Wiadomości

Mieszkańcy Hong Kongu nie kochają ChRL?

Od kilku tygodni w chińskiej sieci można znaleźć serię informacji dotyczących narastającego napięcia pomiędzy mieszkańcami Hong Kongu a obywatelami ChRL. Generalnym podłożem tarć są przede wszystkim różnice kulturowe pomiędzy Chińczykami wychowującymi się w jednym z najlepiej zorganizowanych państw świata a Chińczykami Ludowymi, którzy w wielu przypadkach nie rozumieją konieczności postępowania według określonych zwyczajem zasad i uregulowanych prawem przepisów.

Pod koniec zeszłego roku opublikowano wyniki ankiety (w krótkim czasie usunięte z chińskiego internetu), wedle których jedynie niewielka, bo około 17% część obywateli Hong Kongu identyfikuje siebie jako mieszkańców Chińskiej Republiki Ludowej, której częścią Hong Kong jest od 1997 roku. Takie wyniki oburzyły Chińczyków Ludowych, którzy często zarzucają tym pierwszym zbytnią dumę i częste, ostentacyjne "zadzieranie nosa". Nie trzeba było czekać długo na wydarzenie, które podsyciły takie nastroje. Otóż w pierwszych dniach Święta Wiosny w jednej z linii metra w Hong Kongu doszło do karczemnej awantury pomiędzy pasażerami. Wbrew powszechnie uznanym zakazom grupa pasażerów z ChRL zaczęła jeść i pić podczas jazdy. Ktoś z Hongkończyków zwrócił uwagę, ci pierwsi zaczęli się śmiać z nie najlepszej wymowy zwracającego uwagę, kłótnia zakończyła się interwencją służbo porządkowych kolei. Jak to zwykle dziś bywa całość została sfilmowana telefonem komórkowym i opublikowana w sieci. Internauci z Hong Kongu mieli dowód złych manier "Mainlanderów", Chińczycy z ChRL stanęli murem za szykanowanymi "za drobnostkę" turystami, którzy przecież przyjechali do HK wydać swoje pieniądze, więc powinni być traktowani ze specjalnymi względami.

Oliwy do ognia dolał profesor Kong Qingdong z uniwersytetu w Pekinie, który podczas telewizyjnej dyskusji na temat całego wydarzenia stwierdził, że niektórzy mieszkańcy Hong Kongu to psy, a miejsce, w którym stosują przepisy traktowane jako prawo określają precyzyjnie ich samych (profesor Kong chciał przez to powiedzieć, że mieszkańcy Hong Kongu są tak głupi, że muszą regulować przepisami zupełnie nieistotne i oczywiste sprawy w zupełnie nieistotnych miejscach). Ta wypowiedź wywołała furię wśród mieszkańców Hong Kongu, bo wystarczy chociażby porównać metro, czy autobusy w Hong Kongu i w Kantonie, żeby zauważyć zasadnicze różnice w trosce o utrzymanie porządku w środkach komunikacji miejskiej, nie mówiąc już o innych aspektach porządku i czystości.

Parę dni później jedna z gazet w Hong Kongu opublikowała całostronnicowe ogłoszenie nawołujące do wprowadzenia ostrych ograniczeń dotyczących możliwości rodzenia dzieci w Hong Kongu przez obywatelki ChRL. Od kilku lat jest to rosnący problem generujący dwa przynajmniej efekty uboczne. Po pierwsze kobiety te rodzą dzieci za darmo korzystając z pomocy systemu ubezpieczeniowego Hong Kongu, a więc za pieniądze tamtejszych podatników, po drugie dzieci mają prawo uzyskania obywatelstwa Hong Kongu. Co za tym idzie ich rodzice, czy prawni opiekunowie mogą wkrótce bez przeszkód imigrować do Hong Kongu. W przypadku państwa, w którym mieszka zaledwie 7 milionów ludności to bardzo duże niebezpieczeństwo destabilizacji polityki socjalnej. Ogłoszenie to zostało przez Chińczyków Ludowych uznane za skrajnie rasistowskie.

W tej chwili w Hong Kongu trwa akcja protestacyjna przeciwko inicjatywie rządu Hong Kongu mającej na celu umożliwienie swobodnego wjazdu pojazdom zarejestrowanym w Chinach na teren HK. Obywatele Hong Kongu mają szereg zastrzeżeń co do tego pomysłu. Po pierwsze chińskie samochody z reguły nie spełniają ostrych wymogów technicznych obowiązujących w Hong Kongu, a dotyczących między innymi poziomu emisji spalin. Po drugie w Hong Kongu obowiązuje ruch lewostronny, co dla Chińczyków Ludowych przyzwyczajonych do ruchu prawostronnego będzie stanowić ogromny problem. Po trzecie powszechnie znany na  świecie jest sposób prowadzenia samochodów przez Chińczyków, którzy nie stosują się do żadnych przepisów ani reguł poruszania się po drogach. Tego najbardziej obawiają się Hongkończycy nawykli do wysokiej kultury użytkowania dróg zarówno przez kierowców jak i przez pieszych.

opracował: L.Ś.

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

4 thoughts on “Mieszkańcy Hong Kongu nie kochają ChRL?”

  1. O ile pamiętam mieszkańcy Hong Kongu od zawsze uważali się za lepszą rasę i patrzyli z góry na Chińczyków z Mainlandu. Tolerowali jedynie  pieniądze wydawane w ogromnych kwotach przez turystów z Mainlandu. Często też dawali odczuć Chińczykom Ludowym swoją wyższość "rasy panów". Prędzej czy później musiało to doprowadzić do spięć. 

  2. Biorąc pod uwagę swoje doświadczenia z obu stron granicy nie dziwię się mieszkańcom Hong Kongu. Dla mnie to miasto – pomimo wielu minusów – zawsze było swego rodzaju sanatorium, do którego wpadałem i będę wpadał, żeby odetchnąć normalnością po miesiącach znoszenia (tolerowania) rzeczywistości mainlandowej. Może jestem uprzedzonym, ksenofobicznym, ograniczonym głupkiem, ale solidaryzuję się z Hongkończykami.

  3. Niewątpliwie także łączę się z obywatelami HK. Proponuję autorowi wprowadzenie małej ankiety z prostymi pytaniami np. "Następne 12 miesięcy pracy i życia w  HK czy CRL?". Myślę, że bardzo szybko okazałoby się, że CRL -"fajne" ale wolimy HK. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close