Chiny subiektywnieMedycyna

Moje trzy feny (我的三分钱), igły, bańki, rwa kulszowa, yin i yang

Kilka miesięcy temu moje mięśnie i kości (nie młode już, fakt) zaatakowało jakieś licho. Nie, nie najgłośniejszy ostatnio wirus. Jak się okazało po niedługim czasie, sam sobie wypracowałem dolegliwości spędzając zbyt wiele czasu za biurkiem, zapominając o tym, że czas nie stoi w miejscu, że w świecie ludzi i maszyn obowiązuje ta sama reguła: czym większy przebieg, tym potrzeba więcej przeglądów i więcej dbałości o utrzymanie w dobrej kondycji. Smarowanie samo nie wystarczy.

I tak to na własne życzenie nagle zaniemogłem. Literalnie, bo któregoś poranka, od tak po prostu nogi postanowiły żyć swoim własnym życiem, za nic mając polecenia swojego właściciela, ale za to przesyłając mu niezwykle silne sygnały w postaci ostrego bólu.

Mieszkam w Chinach, mam chińską rodzinę, chińskich sąsiadów, chińskich przyjaciół. Było zatem jasne, że skoro mój stan zdrowia uległ gwałtownemu pogorszeniu, wszyscy moi najbliżsi, jak również ci nieco mi dalsi zasugerowali stanowczo, abym skierował się bezzwłocznie do któregoś ze znanych lekarzy tradycyjnej medycyny chińskiej.

W tych okolicznościach zrodził się temat niniejszych „3 fenów”.

Tradycyjna medycyna chińska…

… nie ma w Europie zbyt dobrej prasy. Z wielu powodów. Część to słuszne zarzuty, związane z licznymi przypadkami szarlatanerii związanej ze specyfiką wielu form tej metody reperowania ludzkiego zdrowia i ratowania życia. Jednak ogrom grzechów przypisywanych tradycyjnej medycynie chińskiej wynika bądź z celowego działania (konkurencja dla firm farmaceutycznych proponująca dość proste, niedrogie rozwiązania), z konfliktu w filozofii leczenia (medycyna chińska nastawiona jest głównie na prewencję, przeto z jednej strony nie rozwinęła na przykład takiej chirurgii jak medycyna zachodnia, ale z drugiej często znajduje przyczyny chorób u ich źródła, nie koncentrując się na likwidowaniu ich efektów, jak, powiedzmy, podawanie leków na ból głowy, który jest wynikiem problemów z kręgosłupem, czy napięcia mięśni w wyniku stresu)

Tradycyjna medycyna chińska to ponad 3000 lat doświadczenia w zapobieganiu i leczeniu chorób. Jej fundamentem są główne idee chińskiego antycznego systemu filozoficznego i chińska metafizyka. Najważniejszą pośród nich jest koncepcja

Yin i Yang (阴阳),

która opisuje dwie pierwotne, przeciwne, a zarazem uzupełniające się siły, obecne w całym wszechświecie.

Yang (nasłonecznione miejsce, południowe zbocze, północny brzeg, światło słoneczne) którego symbolami są biel i Słońce oznacza siłę, aktywność, radość, ciepło i lato, symbolizuje męski aspekt natury, ekstrawersję oraz liczby nieparzyste. Yang to dzień, niebo, dusza hun. Yang obecne jest w ogniu, ziemi i stali, a także w osobach urodzonych latach parzystych.

Yin (zacienione miejsce, północne zbocze, południowy brzeg, zachmurzenie, zaciemnienie) symbolizowane jest przez czerń i Księżyc oznacza bierność, uległość, smutek, chłód i zimę, to żeński aspekt natury, introwersja oraz liczby parzyste. Yin to noc, dusza po, a także woda lub drewno (drzewo). Obecne jest w urodzonych w latach nieparzystych.

Wzajemne oddziaływanie tych sił odpowiedzialne jest za powstawanie i zmiany wszystkich rzeczy na ziemi i w całym wszechświecie. To zjawisko uniwersalne. To one tworzą pięć pierwiastków: metal (金 jīn), drewno (木 mù), wodę (水 shuǐ), ogień (火 huǒ) i ziemię (土 tǔ), z których powstaje wszystko inne.

