Wiadomości

Uszkodzono pomnik upamiętniający japońskich osadników

Narastają kontrowersje wokół pomnika wzniesionego dla upamiętnienia 5000 japońskich imigrantów, którzy zginęli na ziemiach chińskich w czasie drugiej wojny światowej. Władze powiatu Fangzheng są od samego początku pod ostrzałem ze strony lokalnej ludności, która postrzega przedsięwzięcie jako pochwałę dla wroga i zarzuca urzędnikom podlizywanie się byłemu okupantowi, z którym wciąż nie wyrównano rachunków. Według mieszkańców powiatu, władze chcą w ten sposób "zasłużyć" na dotacje ze strony japońskiej i bardziej korzystne warunki biznesowe. Jak podała tajwańska Telewizja Phoenix, w zeszły piątek pięciu mężczyzn próbowało zburzyć pomnik za pomocą młotów oraz zamazać nazwiska poległych czerwoną farbą.

Monument ma prawie siedem metrów wysokości i składa się z kilku kamiennych tablic. Na tablicy głównej znajdują się nazwiska japońskich rolników, których przesiedlono do Chin w pierwszych dekadach XX wieku i których w czasie powrotu do ojczyzny po kapitulacji Japonii zdziesiątkowały choroby, głód i mróz.

Jak szacują historycy, w czasie inwazji japońskiej w Chinach w latach 1931-1945 zginęło 35 milionów Chińczyków.

Pięciu mężczyzn z prowincji Hunan, Hebei i Henan zostało postawionych w stan oskarżenia, ale w internecie pisze się o nich jak o bohaterach.

"Próbuje się zagłuszyć głosy milionów Chińczyków, którzy nie chcą gloryfikowania wrogów dla pieniędzy", mówił jeden ze sprawców w wywiadzie dla Beijing Thursday. "Ten pomnik to obraza dla nas i dla naszego kraju", powiedział kolejny. "Jak tylko mnie wypuszczą wrócę tam i nie spocznę, dopóki to coś nie legnie w gruzach".

Tong Zeng, aktywista, który domagał się od Japonii odszkodowań za inwazję i morderstwa, nagrodził każdego z mężczyzn kwotą 2000 yuanów (około tysiąca złotych).

W powiecie Fangzheng mieszka około 100 tysięcy ludzi, którzy albo mieszkali w Japonii albo mają japońskie korzenie. Od 2006 roku władze wprowadziły serię ustaw, które miały za zadanie uatrakcyjnić Fangzheng dla Japończyków pod względem gospodarczym i biznesowym.

Na budowę dwóch pomników, jednego ku chwale japońskich imigrantów, a drugiego na cześć Chińczyków, którzy opiekowali się w czasie wojny japońskimi sierotami, władze przeznaczyły 500 tysięcy yuanów.

Wang Weixin, dyrektor biura zajmującego się stosunkami dyplomatycznymi na linii Fangzheng-Japonia, powiedział że "pomnik ma upamiętniać przewiny Japończyków, nie zaś spychać je w cień w zamian za specjalne względy w stosunkach biznesowych".

Hong Zhenguo, zastępca naczelnika powiatu Fangzeng, powiedział w miniony czwartek, że "pomniki mają także być wyrazem chińskiej tolerancji i chęci pojednania się z sąsiadami, a nie kością niezgody pomiędzy obydwoma krajami".

 

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close