Wiadomości

Chiny uratują Europę?

We wczorajszej gazecie.biz (GB) opublikowano krótki wywiad z Alfredem Adamcem (AA) specjalistą od giełd. Wywiad niezwykle krótki, ale zawiera bardzo ważne 2 konstatacje:

(GB):Czy ustalenia mocnego szczytu przywódców strefy euro wyciągną Europę z kryzysu?

(AA):Wyniki nocnego szczytu przywódców państw strefy euro określają tylko początek drogi wyjścia z kłopotów. Ustalenia nie przynoszą żadnych zaskoczeń. Wszystkie elementy – obcięcie długu Grecji, dokapitalizowanie banków i zwiększenie EFSF – już wcześniej wielokrotnie przedyskutowano. Od jakiegoś czasu było wiadomo, że dojdzie do redukcji długu Grecji. Jednak przed nami jest jeszcze rozwiązanie problemów znacznie większych gospodarek europejskich: Hiszpanii i Włoch.

(GB):Czego brakuje?

(AA):Wymyślono jak ma przebiegać ratowanie strefy euro, ale nie wiadomo, kto ma za to zapłacić. Z drugiej strony nie ma konkretów co do realizacji ustaleń. To że banki będą musiały być dokapitalizowane również wydawało się oczywiste. Ale konkretów – w jaki sposób ma to przebiegać – już brakuje. Mamy tylko opisaną przez ministra Rostowskiego ogólną sekwencję zdarzeń. Nieco ponad 100 miliardów euro to może być zdecydowanie za mało. Nie znam szczegółów, ale przy tak istotnym spowolnieniu gospodarczym, jakie zapowiada się w najbliższym czasie w Europie, może to być zbyt mała kwota.

(GB):Czy to koniec kłopotów Grecji?

(AA):Niekoniecznie. Może się jeszcze okazać, że redukcja długu greckiego będzie musiała być wyższa niż 50 proc.

(GB):Czy coś zaskoczyło po ustaleniach?

(AA):Największym zaskoczeniem było to, że europejscy przywódcy otwarcie przyznali, że potrzebne będzie wsparcie Chin. Chiny to partner z dużym zapleczem finansowym, lecz niewygodny politycznie. Za wsparcie finansowe trzeba będzie im coś dać. Jest to błąd polityczny. Szczyt z Brukseli wzmacnia pozycję Chin.

W innym miejscu, na tym samym portalu przeczytałem:

Dziś (27.10.2011) Klaus Regling, szef funduszu ratunkowego EFSF, przylatuje do Pekinu, bo euroland postanowił, by to m.in. azjatycki kapitał wspomógł fundusz do co najmniej biliona euro.

– Czy ktoś w Europie myśli, że Chiny pomogą nam z sympatii? To otwieranie niebezpiecznej furtki! – ostrzegał europoseł Zielonych Daniel Cohn-Bendit.

Opozycja we Francji atakowała Sarkozy'ego, że uzależnia Europę od Pekinu. Chińczycy mogą żądać ustępstw gospodarczych i zaprzestania krytyki za łamanie praw człowieka.

Po przeczytaniu obu tych tekstów zamarłem. Specjalista od giełdy rozumie doskonale co się dzieje w polityce, przedstawiciel Zielonych (a więc socjalista…) optuje za rozwagą. To się w tym świecie porobiło…!

Już jakiś czas temu pisałem z żalem, iż naszym prawdziwym nieszczęściem jest fakt, że u steru europejskiej wspólnoty stanęły w głównej mierze miernoty zainteresowane wyłącznie sobą i swoją karierą, a nie tym co się stanie z ich ojczyznami, rodakami, z całą Europą. W efekcie zamiast podejmować trudne, ale konieczne decyzje, ludzie ci postanawiają zgotować nam przyszłość pełną nieprzyjemnych niespodzianek. Oni o przyszłość się nie martwią ponieważ pieką na tym ogniu swoje własne kiełbaski prywatne.

Pomysł pożyczania pieniędzy od Chińczyków jest absolutnie kuriozalny. Wiadomo, że zaklejanie dziur kolejnymi kwotami nic nie da. Pojawią się kolejne. Przecież nie chodzi o to, żeby dziury łatać, ale żeby odkryć i definitywnie usunąć źródło ich powstawania. Trzeba uzdrowić, zmienić obowiązujący w Europie system finansowania, system finansów w ogóle.

Pan Adamiec słusznie prawi: za pieniądze pożyczone trzeba będzie Pekinowi coś dać. Chińczycy już ogłosili czego sobie życzą w zamian za pieniądze. Wen Jiabao wyartykułował to precyzyjnie podczas niedawnego szczytu w Dalian: Chiny mają zostać uznane za kraj demokratyczny i wolnorynkowy.

Pożyczka chińska będzie pierwszym etapem wasalizacji Europy wobec Chin. Jeśli pieniędzy nie będzie można zwrócić (a pewnie nie będzie można) Chiny łaskawie zredukują dług w zamian za uznanie yuana za walutę podstawową w wymianie handlowej na linii UE – ChRL.

I tak dalej.

Mówi się, że głupich nie sieją, sami rosną. A jak już urosną i okazuje się, że mają słabe wyniki w sporcie, z babkami im nie wychodzi za bardzo, a do tego mają ego wielkości Grenlandii to idą do polityki. W normalnej pracy też by im nie poszło. A my ich – głupki wiejskie – wybieramy, żeby nami rządzili. Potem zaś dziwimy się, że wszystko nie działa tak jak powinno działać.

Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close