Również nasze ciało…

Tworzą je siły sobie przeciwne, zarazem uzupełniające się. Nie ma jednej, bez drugiej. Przyczyną wszelkich chorób jest utrata harmonii organizmu. Nie ma jednej metody, jednej drogi utrzymania i przywracania tej równowagi. W tradycyjnej medycynie chińskiej każdy człowiek, pacjent, to osobny przypadek. A to dlatego, że różnimy się od siebie konstrukcją ciała, która odziedziczyliśmy po różnych przodkach, inaczej reagujemy na te same bodźce, to samo środowisko oddziałuje na nas odmiennie, inaczej się odżywiamy, mamy inne nawyki i przyzwyczajenia, mamy za sobą różne choroby, które przechodziliśmy w różny sposób. Te i inne elementy determinują nasz aktualny stan zdrowia. Ich ślady lekarz odnajduje w zapachu pacjenta, jego oczach, wrażliwości na dotyk w wielu kluczowych miejscach ciała, itd., itp. Temu indywidualnemu podejściu do każdego pacjenta towarzyszy wspomniana teoria pięciu elementów/pierwiastków (wǔ xíng), z których złożony jest cały wszechświat. Poszczególne narządy w naszych organizmach mają wedle chińskich medyków bezpośredni związek z tymi elementami. Owe pierwiastki determinują…

…stosowane terapie i metody leczenia.

Najpopularniejsze w Chinach, Azji i na świecie to:

针灸 (Zhen Jiu), czyli akupunktura.

To chyba najbardziej znana, wręcz symboliczna forma terapii w medycynie chińskiej. Jej celem jest przywracanie równowagi energetycznej i fizjologicznej organizmu. Efekt taki uzyskuje się poprzez wkłuwanie specjalnych igieł w odpowiednie punkty na ciele. Punkty te mają być węzłami na kanałach energetycznych, zwanych też południkami. Wyróżnia się 14 kanałów głównych, na których zlokalizowanych jest 670 punktów-węzłów.

Poza kanałami głównymi występują również kanały poboczne, a na nich znajdziemy kolejne punkty-węzły. Każdy kanał, każdy punkt ma swoją nazwę, ma swoje szczególne znaczenie. Cała tajemnica akupunktury tkwi w umiejętności precyzyjnego odnajdywania tych punktów na ciele i właściwego dla konkretnej terapii wkłuwania igieł, przy zastosowaniu odpowiednich technik. Dlatego też zabiegów tych muszą dokonywać osoby posiadające wiedzę teoretyczną i bogate doświadczenie praktyczne. Niewłaściwie wykonany zabieg może pogorszyć stan zdrowia pacjenta. Medycyna zachodnia ma do akupunktury stosunek niejednoznaczny. W Polsce uznawana jest za szarlatanerię z obszarów bioenergoterapii. Ale już we Francji stosowana jest w wielu terapiach, zwłaszcza tych dotyczących redukowania, lub usuwania bólu.

Osobiście znam człowieka (Polaka), który jako dziecko cierpiał na dramatycznie dotkliwe migreny. Zdeterminowani rodzice, nie mając w zasadzie innych opcji (dostępne, zostały wyczerpane, przyczyną bólu nie był nowotwór, uraz, wada) zwrócili się do warszawskiego specjalisty od akupunktury. Wedle znajomego, który liczył sobie wówczas 9 lat, wystarczyły 2 sesje. I jeśli był to tylko efekt sugestii, to zamierzony cele został osiągnięty: pacjent przestał cierpieć i ma się świetnie.

推拿 (Tui Na) i 按摩 (An Mo), czyli akupresura i masaż.

