Polityka

„Zamknięcie” Morza Południowochińskiego dla handlu morskiego – potencjalne skutki dla Chin, dla regionu i dla świata

W sierpniu bieżącego roku opublikowano raport opracowany przez dwóch naukowców z University of Virginia, a dotyczący potencjalnych skutków gospodarczych dla regionu całkowitego zablokowania ruchu statków handlowych na Morzu Południowochińskim.

Z pełną treścią artykułu można zapoznać się pod tym linkiem, (znajdziecie tu opracowany na użytek raportu model matematyczny i założenia do obliczeń), ja natomiast postaram się przedstawić pokrótce naszym Czytelniczkom i Czytelnikom najważniejsze tezy tego opracowania.

Dlaczego w ogóle zawracam Szanownemu Państwu głowę pracą Kerema Cosara i Benjamina Thomasa? Otóż wyniki tego opracowania – o ile przyjmiemy, że jego założenia są wiarygodne – mają znaczący wpływ na dwie kwestie:

  1. Zmienia ono w istotny sposób podejście do założenia strategicznego przyjmowanego przez wielu, że Chiny nie będą zbytnio eskalować sytuacji konfliktowych na Morzu Południowochińskim, ponieważ może to w poważny sposób zaszkodzić ich gospodarce. Część amerykańskich „jastrzębi”, ale i chyba decydentów np. w Australii, a ostatnio w Niemczech bazując na tym założeniu uważa, że wysyłanie okrętów wojennych do tej strefy niesie ze sobą niskie ryzyko i że Chiny będą tylko głośno protestować, ale nie podejmą żadnych poważniejszych działań.
  2. Rzutuje też na ocenę skuteczności polityki USA, polegającej na instrumentalnym wykorzystywaniu Tajwanu, jako swoistego straszaka, przy jednoczesnym krępowaniu swobody działania tamtejszych firm – vide wymuszanie na TSMC (Taiwan Semiconductor Manufacturing Company, Limited – największy na świecie producent najbardziej zaawansowanych mikroprocesorów) zakazu współpracy z Huawei, a w perspektywie i z innymi firmami chińskimi.

Autorzy omawianego artykułu zadali sobie pytanie: Co się stanie, jeśli na skutek dowolnych czynników całkowicie ustanie ruch statków handlowych na Morzu Południowochińskim? Jaki to będzie miało wpływ na PKB krajów tego regionu i innych krajów świata, których interesy mają związek ze szlakami handlowymi przebiegającymi przez Morze Południowochińskie? Cosar i Thomas wzięli pod uwagę w sumie 51 państw (największych gospodarek na świecie i tych, które znajdują się w omawianym regionie), 61 portów do nich należących i typowe trasy morskie. Poddane analizie państwa odpowiadają za 92% światowego PKB.

Porty 51 analizowanych krajów i obszar ewentualnie zamknięty dla ruchu morskiego

Nie wnikając za bardzo w prezentowany szczegółowo w artykule model matematyczny, badacze użyli danych z systemów GIS do wyliczenia najkrótszych tras morskich między każdą parą portów, zbadali też, o ile te trasy wydłużyłyby się przy „zamknięciu” Morza Południowochińskiego.

Podmioty najbardziej narażone na straty, to te które mają swoje porty morskie wyłącznie w tym regionie, czyli:

  • Kambodża,
  • Indonezja,
  • Malezja,
  • Filipiny,
  • Singapur,
  • Tajwan,
  • Tajlandia i
  • Wietnam.

Mogą one oczywiście korzystać z alternatywnych dróg handlowych lądowych (oprócz Tajwanu) i powietrznych, ale koszty z tym związane będą ogromne.

Na dane o długości szlaków morskich autorzy nałożyli dane o skali wydatków związanych z handlowaniem towarami wytwarzanymi w danym kraju i przy użyciu wyżej wspominanego modelu matematycznego uzyskali liczby wskazujące o ile spadnie PKB danego kraju w związku z dużo wyższymi kosztami ponoszonymi na obsługę handlu międzynarodowego.

Wyniki? W zależności od założonych kosztów związanych z handlem międzynarodowym (uczeni różnią się między sobą w ich ocenie) badacze przedstawili trzy prognozy zsumowane w poniższej tabeli.

