Jeffrey Ding: Dyfuzja a nie innowacja to prawdziwy klucz do zwycięstwa w wyścigu AI

W globalnym wyścigu o dominację w dziedzinie sztucznej inteligencji (AI), uwaga mediów i decydentów politycznych skupia się głównie na przełomowych innowacjach i sprincie ku stworzeniu superinteligencji (AGI). Jednakże, jak przekonuje Jeffrey Ding, wybitny analityk i profesor nauk politycznych, takie podejście jest błędne. W swywidzie udzielonym na poczatku tego roku „South China Morning Post”, Ding argumentuje, że prawdziwym polem bitwy nie jest „sprint innowacyjny”, lecz „maraton dyfuzyjny” – powolny, wieloletni proces wdrażania AI w całej gospodarce. To właśnie zdolność do szerokiego rozpowszechniania technologii, a nie tylko jej tworzenia, zadecyduje o tym, czy to Stany Zjednoczone, czy Chiny odniosą ostateczne zwycięstwo.
Kim jest Jeffrey Ding?
Jeffrey Ding jest adiunktem (assistant professor) na Wydziale Nauk Politycznych George Washington University. Jego kariera akademicka jest imponująca – jako stypendysta Rhodesa uzyskał doktorat na Uniwersytecie Oksfordzkim. Zanim dołączył do GWU, był pracownikiem naukowym w prestiżowym Centrum Bezpieczeństwa Międzynarodowego i Współpracy (CISAC) na Uniwersytecie Stanforda. Jest autorem wielokrotnie nagradzanej książki „Technology and the Rise of Great Powers” (Technologia a wzrost mocarstw), w której analizuje, jak rewolucje technologiczne wpływają na rywalizację geopolityczną.

Ding jest również założycielem newslettera ChinAI, w którym regularnie tłumaczy i analizuje chińskie piśmiennictwo dotyczące sztucznej inteligencji, co czyni go jednym z czołowych ekspertów w tej dziedzinie na świecie.
Maraton dyfuzyjny kontra sprint innowacyjny
Centralną tezą Dinga jest rozróżnienie między dwoma modelami rywalizacji w dziedzinie AI. „Sprint innowacyjny” to wizja popularna w kręgach bezpieczeństwa narodowego USA, która zakłada, że wyścig polega na jak najszybszym stworzeniu Sztucznej Inteligencji Ogólnej (AGI) o „boskich mocach”. Zwycięzca tego sprintu miałby uzyskać trwałą przewagę technologiczną i militarną. Ding uważa to za myślenie życzeniowe i krótkowzroczne.
Zamiast tego proponuje perspektywę „maratonu dyfuzyjnego”. Opiera swoją tezę na historycznej analizie technologii ogólnego przeznaczenia (General-Purpose Technologies, GPTs), takich jak silnik parowy czy elektryczność. Historia uczy, że to nie kraj, który jako pierwszy wynalazł daną technologię, zyskiwał największą przewagę, ale ten, który potrafił ją najskuteczniej i najszerzej zaimplementować w swojej gospodarce. Klasycznym przykładem jest elektryczność: choć Związek Radziecki był liderem wczesnych innowacji, to Stany Zjednoczone, dzięki znacznie lepszej zdolności do dyfuzji, stały się potęgą opartą na tej technologii. Prawdziwe korzyści ekonomiczne i geopolityczne pojawiają się dopiero po dekadach, w miarę jak technologia przenika do wszystkich sektorów gospodarki, od małych firm po wielkie korporacje.
Podstawy tezy: Deficyt dyfuzji i rola kapitału ludzkiego
Ding twierdzi, że Chiny, wbrew powszechnej opinii, cierpią na „deficyt dyfuzji”. Oznacza to, że ich zdolności innowacyjne przewyższają zdolności do rozpowszechniania technologii. Dowody? Wskaźniki, na które powołują się zwolennicy tezy o chińskiej przewadze – liczba publikacji na konferencjach AI czy imponujące modele, takie jak DeepSeek – są wskaźnikami innowacji, a nie dyfuzji.
