuje na tematy związane z Azją, w szczególności z rosnącą rolą Chin. Inspiruje go praca i życie Ryszarda Kapuścińskiego. Jest autorem wystawy fotograficznej zdjęć z podróży do Kirgistanu "Światy Wschodu”. Planuje kolejny wernisaż, tym razem fotografii z Państwa Środka.