Chiny subiektywnie

Wymiar sezonu ogórkowego

Nie ma to jak w domu…. Na lotnisku Okęcie najpierw kroją w kantorze (kupuje się tu dolara amerykańskiego za 2 złote 20 groszy), potem kroją w taksówce. Za tą samą kwotę jakiej winszują sobie warszawscy taksówkarze za dojazd do Młocin można sobie urządzić w Szanghaju tour de metropolia. A to trochę większe miasto niż stolica kraju mego. Pierwszy rzut oka na pierwsze strony gazet i natychmiastowa konstatacja: tematy z pierwszych stron dzienników chyba są wskaźnikiem ciężaru gatunkowego państwa, w którym są wydawane. Kolejna myśl – pytanie, niepokojące jak cholera: urodziłem się w kraju operetkowym?!

Sezon ogórkowy ma swoje prawa. Wiadomo. Za komuny reżimowe media starały się latem wymyślać jakieś nośne, a durne tematy typu potwór w Wiśle, piaskowe węże w Łebie, duchy zamku w Gniewie, czy jakieś tam inne pierdoły. Za reżimu czerwonego te gnioty generowano latem, żeby zająć czymkolwiek umysły plażowiczów znad Bałtyku, żeglarzy z Mazur i wspinaczy na bieszczadzkich, karpackich i sudeckich szlakach. Dzisiaj, bo wolność mamy, dorobiliśmy się dzienników, które codziennie produkują niezwykłe ilości koszmarnych bzdetów. Okazuje się, że duża część moich P.T. Rodaków łyka te piardy z halabardy jak bocian żaby. Tak duża część, że poważne kiedyś gazety poszły tropem brukowców i z ogromnym zaangażowaniem piszą o braku gaci u aktoreczki, rzyganiu publicznym osobnika znanego z tego, że jest znany, albo o cyckach pani, która jeszcze w zeszłym sezonie była panem. Latem, w sezonie ogórkowym, twórczość taka niby-dziennikarska sięga zenitu. Dałem radę przejrzeć kilka pierwszych stron. Udźwignąłem jakieś 10 minut w sumie 3 programów informacyjnych. Taksówkarz skatował mnie długim fragmentem wieczornej audycji znanej radiowej stacji komercyjnej, w której prowadzący głosem luźnym apelował, abym się opowiedział, czy chcę być Batmanem (sms "A"), czy może Spidermanem (sms "B"). O kurza mordeczko…..

Świat, z którego przyniosła mnie do kraju żelazna rura wypełniona benzyną, znana pod nazwą samolotu, też wkracza w lato. W Chinach zaczęły się wakacje szkolne, duża część tych co już się dorobili wybiera się na wakacje w kraju i zagranicą. Lokalne gazety podrzucają tematy typu UFO, albo potwór morski widziany przez letników. Jednak te poważne gazety i magazyny przekazują treści ważne i poważne. Oczywiście, biorąc pod uwagę charakter ChRL, duża część tych informacji wymaga dekodowania, porównywania kilku wersji tej samej wypowiedzi, opisu, opinii.

Oprócz innych informacji, które dotarły do mnie przed wyjazdem była ta dotycząca wypowiedzi Ministra Finansów ChRL Lou Jiwei podczas szczytu amerykańsko-chińskiego (China-U.S. Strategic and Economic Dialogue (S&ED)). Otóż minister Lou poinformował w trakcie tego szczytu, że Chiny powinny uzyskać w tym roku PKB nie niższe niż 7%, a i takie o wysokości 6,5% nie powinno stanowić dla jego kraju problemu. Przypomnę, że na początku roku mówiono o 7,8%, później, po pierwszym kwartale o 7,5%. Wypowiedź Lou Jiwei ma dla świata, w tym i dla nas, znaczenie o wiele poważniejsze niż historia księdza Lemańskiego. A to dlatego, że jeśli zgodnie z przewidywaniami komentatorów owe zapowiedziane 7% chińskiego PKB nie jest końcem obniżania tegorocznych wyników gospodarki ChRL, to wyniki wszyskich G3, G4, itd., które powierzyły Chinom rolę gospodarczej lokomotywy, będą również lecieć w dół.

Nie mam wątpliwości, że wkrótce w Chinach będzie się wiele działo. Prezydent Xi Jinping nie ustępuje. W ramach chińskiej wersji "socjalizmu z ludzką twarzą" zobligował wszystkich członków KPCh do noszenia znaczków organizacyjnych w klapach marynarek i żakietów. "Niech ludzie widzą, że jesteśmy wokół nich i wśród nich." Kampania Powszechnej Edukacji Partyjnej zatacza coraz szersze kręgi i nie wydaje się, żeby była jedynie chwilowym kaprysem. Prominentni członkowie KPCh w prowincjach na wszelki wypadek pozostawiają Lexusy i Mercedesy w garażach, aby poprzesiadać się do najstarszych modeli Volkswagena Santany. Obowiązkowo w kolorze czarnym. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, nieprawdaż? Xi Jinping odwiedza miasteczka i wsie na głębokiej prowincji. Spotyka się z wyższymi funkcjonariuszami partyjnymi i przywołuje postać Mao Zedonga. Nieustannie konferuje z generalicją Armii Ludowo-Wyzwoleńczej i przemawia do prostych żołnierzy. Xi wyraźnie wznosi szańce. Czemu? Wszystko wskazuje na to, że na serio chce podjąć próbę zreformowania chińskiej gospodarki, przed którą stanęło 9 zdefiniowanych przez Chińczyków wyzwań i zagrożeń. "Jakich wyzwań i zagrożeń?" zapytacie Państwo. Niebawem wyjaśnię. Pomimo sezonu ogórkowego. Mnie on nie bierze, czego i Państwu życzę.

Redaktor

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Related Articles

Back to top button