Ding proponuje inne metryki. Zamiast liczyć czołowych naukowców, pyta, ile uniwersytetów w danym kraju ma co najmniej jednego badacza publikującego na liczących się konferencjach AI. Tutaj przewaga USA jest miażdżąca: około 150-160 amerykańskich uczelni rocznie w porównaniu do zaledwie 30-40 w Chinach. To pokazuje, że Stany Zjednoczone dysponują znacznie szerszą i głębszą bazą instytucji zdolnych do kształcenia inżynierów AI – nie tylko elity, ale szerokich kadr, które są niezbędne do implementacji technologii w całym kraju. To właśnie ta „infrastruktura umiejętności GPT” jest kluczowa.
Co więcej, Chiny borykają się z barierami w kluczowej dla dyfuzji współpracy między uczelniami a przemysłem. W USA publikacje, których współautorami są zarówno naukowcy akademiccy, jak i pracownicy firm, są znacznie częstsze. Chiński, mocno scentralizowany model, w którym rząd odgórnie narzuca kierunki rozwoju, może okazać się nieefektywny w przypadku tak dynamicznie zmieniającej się technologii jak AI.
Znaczenie dla strategii USA i Chin
Analiza Dinga ma głębokie implikacje dla polityki obu mocarstw. Jego zdaniem, niektóre działania administracji USA, takie jak restrykcje wobec chińskich studentów czy cięcia w finansowaniu edukacji, są „kontrproduktywne”. Ograniczając dostęp do globalnej puli talentów i osłabiając własny system edukacyjny, Ameryka sama podcina gałąź, na której siedzi – osłabia swoją największą przewagę, czyli zdolność do dyfuzji. Również wojna o chipy, skupiona na krótkoterminowym spowolnieniu Chin, w perspektywie maratonu traci na znaczeniu, a może nawet szkodzić amerykańskim firmom.
Z drugiej strony, Chiny, mimo ogromnych inwestycji w badania i rozwój, zaniedbują fundamentalny obszar – kapitał ludzki. Wydatki Chin na edukację jako procent PKB są niższe niż w innych krajach rozwijających się, takich jak Brazylia czy RPA. To, w połączeniu ze scentralizowanym modelem, może sprawić, że mimo imponujących sukcesów w tworzeniu nowych modeli AI, kraj ten nie będzie w stanie przełożyć ich na szeroki wzrost produktywności.
Czas na zmianę perspektywy
W wielu swoich wypowiedziach Jeffreya Ding wzywa amerykańskich (ale równeż chińskich) decydentów do zmiany paradygmatu w myśleniu o wyścigu technologicznym. Zamiast obsesyjnie koncentrować się na kolejnych przełomowych modelach i obawie przed technologiczną „perłą w koronie” w postaci AGI, decydenci powinni skupić się na długofalowej, żmudnej pracy u podstaw. Oznacza to inwestowanie w szeroko pojętą edukację, wspieranie współpracy między nauką a biznesem oraz tworzenie ekosystemu, który pozwoli małym i średnim przedsiębiorstwom, a nie tylko technologicznym gigantom, czerpać korzyści z AI.
Wyścig AI to nie sprint, który zakończy się w ciągu najbliższych kilku lat. To maraton, który potrwa dekady. Zwycięzcą nie będzie ten, kto pierwszy dobiegnie do mety z napisem „AGI”, ale ten, kto w trakcie tego biegu najskuteczniej przekształci całą swoją gospodarkę i społeczeństwo. Jak pokazuje historia, kluczem do tego jest nie tyle błyskotliwość innowatorów, co szeroka i głęboka armia wykwalifikowanych inżynierów i specjalistów. W tej perspektywie, Stany Zjednoczone wciąż mają przewagę, ale, jak ostrzega Ding, „znacznie łatwiej jest ten wyścig przegrać, niż wiedzieć, jak go wygrać”.
Źródło: SCMP
Leszek B. Ślazyk
e-mail: kontakt@chiny24.com
© www.chiny24.com




