Społeczeństwo

Mao, albo chińskie Dzieci Kwiaty

W powiecie Dingxing, w prowincji Hebei od pewnego, acz niedługiego czasu działa farma o nazwie „Ścieżka Sprawiedliwych”. Na farmie tej żyją i mieszkają studenci, świeżo upieczeni absolwenci uczelni wyższych, a także kilku starszych wiekiem pracowników chińskich uczelni. Wszyscy są tu z własnej woli, pracują bez wynagrodzenia dla wspólnego dobra. Chcą wrócić do świata, o którym większość Chińczyków w wieku 50+ pragnie zapomnieć na zawsze.

Założycielem farmy i jej „liderem” jest Han Deqiang, profesor ekonomii Uniwersytetu Pekińskiego. Ten 46 letni naukowiec dał się poznać niemal całemu światu w 2012 roku, kiedy to w obronie godności Przewodniczącego Mao zaatakował i spoliczkował 80 letniego mężczyznę wyrażającego oburzenie treścią transparentu :”Tęsknimy za Tobą Mao Zedong”.  Han Deqiang od lat znany jest w Chinach jako orędownik myśli i czyny Przewodniczącego. Jest współzałożycielem lewackiego portalu Utopia, który w kwietniu 2012 roku został przez władze chińskie zamknięty. Dzisiaj działa znów (TUTAJ), dając możliwość rozpowszechniania w chińskiej sieci artykułów Han Deqianga i jego towarzyszy, sprzedaży dzieł myślicieli komunistycznych, wielu gadżetów mających związek z Mao, a także produktów farmy „Ścieżka Sprawiedliwych”. Farma ta bowiem zajmuje się produkcją produktów rolnych nazywanych u nas „bio”. Warzywa i owoce nawożone są obornikiem, świnie karmione naturalnymi paszami, kury jedzą to co sobie wygrzebią. Nabywcami produktów „Ścieżki Sprawiedliwych” są głównie mieszkańcy Pekinu, szczególnie podatni na hasło „bio-żywność”.

Han Deqiang pracuje w Instytucie Aeronautyki i Astronautyki. Stąd też wywodzi się większość z 30 mieszkańców farmy. Życie w „Ścieżce Sprawiedliwych” jest niezwykle proste.  Dzień zaczyna się o 6.15 rano. Po pobudce mieszkańcy przez pół godziny zażywają ćwiczeń fizycznych, aby potem we wspólnej jadalni zjeść skromne śniadanie składające się z ryżowej „owsianki” congee oraz gotowanych na parze bułeczek ryżowych. A potem praca, praca, praca. 7 dni w tygodniu. Niemalże 365 dni w roku. Niemalże, bo Han Deqiang jako skrajny nacjonalista (sic!) jest zwolennikiem świętowania w kręgu rodzinnym tradycyjnych świąt chińskich, takich jak chociażby Chiński Nowy Rok.
Han opowiadając o farmie „Ścieżka Sprawiedliwych” porównuje ją do gospodarstw rolnych tworzonych podczas Rewolucji Kulturalnej w ramach ruchu Młodzieży Wyedukowanej. Wtedy to „na życzenie” Przewodniczącego co najmniej 18 milionów studentów i absolwentów opuściło miasta i zostało przeniesionych na głęboką prowincję, aby poprzez pracę na roli, bezpośrednie kontakty z mieszkańcami wsi uzyskać odpowiednie spojrzenie na kwestie klasowe, rewolucyjne, społeczne.

