HistoriaKultura i Tradycja

Moje trzy feny (我的三分钱), najsłynniejszy chiński pijak i poeta, o tym też skąd się wzięła wódka

Jakiś czas temu pisaliśmy o jednym z najznamienitszych klasycznych poetów chińskich, czyli o 杜甫 Du Fu (712-770). Nie mniej cenionym poetą jest przyjaciel Du Fu, 李白 Li Bai (701-762). Ten drugi jest nam chyba bliższy.

Obu tym poetom, uważanym za największych w całej historii chińskiej literatury, przypadło żyć i tworzyć w okresie panowania dynastii 唐朝 Tang (618-907). To złoty okres rozwoju kultury i sztuki chińskiej. W odróżnieniu od zaangażowanego w sprawy bieżące państwo Du Fu, Li był poetą lirycznym. Przypisuje się mu ponad 1,100 utworów, które przetrwały do dnia dzisiejszego.

Choć Li Bai pochodził z rodziny cesarskiej, to pędził życie skromne. Nie aspirował do urzędów cesarskich, posiadał jednak solidne wykształcenie, o które zadbał jego ojciec, a rodzinne koneksje i obroty fortuny sprawiły, że znajdował się blisko cesarskiego dworu. Formalną edukację rozpoczął w wieku 10 lat. Gdy miał 18 lat spotkał się z gubernatorem Su Ting, który po rozmowie z młodym Li orzekł, że ma do czynienia z geniuszem. Cesarski urzędnik był zdumiony wiedzą posiadaną przez tak młodego człowieka I zachęcał go do złożenia egzaminów, których zdanie byłoby początkiem niewątpliwie błyskotliwej kariery tak wybitnego umysłu. Ale Li Bai nie pociągały zaszczyty związane ze służbą cesarzowi, nie interesował się też zdobywaniem wiedzy i tytułów akademickich. Li zainteresował się przelotnie wejściem na drogę urzędniczej kariery, ale… nie przystąpił do wymaganych egzaminów. Wzywał go i intrygował świat. Kiedy ukończył 24 lata opuścił dom rodzinny i wyruszył w podróż, w czasie której zwiedził dzisiejsze prowincje SiChuan i HuBei. Po powrocie z tej wyprawy ożenił się i wydawało się, że się ustatkował. Ale nie wytrwał długo u boku żony. Ruszył znów w podróż, która stała się początkiem wielu, wielu kolejnych. Większość swojego życia spędził podróżując. Prowadził żywot włóczęgi i utracjusza Od wczesnych młodych lat pisał poezje. W swoich wierszach sławił wódkę, kobiety, przyrodę, ale poruszał też i inne tematy, jak pojęcie prwdy, czy sprawiedliwości.  W roku 744 został przyjęty w poczet cesarskich poetów na dworze cesarza w ChangAn, w ówczesnej stolicy Państwa Środka, którą dziś znamy jako Xi’An (stolica prowincji ShaanXi, w północno-zachodnich Chinach). Posadę tę jednak wkrótce utracił. Zwyciężyło upodobanie do mocnych trunków i głośnego mówienia prawdy. Utraciwszy lukratywną, ale wymagającą konformizmu pozycję dworskiego poety tułał się po kraju przez 10 lat, wędrując od gospody do gospody i pisząc wiersze. Kiedy wybuchła rebelia An Lushana przyłączył się do buntowników. Po upadku powstania został skazany na wygnanie do prowincji Gansu. Do końca życia przebywał na wygnaniu, pisząc wierze przepełnione tęsknotą za wolnością i pełnią życia, a także poezje antywojenne. Zmarł skończywszy 62 lata w prowincji Anhui.

