Chiny subiektywnie

Żegnaj roku 2020, witaj roku 2021, czyli niby zmiany, ale raczej bez zmian

Koniec roku. Przyjęło się, by w ten dzień na progu czasu, który się kończy i tego, który właśnie się rozpoczyna, winszować sobie różności, a przede wszystkim postanawiać sobie. że się schudnie, ze się zacznie uprawiać sporty, że się zacznie uczyć języków, albo, że się wejdzie na jakąś tam górę. Ogrom tych samo-obiecanek zwyczajnie warta jest funta kłaków. Tylko nieliczni biorą siebie samych na tyle serio, żeby wstawać przez kolejny rok, kolejne lata o 4 rano i zaczynać dzień od treningu.

Koniec roku to żniwa przeróżnych wróży Maciejów, którzy plotą, co tam im ślina na język przyniesie zarówno w kwestiach osobistych (ludzie spod znaku raka to to, a bliźnięta to zupełnie inaczej…). Macieje grasują też ochoczo po różnych redakcjach słowa pisanego, mówionego i pokazywanego (coraz częściej w formie prostych wykresów) i opowiadają, że “na bazie posiadanej wiedzy, są przekonani, że będzie tak, albo siak”.

No to Szanowni powiem Wam, że to bzdury dęte są. W ogromnej większości przypadków. A w banialuki te wierzyć mogą jednostki, które nie wyciągają z własnych doświadczeń żadnych wniosków. Pisząc dokładnie rok temu tekst na temat tego, co się w roku 2020 wydarzy, skupiłem się na kwestiach politycznych.

I nie pomyliłem się z wyłączeniem kwestii kształtu Brexitu. Nie założyłem, że wystarczy kilka dni francuskiej blokady ruchu towarowego z Wielką Brytanią, żeby Johnson jak miękka buła podpisał to, co mógł podpisać i rok temu, żeby przyjąć pozycję Norwegii. Dumna Wielka Brytania będzie miała dostęp do rynku europejskiego (i vice versa), ale będzie podlegać wszelkim unijnym prawom, z których współtworzenia zrezygnowała. Ale za to nie została zwolniona z łożenia na rzecz instytucji unijnych. Deal, że tylko podziwiać. Zatem z jednej strony niby nie chybiłem w przewidywaniach. Jednak pisząc o tym co się może zdarzyć w 2020 roku nawet przez chwilę nie zakładałem, że zapamiętamy mijający rok, jako rok pandemii, jako rok walki z koronawirusem Covid-19.

I ten drobiazg pozwolił mi zrozumieć, że zabawa w przewidywanie co przyniesie przyszłość, nie ma najmniejszego sensu. Można (a nawet trzeba) budować sobie scenariusze przyszłości, próbować je rozgrywać i zastanawiać się nad działaniem w takich, a nie innych okolicznościach, ale wiara w to, że te scenariusze się wypełnią, że cos musi się wydarzyć, świadczy albo o pysze, albo o zwykłej głupocie. To czego możemy być pewni w najbliższych latach, to niepewność. 1 stycznia 2021 świat się nagle nie zacznie przypominać “Bambi” Walta Disneya. No, nie.

Jaki będzie rok 2021? Cholera go wie. Co przyniesie rok 2021? “Cziort znajet” – odpowiedzą, bardzo zresztą słusznie Rosjanie. I nie ma sensu Drodzy Państwo łamać sobie nad tym głowy. Po co kopać się z koniem? Szkoda na to energii i zdrowia.

Ja wiem, co będę robił w roku 2021 (pod pewnymi warunkami, jak na przykład taki, że będę zdrów i żyw): dalej będę opisywał współczesne Chiny, dalej będę o nich opowiadał, a jak się wszystko dobrze ułoży, powrócę do ich pokazywania. Będę robił swoje, bo lubię, a lubię tym bardziej, im częściej od Państwa otrzymuję dobre słowo.

Państwu też życzę, żebyście mieli w nadchodzącym 2021 roku jak najwięcej takich codziennych, drobnych pewników, takich punktów orientacyjnych w bliskich ludziach, albo zajęciach, którym się oddajecie, a które pozwalają na wewnętrzny spokój, nawet jak czasem jest tak sobie. Życzę Państwu jak najmniej rozedrgania, jak najwięcej spokoju. Przyszłość będzie przynosić zmiany, bo to jej natura. Zmian nie unikniemy. Bądźmy więc na nie gotowi i unośmy się na nich jak łódź na sztormowej fali. Po burzy zawsze wychodzi słońce. A w piątki będą pojawiać się kolejne odcinki podcastu “Chiny według Leszka Ślazyka”, a w soboty kolejne wydania przeglądu “Chiny: Tydzień za Wielkim Murem”, będą nowe artykuły Chińskiego Telemaniaka, nowe informacje o systemie prawnym Chin Marty Szmidt-Husarz, artykuły i recenzje Yue Bilina, no i oczywiście 3 feny Andrzeja Lianga. A pewnie pojawią się i nowe historie, o których dziś nie mam bladego pojęcia, a które Państwu przedstawię na wszelkie dostępne nam sposoby.

No to do usłyszenia i zobaczenia w przyszłym roku. Oby był dla Państwa jak najlepszy.

 

Leszek B. Ślazyk

e-mail: kontakt@chiny24.com

© chiny24.com 2010-2020

 

Show More

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Related Articles

Back to top button