Zwolennicy Hana mieszkający na farmie różnią się z nim jeśli chodzi o motywy decyzji o przeniesieniu się na wieś. W ich przypadku głównym motorem stała się kontestacja aktualnej chińskiej rzeczywistości. Której głównym hasłem jest zarabianie pieniędzy, czyli robienie kariery mierzalnej pieniądzem. Są zbyt młodzi, żeby pamiętać cokolwiek z czasów rządów Mao. Tego nie może pamiętać nawet Han Deqiang. On natomiast pamięta z pewnością Chiny, jakie mieszkają również w mojej pamięci. Chiny pomiędzy siermiężnymi czasami komunistycznymi, a dzisiejszymi Chinami w amoku robienia pieniędzy dla pieniędzy. W Chinach lat 90-tych XX wieku wciąż w zachowaniach społecznych widać było piętno działań kolektywnych. I nie było ono wcale złe. Bo gdy kogoś okradano, gdy komuś działa się krzywda, ulica natychmiast stawała w obronie ofiary przestępstwa, przemocy. Kieszonkowcy podówczas nie mieli lekko. Z początkiem XXI wieku Chiny zmieniły się zupełnie. Kradzieże stały się tak powszechne, że w restauracjach zaczęto stosować specyficzne „kondony” na oparcia krzeseł. Pod nimi wieszało się na oparcia kurtki, marynarki, torebki. Tam były bezpieczne od kieszonkowych macanek. W tym samym czasie ludzie zaczęli obojętnieć na siebie. Osłabły więzi rodzinne. Coraz częściej pieniądze stawały murem pomiędzy mężem, żoną, bratem, siostrą, ojcem, matką, dziećmi, dziadkami, wnukami.

Han Deqiang z pewnością nie życzyłby sobie żyć w czasach Mao. Przewodniczący pasjami bawił się ludźmi. Wywyższał ich dla własnych celów, potem ich niszczył. Wiedzą o tym członkowie Czerwonej Gwardii, rozwydrzonej gówniarzerii z gimnazjów, liceów, uniwersytetów, którym Mao Zedong dał prawo poniżania, bicia i mordowania nauczycieli, rodziców, dziadków jako żywych pozostałości „Czterech Staroci”. Po dwóch latach anarchistycznego bezhołowia Rewolucji Kulturalnej Czerwona Gwardia została spacyfikowana przez Armię Ludowo Wyzwoleńczą, a jej członkowie zesłani na głęboką prowincję, aby poprzez pracę na roli i bliski kontakt z mieszkańcami wsi  uzyskać odpowiednie spojrzenie na kwestie klasowe, rewolucyjne, społeczne. Oprawcy podzielili los swoich ofiar.

Han Deqiang chciałby żyć na początku lat 90-tych. Nie dziwię się mu. Nie dziwię się 30 członków jego kolektywu „Ścieżka Sprawiedliwych”. Nie zdziwię się jeśli wkrótce nie tylko ta farma się rozrośnie liczebnie, ale również da początek podobnym ośrodkom w całych Chinach. Nie przez przypadek coraz większa liczba studentów podejmujących studia w Europie, Stanach, Australii decyduje się po zakończeniu nauki pozostać na obczyźnie. Doświadczają bowiem czegoś w Chinach niedostępnego. Oto okazuje się, że nie trzeba się ścigać, nie trzeba szukać kosmicznej okazji do zrobienia kariery, zarobienia nie-wiadomo-jakich-pieniędzy, żeby mieć gdzie mieszkać. Wystarczy normalna praca, normalne życie, bez wyczynowego podciągania się na drążku. Ci, którym nie dane było studiować zagranicą, dochodzą do podobnych wniosków. Nawet w Instytucie Aeronautyki i Astronautyki.

Jak mówią mieszkańcy „Ścieżki Sprawiedliwych” dzisiejsza rzeczywistość wielkich chińskich miast nie pozwala na to, aby mieć czas dla siebie. Żeby mieć czas, aby zastanowić się co się robi, po co, czy to co się robi ma jakiś głębszy sens. A skoro nie ma czasu, to działa się według wzorca narzuconego przez stado. Im taki przepis na życie nie odpowiada. Szukają swojego. Szukaja też miłości. I znajdują ją w „Ścieżce Sprawiedliwych”, gdzie już dwie pary zawarły związek małżeński i sypia w oddzielnych pokoikach. Członkowie kolektywu twierdzą, że życie w opozycji do powszechnego modelu czyni ich szczęśliwymi. Tak jak niegdysiejsze Dzieci Kwiaty. Tamte zwiędły w oparach alkoholu i narkotyków. Chińskie mają wbrew pozorom niezwykle mocną pożywkę. Myśli Mao Zedonga, które zgłębiają na co dzień. Wiara, nadzieja, miłość made in China.

Leszek Ślazyk

Show More

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Related Articles

Back to top button