To co w Li Bai pociąga (oprócz niezwykłej poezji rzecz jasna), to osobowość poety i jego filozofia. Li był romantykiem szukającym natchnienia w pięknie krajobrazu, w urodzie ludzi i przyrody, w czarkach wina i wódki. Jego życie to nieustanny ciąg przygód. Był ulubieńcem cesarza, a stał się banitą. Pędził żywot włóczęgi, który nikomu nie schlebiał dla uzyskania korzyści. W jego twórczości znajdujemy połączenie romantyzmu i realizmu. Li Bai stał się częścią chińskiej tożsamości, wiele fragmentów jego wierszy weszło do codziennego użytku, jako powiedzenia i przysłowia, jest poetą do dziś cytowanym. I do dziś jest w Chinach poetą uwielbianym, ma stałe miejsce w panteonie najważniejszych chińskich twórców. Kochał życie, naturę, był hojny, otwartego serca, uwielbiał pisać, zawierać przyjaźnie i … pić. Jest chyba jedynym poetą w długich dziejach Chin, który tak afirmował alkohol. Cechowała go pasja życia. Żył z całych sił, traktując je bardzo prosto. Uważał, że życie jest krótkie, a świat brudny, a tym co pozwala pogodzić sie z tym stanem rzeczy jest alkohol. Bo kiedy człowiek poddaje się jego działaniu, świat przestaje tak doskwierać, człowiek uwalnia się od wszechobecnego przytłaczającego smutku, który cofa się, znika. Ale ile alkoholu trzeba wypić, aby skutecznie złagodzić ten wieczny smutek?

Li Bai z pewnością byłby bratnią duszą dla XIX wiecznych romantyków, jak i poetów przeklętych, odnalazłby się wśród paryskiej bohemy okresu impresjonizmu, a pewnie i wśród XX wiecznych egzystencjalistów. Pytał na swój sposób o sens życia, o to, dlaczego nie można przez nie iść nie odczuwając smutku, którego nie uśmierza na stałe ani wino, ani Moutai. Mimo, że uwielbiał towarzystwo ludzi, czuł się samotny. Li nieustannie podkreślał ulotność życia. Zalecał wszystkim, aby byli szczęśliwymi, aby nie dali radosnym momentom ulecieć bezpowrotnie. Bawmy się, nie pozwólmy, aby ciemne chmury zasłoniły jasną twarz księżyca. Życie musi być przede wszystkim pełne radości. Uważał, że dopóki ludzkie zdolności istnieją, można robić z nich użytek i dzięki temu nie trzeba martwić się o pieniądze. Bo życie nie jest po to by zarabiać pieniądze, ale by być użytecznym. “Urodziłem się, aby być użytecznym”. Musimy uznać sens naszego istnienia, przyjąć ten prosty fakt do wiadomości, aby przejść przez życie jak tego chcemy.

Li Bai był sam w sobie sprzecznością. Bo chociażby pisząc o wszechogarniającym smutku, towarzyszu egzystencji ludzkiej, na który jedynym lekarstwem jest alkohol, nie popadał w przygnębienie, nie tracił wiary w sens życia. Jego poezja nacechowana jest specyficznym poczuciem humoru. A przecież nie unika w niej tematów takich jak etyka, czy śmierć.

Li Bai był znany zarówno wśród możnych, jak i plebejuszy. Otwarcie głosił wierność taoistycznym ideałom i niechęć wobec nauk konfucjańskich. Li Bai był „pijanym mistrzem” poezji. Kiedy pił, tworzył najpiękniejsze wersety, bez powściągliwości, spontanicznie z niezwykłą lekkością i wyobraźnią. I to właśnie alkohol – jak chce legenda – stał się przyczyną jego śmierci. Wedle tej legendy pewnego wieczoru wsiadł do łódki z dzbanem wódki w ręku. Odpłynął od brzegu i pił do swego przyjaciela księżyca. W pewnym momencie zapragnął uchwycić w dłonie odbicie księżyca w wodzie. Przechylił się gwałtownie, wypadł z łodzi i utonął….

Jak było naprawdę, nie wie dziś nikt. Opowieść o utonięciu w tych okolicznościach idealnie pasuje do wizerunku genialnego poety, który żył jak chciał.