Tu mamy do czynienia z całym wachlarzem metod i technik. Akupresura odwołuje się jak akupunktura do koncepcji „energetycznej mapy człowieka”. Zamiast igieł używa się tu palców i dłoni do naciskania i rozmasowywania określonych punktów ludzkiego ciała. Jednym z ulubionych obszarów działania specjalistów od akupresury są spody stóp. Kto próbował, ten poznał prawdziwe znaczenie określenia „chińskie tortury”. Akupresura stóp to również jedna z technik diagnostycznych. Różne punkty stopy „połączone” są z różnymi organami. Ból odczuwany w receptorze na stopie oznacza, ze jest jakiś problem z „połączonym” organem. I rzecz się – wbrew niedowiarkom – sprawdza. Masaże to mnogość typów i celów. Mamy masaże relaksujące, likwidujące ból, naprawiające stan kręgosłupa, uruchamiające perystaltykę, itd., itp. Stosuje się tu głaskanie, rozcieranie, ugniatanie, oklepywanie, wstrząsanie czy wibracje.

Masujący używa w pracy palców, dłoni, łokci, stóp. Bardzo wysoko ceni się niewidomych specjalistów. Osoby cierpiące z powodu wad, czy uszkodzeń kręgosłupa znają moc tych zabiegów. Powiedzieć, że „jak ręką odjął” to nic nie powiedzieć. I tu, jak w przypadku akupunktury, należy korzystać wyłącznie z usług licencjonowanych, polecanych przez lekarza specjalistów. Szalbierz może zadać wiele bólu i zrobić bardzo poważna krzywdę, a nawet sprowadzić na swą ofiarę kalectwo.

拔罐 (Ba Guan) to dobrze znane w Polsce stawianie baniek,

czyli przysysanie do ciała szklanych naczynek, w których wytwarza się podciśnienie za pomocą płomienia małej pochodni (wacik, spirytus, patyczek, lub specjalny drucik). Bańki zazwyczaj stawia się na plecach (ale i na innych płaszczyznach organizmu), kiedy są przyssane do ciała, trzeba spokojnie leżeć kilkanaście-kilkadziesiąt minut, po ich zdjęciu jeszcze jakiś czas poleżeć w cieple. Bańki pozostawiają charakterystyczne obrzęki – sine koła. W Chinach możemy często zobaczyć osoby z takimi śladami na przedramionach, na karku.

Cel stawiania baniek: stymulowanie przepływu krwi. Najczęściej stosuje się je w przypadku chorób zaburzających właściwe funkcjonowanie dróg oddechowych. Tak jak w przypadku akupunktury i akupresury bańki stawia się w ściśle określonych punktach ciała. Elastyczne bańki (z elastycznych materiałów, takich jak kauczuk, czy guma) stosuje się w niektórych technikach masażu.

刮痧 (Gua Sha), czyli masaż leczniczy wykonywany za pomocą kamienia (jadeitu)…

… lub narzędzi z rogów zwierzęcych, obejmujący całe ciało (w tym twarz). Jest to jedna z najstarszych i najrzadszych technik masażu. Na Zachodzie budzi wiele kontrowersji. A to dlatego, iż jest ta masaż niezwykle inwazyjny. I bolesny. Polega bowiem na pocieraniu, skrobaniu („gua”) ciała specjalnymi kamiennymi (rogowymi) narzędziami aż do wystąpienia czerwonej wysypki, zaczerwienienia skóry, krwawych wybroczyn utrzymujących się na skórze nawet kilka dni („sha”).

W trakcie wykonywania masażu używa się specjalnego oleju wzmacniającego efekt zabiegu. Receptura oleju otoczona jest tajemnicą. Wedle współczesnych badaczy tej formy masażu ma on usprawniać mikrokrążenie krwi i dlatego też być skutecznym środkiem profilaktycznym i wspomagającym w leczeniu wielu chorób związanych z zaburzeniami mikrokrążenia, m.in. chorób układu sercowo-naczyniowego, chorób naczyń krwionośnych mózgu, reumatoidalnego zapalenia stawów, cukrzycy, obrzęków, nadciśnienia tętniczego. Wedle dawnych mistrzów zabieg Gua Sha oczyszcza „meridiany” w celu usprawnienia i odblokowania przepływu życiowej energii (qi), a to oczywiście prowadzi do uzyskania pożądanej harmonii. Co ciekawe: przez setki lat Gua Sha traktowane było jako „medycyna ludowa”, chińscy medycy jej nie stosowali. Zyskała ona na popularności i „weszła na salony” w końcówce XX wieku dzięki zaangażowaniu grupy lekarzy z Tajwanu (pod kierownictwem profesor Zhang Xiuqii), którzy uruchomili program badań i promocji Gua Sha.