Źródło: The Geopolitics of International Trade in Southeast Asia, Kerem Cosar & Benjamin Thomas, University of Virginia, August 2020

Wnioski: Tajwan traci najbardziej

W każdym z rozpatrywanych scenariuszy Tajwan ucierpiałby najbardziej: od 25 do nawet 50 % spadku dochodów z handlu międzynarodowego. Dla Tajwanu każde zamieszanie i eskalacja stanu zagrożenia na Morzu Południowochińskim to niemal śmiertelny cios w handel zagraniczny. Zauważmy, że do zmniejszenia ruchu statków handlowych wcale niepotrzebna jest wojna, blokada morska, czy inne tego typu skrajne sytuacje. Wystarczy przekonanie operatorów morskich działających na tych wodach o rosnącym ryzyku (prawdziwym, tudzież wyłącznie kreowanym), by część z nich podjęła decyzję o wycofaniu się z tych tras, lub – aby zabezpieczyć się przed ewentualnymi stratami – znacząco podniosła koszt frachtu. Wszelkie informacje o sprzedaży kolejnych partii uzbrojenia przez USA na Tajwan, o wspólnych (wirtualnych?) szkoleniach komandosów Navy Seal i spec jednostek tajwańskich (o których donosiły media), o wysyłaniu okrętów patrolowych przez USA, Australię, Niemcy na te wody mogą tylko zwiększyć poczucie zagrożenia u armatorów i w efekcie szkodzą Tajwanowi. Zapowiedzi przeniesienia części produkcji z kontynentu z powrotem na Tajwan w tych konkretnych okolicznościach mogą wyłącznie wzmagać niepokój kontrahentów

[Dygresja: Produkcję przenoszono z Tajwanu na kontynent z bardzo istotnej przyczyny: Tajwan to obszar aktywny sejsmicznie. Trzęsienie ziemi, które miało miejsce w grudniu 2001 roku wstrząsnęło światowym przemysłem elektronicznym. Jednego dnia zniknęli (dosłownie) z powierzchni ziemi dostawcy kości pamięci, procesorów, ekranów, zasilaczy, etc. W wyniku tego kataklizmu m.in. firma Asus postanowiła przenieść całość produkcji do Suzhou (prowincja Jiangsu), gdzie powstał Asus Hi-Tech Park o powierzchni 540,000 m2, zatrudniający w sumie ponad 20 tysięcy ludzi.]

Wnioski: Chiny tracą najmniej

Jeśli wierzyć modelowi i przyjętym założeniom, to Chiny w przypadku zablokowania akwenu Morza Południowochińskiego dla ruchu statków handlowych ucierpią najmniej (strata od 0,7 do 1,2% ogólnych obrotów handlowych). Wynika to po części z wprowadzania gospodarki dwóch obiegów, a po części ze stworzenia przez Chiny alternatywnych tras lądowych (lądowa część Pasa i Szlaku). Raport naukowców University of Virginia wykazuje też, że dla Chin ryzyko gospodarcze (pomijam tu kwestie polityczne) wynikające ze wzrostu stanu zagrożenia na Morzu Południowochińskim jest znikome, że potencjalna eskalacja napięcia na tym obszarze może nie być wcale skutecznym „straszakiem”, który miałby wiązać Pekinowi ręce, co wedle niektórych strategów zachodnich jest oczywiste. Biorąc pod uwagę słuszność założeń i wniosków wynikających z pracy naukowców z Wirginii jestem sobie w stanie wyobrazić scenariusz, w którym to Chiny świadomie eskalują poczucie zagrożenia na tym akwenie (nawet bez żadnych towarzyszących temu działań wojskowych typu wysyłanie okrętów w pobliże Tajwanu), żeby wywrzeć ekonomiczna presję na Tajwan.

Zainteresowanych rozważaniami na ile założenia towarzyszące przedstawionemu modelowi są realne, zapraszam do części 5 dokumentu (Discussion), w której autorzy przedstawiają je dokładnie i gdzie bronią swoich założeń. Ja osobiście uważam je za wielce prawdopodobne.

 

Redakcja:

Leszek B. Ślazyk

e-mail: kontakt@chiny24.com

© chiny24.com 2010-2020

Twierdza Chiny Twierdza Chiny

Yue Bilin

Pasjonat Chin od ponad 35 lat, uczeń Zhuang Zhou, miłośnik chińskiej literatury klasycznej, uważny obserwator Chin współczesnych.

Related Articles

Back to top button