月下独酌 

花间一壶酒,独酌无相亲。

举杯邀明月,对影成三人。

月既不解饮,影徒随我身。

暂伴月将影,行乐须及春。

我歌月徘徊,我舞影零乱。

醒时同交欢,醉后各分散。

永结无情游,相期邈云汉。

Pijąc samotnie w świetle Księżyca

Czara wódki, pod kwitnącym drzewem

Piję w samotności, nie ma tu bliskich

Podnoszę kieliszek do jaśniejącego księżyca

Jest nas dwóch, on i ja, a mój cień to nas trzech

Księżyc, niestety, nie pije wódki obojętny,

mój cień skrada się zawsze u mojego boku

Jesteśmy jednością, Księżyc mój przyjaciel, cień niewolnik

Chcę się radować zanim wiosna przeminie

Śpiewam do księżyca i tańczę z cieniem

Tańcząc splatam cienie i blaski

Trzeźwi dzielilibyśmy radość

Pijani jesteśmy od siebie oddaleni

Zawsze będziemy razem

Kiedyś w końcu spotkamy się gdzieś wśród nieba.

将进酒

君不见黄河之水天上来, 奔流到海不复回。

君不见高堂明镜悲白发,朝如青丝暮成雪。

人生得意须尽欢,莫使金樽空对月。

天生我材必有用,千金散尽还复来。

烹羊宰牛且为乐,会须一饮三百杯。

岑夫子,丹丘生,将进酒,杯莫停。

与君歌一曲,请君为我倾耳听。

钟鼓馔玉不足贵,但愿长醉不复醒。

古来圣贤皆寂寞,惟有饮者留其名。

陈王昔时宴平乐,斗酒十千恣欢谑。

主人何为言少钱,径须沽取对君酌。

五花马、千金裘,呼儿将出换美酒,与尔同销万古愁.

Przynieście wódki

Spójrz jak wody żółtej rzeki spływają z nieba;

Wpadają do morza, z którego nigdy nie wracają.

Zobacz w lustrze na blednące włosy;

Jedwabiście czarne o poranku, a białe jak śnieg nocą.

Czerpmy z życia pełnymi garściami, cieszmy się jego radością;

Nie pozwólmy nigdy, aby nasz zloty kieliszek był pusty na tle jasnego księżyca.

Urodziłem się, aby być użytecznym;

Roztrwonione złoto powróci do mnie.

Zarżnijmy wołu, ugotujmy jagnię;

Bawmy się, i trzysta kieliszków nie będzie dla nas zbyt wiele.

Mistrzu Cen i DanQiu, przynieście wódki, pijcie, nie przestawajcie, kieliszek niech nigdy nie odpoczywa.

Śpiewam wam pieśń, wysłuchajcie jej dla mnie.

Po co mi dzwony, bębny, wykwintne dania i skarby?

Chce być wiecznie pijany, nie trzeźwieć nigdy.

Trzeźwi mędrcy z przeszłości zostali zapomniani;

Imiona pijaków pozostały w wiecznej pamięci.

Książe Chen wydał wystawną ucztę w Pałacu Doskonałości;

Wytoczono tam 10.000 dzbanów wina. I książę dobrze się bawił.

Mistrzu, dlaczego mówisz, że pieniądze się skończyły?

Przynieś wino i pozwól mi pić z przyjaciółmi.

Wymienimy pięknego rumaka, tysiąc złotych lisich futer,

wymienimy też dzieci na wino. Proś służbę by przyniosła wódki.

Wypiję ją z tobą, aby utopić wieczny smutek.

Wiersze w wolnym tłumaczeniu 梁老爷 Liang Lao Ye

To ciekawe, że w wielu tłumaczeniach na określenie białego chińskiego alkoholu 白酒 BaiJiu używa się wyrazu „wino”, czy „likier”. A przecież to nic innego jak wódka. Wino ryżowe (najsłynniejsze z Shaoxing) to alkohol powstający w wyniku fermentacji. BaiJiu powstaje w wyniku destylacji zacierów z sorgo, ryżu, pszenicy, kukurydzy, fermentujących z dodatkiem drożdży i cukru. Destylaty takie produkuje się w Chinach od co najmniej setek lat. Niektórzy twierdzą, że tradycja destylowania alkoholu liczona jest w Chinach w tysiącach lat. Niech im będzie. Współcześnie najwięcej producentów BaiJiu funkcjonuje w trójkącie GuiZhou RenHuai (贵州仁怀), SiChuan YiBin(四川宜宾) i SiChuan LuZhou (四川泸州三), w górnym biegu Jangcy i jej dopływu ChiShui (赤水河) na południowym zachodzie Chin. Stamtąd pochodzi ponad połowa dzisiejszej produkcji wódek w ChRL. Najpopularniejsze marki to MauTai (茅台酒 – najdroższy, najznamienitszy trunek zwany “protokolarnym“, podawany obowiązkowo podczas wszystkich oficjalnych przyjęć państwowych, oficjalnych),