耳烛 (Er Zhu), czyli woskowanie ucha.

Polega na wprowadzeniu jednego końca specjalnej ziołowej świecy do kanału słuchowego i zapaleniu drugiego końca. Świeca spalając się tworzy podciśnienie, które poprzez strefę czaszkowo-mózgową wpływa na cały organizm pacjenta. Celem tej techniki jest oczyszczenie ucha poprzez wyciągnięcie woskowiny tkwiącej głęboko w kanałach słuchowych. Stosowana dziś również na Zachodzie przez laryngologów.

草药 (Cao Yao), czyli ziołolecznictwo.

To cecha wspólna wszystkich kultur i cywilizacji. Medycyna zachodnia przez lata dyskredytowała tę tradycyjna metodę leczenia wielu dolegliwości, a jednocześnie stosowała ją szeroko. Któż z nas nie otrzymał zalecenia picia naparów mięty, szałwii, rumianku, czystka itd., itp.? Któż z nas nie przygotowywał naparu z koperku, który przynosił ulgę maleństwu, a rodzicom parę godzin ciszy i spokoju? W tradycyjnej medycynie chińskiej ziołolecznictwo to i metoda leczenia, jak i obszar mistyki. Tu każde zioło ma swój potencjał energetyczny, przynależność do obiegów czynnościowych i kierunek działania. A ponieważ każdy człowiek to osobny przypadek, nie ma tu rozwiązań uniwersalnych (o których właśnie wspomniałem). Chiński medyk zapisuje zioła pojedyncze, lub ich kompozycje w dawkach odpowiadających naszej wadze, naszemu aktualnemu stanowi zdrowia, w odniesieniu do wielu innych aspektów istotnych z punktu widzenia tradycyjnej medycyny chińskiej.

Tradycyjna medycyna chińska wciąż jest rozwijana. W Chinach działa wiele ośrodków akademickich prowadzących badania nad różnymi aspektami tej wiedzy i sztuki. Tradycyjne podejście do pacjenta i jego problemów zdrowotnych, zrozumienie natury chorób, umiejętność szukania ich objawów w obrazie oka, skóry, zapachu, zachowaniu w połączeniu z osiągnieciami medycyny zachodniej czyni z wielu lekarzy z chińskiego kręgu kulturowego specjalistów niezwykłych. Czasem trzeba czasu i cierpliwości, żeby to zrozumieć. Medycyna tradycyjna walczy z przyczynami, a nie objawami. Dlatego też pacjent niekiedy musi cierpliwie i długo czekać na efekty lekarskich działań. My, przyzwyczajeni do tego, że skarżąc się na ból głowy dostajemy środek na ból głowy, nie mamy cierpliwości i zrozumienia dla lekarza, którego nie niepokoi sam ból, co jego prawdziwa przyczyna. Chcemy efektu tu i teraz. Ja jednak nie miałem wyjścia, musiałem się poddać, pomimo naturalnej niecierpliwości. Trwało to trochę, jednak zdaje mi się, że z problemów ze zdrowiem wychodzę w kondycji lepszej niż w nie wchodziłem. A czas spędzony na licznych zabiegach, te wszystkie maści, masaże, ćwiczenia i napary były doskonałą sposobnością, by zastanowić się co wolę: zadbać o siebie, czy może nieustannie dawać się maltretować medykom i ich licznym siepaczom. Zdaje się, że w moim przypadku tradycyjna medycyna chińska pozwoliła lekarzom uzyskać efekt długofalowy. Po prostu zrobię wszystko, żeby się z nimi nie spotkać ponownie. Przynajmniej w przewidywalnej perspektywie.

Styczeń, zimno, tradycyjny czas przeziębień, grypek i innych takich. Kiedy coś nas łamie w kościach, czujemy się nieswojo, pojawia się zmęczenie, ból głowy, drapanie w gardle, leci nam z nosa, ruszamy czym prędzej do apteki po coś na ból głowy, na katar, na bolące gardło, po witaminę C, coś na wzmocnienie, coś na rozgrzanie, coś co postawi nas na nogi przez weekend.

A co w takich wypadkach robią Chińczycy?

Hmmm, to nie takie proste. Po pierwsze trzeba rozpoznać, czy organizm jest 上火 (Shang Huo) „w ogniu”, czy też 着凉 (Zhao Liang) „w chłodzie”. Oczywiście ma to związek z koncepcją choroby jako zaburzenia harmonii Yin Yang w ciele chorego.

上火 (Shang Huo), stan “w ogniu”

świadczy, że w ciele jest za dużo ciepła, że doskwiera mu nadmiar Yang, czyli gorącej energii, pierwiastka męskiego.上火 (Shang Huo) to zazwyczaj wszelkie stany zapalne z objawami jak: gorączka, kwaśności, suchość skóry, spierzchnięte usta, wysypka czy pryszcze. By temu zaradzić należy do diety włączyć zioła zwiększające Yin. Powinno się jeść jagnięcinę, wołowinę, potrawy kwaśne i pikantne, ale także czekoladę, pomarańcze. Należy pić dużo zielonej herbaty, a także jeść arbuzy, gruszki, ogórki, grejpfruty.

着凉 (Zhao Liang), stan „w chłodzie”

występuje dla odmiany wtedy, gdy w ciele człowieka jest zbyt wiele złej energii Yin. Mnóstwo jej w okresie chińskich chłodniejszych miesięcy zimowych. Objawy wchodzenia w „stan chłodu”, lub „łapania zimna” to te, które uważamy za typowe symptomy grypy: sztywność, bóle stawów, ból brzucha, biegunka, zmęczenie, katar, słabe krążenie. Winą za „złapanie zimna” obarczane są lody jedzone w nadmiarze, mrożone owoce, chłodne napoje pite przed jedzeniem, ale także zbyt tłuste potrawy. By wygnać chłód z ciała trzeba spożywać spore ilości imbiru, raczyć się rosołem z kury, nie żałować czosnku, nie unikać warzyw, pić duże ilości jogurtów.

I choć powyższy podział wydaje się prosty i klarowny, to ustalenie czy jesteśmy 上火 (Shang Huo), czy może jednak 着凉 (Zhao Liang) nie jest takie proste. I zazwyczaj kończy się zgodnie z teorią, że katar leczony trwa 7 dni, a ten nieleczony – tydzień.

Dlatego też zdrowia życzę!

Może Cię zainteresować: Qing Ming, czyli święto życia i śmierci

 

梁安基 Liang Z. Andrzej

上海,中国 Shanghai, Chiny

电子邮件 E-mail: azliang@chinamail.com

Redakcja:

Leszek B. Ślazyk

e-mail: kontakt@chiny24.com

© 2010 – 2021 www.chiny24.com

 

Show More

Andrzej Liang

Liang Z. Andrzej (梁安基) – prawnik, analityk, wykładowca, biznesmen. W 1988 roku Chiny stały się jego domem. Posiadł niezwykłe doświadczenie w zakładaniu oraz zarządzaniu firmami i projektami inwestycyjnymi, zarówno na rzecz inwestorów zagranicznych, jak i chińskich. Obecnie członek rad nadzorczych w chińskich korporacjach. Jest uważnym obserwatorem życia społecznego, gospodarczego, zmian zachodzących w chińskiej rzeczywistości. Jak mówi o sobie: ma korzenie, wychowanie i wykształcenie zachodnie, ale duszę Chińczyka, z Chinami wiążą go głębokie więzi rodzinne. Liczy na to, że jego obserwacje i opinie utworzą jeden z pomostów między Zachodem, a rosnącymi globalnie Chinami.

Related Articles

Back to top button