Zhou Enlai i Richard Nixon piją Moutai…, Pekin 25 lutego 1972 roku.

WuLanYe (五粮液), LuZhou (泸州), YanHe (沿 河), ErGuoTou (二锅头), RenHuai (仁怀), YiBin (宜宾), MianZhu (绵竹), FenYang (汾阳), BeiDaCang (北大仓), LaoCunZhang (老村长), XiuShuiFang (秀水坊), BoZhouLaoJiu (亳州市老酒), LaoGongGong (老贡贡), itd., itd… O tym, że nie mamy do czynienia z winami świadczy też zawartość alkoholu w tych trunkach. Najpopularniejsze BaiJiu mają „moc” od 45°, poprzez 52°, 56°, 58°, a skończywszy na, 68° (najdroższe Moutai produkowane w limitowanych ilościach – „zwykłe” ma 52°~58°).

Kolorowy zawrót głowy….

Zdecydowanie nie jest to „białe wino”, ani „biały likier”. W naszych rejonach geograficznych wódkę pija się zmrożoną na olej. W Chinach uważa się, że optymalna temperatura dla wódek to ok. + 20°C. Wódki należy pić tu z maleńkich, najlepiej porcelanowych kieliszków, które zapewne nazwalibyśmy „naparstkami”. Ale ich symboliczna pojemność bywa zbawcza dla tych, którzy pierwszy raz w życiu doświadczają tego specyficznego dla Europejczyków alkoholu o zapachu i smaku benzyny…

Lepiej mniej, niż więcej

Gdyby nam się zdarzyło przepijać przy chińskim stole, pamiętajmy, że i tu obowiązują pewne symboliczne obyczaje. Jeśli „stukamy” się kieliszkiem z kimś, komu chcemy okazać szacunek, staramy się zawsze, aby podczas stuknięcia nasz kieliszek był nieco niżej niż ten osoby, do której „przepijamy”. Coś jakby ukłon kieliszkiem.

Podczas spotkania z wieloma osobami zasiadającymi przy jednym stole będziemy chwalić sobie mikrość kieliszka. W Chinach pijemy „do sucha”, GanBei (干杯), czyli do dna. W przypadku 12~18 szybkich kolejeczek wódką o mocy 58° lepiej trzymać w ręce kieliszek o pojemności 20 ml, niż 50 ml. Wiemy cos o tym, oj wiemy.

梁安基 Liang Z. Andrzej

上海,中国 Shanghai, Chiny

电子邮件 E-mail: azliang@chinamail.com

Redakcja:

Leszek B. Ślazyk

e-mail: kontakt@chiny24.com

© 2010 – 2021 www.chiny24.com

Andrzej Liang

Liang Z. Andrzej (梁安基) – prawnik, analityk, wykładowca, biznesmen. W 1988 roku Chiny stały się jego domem. Posiadł niezwykłe doświadczenie w zakładaniu oraz zarządzaniu firmami i projektami inwestycyjnymi, zarówno na rzecz inwestorów zagranicznych, jak i chińskich. Obecnie członek rad nadzorczych w chińskich korporacjach. Jest uważnym obserwatorem życia społecznego, gospodarczego, zmian zachodzących w chińskiej rzeczywistości. Jak mówi o sobie: ma korzenie, wychowanie i wykształcenie zachodnie, ale duszę Chińczyka, z Chinami wiążą go głębokie więzi rodzinne. Liczy na to, że jego obserwacje i opinie utworzą jeden z pomostów między Zachodem, a rosnącymi globalnie Chinami.

Related Articles

Back to top button