Wiadomości

Zhang Shangwu: olimpijczyk ulicznym żebrakiem

Zhang Shangwu w 2001 roku zdobył dwa złote medale na Uniwersjadzie. Był nadzieją reprezentacji Chin na IO w Atenach, jednak rok przed imprezą kontuzja wykluczyła go na trwałe ze sportu. Teraz zarabia na ulicy, wykonując akrobacje gimnastyczne przy wejściu do metra. Jest jednym z wielu sportowców w Państwie Środka, którzy po zakończeniu kariery znaleźli się w trudnej sytuacji.

W wieku pięciu lat trafił do specjalnego ośrodka treningowego, gdzie trenował gimnastykę sportową. Gdy w 2003, na rok przed Igrzyskami Olimpijskimi w Atenach doznał kontuzji ścięgna, musiał poszukać sobie innego zajęcia niż sport. Zhang, który prawie całe życie spędził w odseparowanej od świata placówce, miał problem z przystosowaniem się do normalnego życia. Był kelnerem, opiekował się starszymi, jednak z obu miejsc pracy został zwolniony. W końcu zaczął kraść, za co trafił do więzienia na 5 lat. Wypuszczono go w kwietniu 2011 roku.

Kilka dni temu ktoś zauważył go przy stacji metra Wangfujing w Pekinie, jak wykonuje proste akrobacje. Przed nim stał kubek, do którego przechodnie wrzucali mu pieniądze. Jego zdjęcie trafiło do internetu. Wątpliwości, czy to na pewno Zhang rozwiał były gimnastyk, członek chińskiej drużyny na IO w Sydney – Xing Aowei.

Zhang Shangwu olimpijczyk ulicznym żebrakiem2

Zhang Shangwu u szczytu kariery

Jego przypadek, nagłośniony najpierw na popularnym portalu Weibo (chiński odpowiednik Tweetera i Facebooka), szybko podchwycony przez media wywołał falę oburzenia wśród Chińczyków i skłonił opinię publiczną do dyskusji na temat sportowców, którzy całe młode życie spędzają w ośrodkach szkoleniowych, zdobywają medale na najważniejszych imprezach, a gdy wykluczy ich kontuzja lub wiek, pozostawieni sami sobie nie mogą liczyć na opiekę państwa.

– Czy nie powinni istnieć ludzie, którzy biorą odpowiedzialność za te pięciolatki opuszczające dom, rodziców w tak młodym wieku? Wycieńczające życie fizyczne i psychiczne umieszczonych w ośrodkach sportowców prowadzi później do takich przypadków, że lądują w więzieniach – brzmiał jeden z postów na Weibo dotyczący historii Zhang Shangwu.

Gdy sprawa byłego gimnastyka zarabiającego na ulicy w ekspresowym tempie obiegła cały świat, losem sportowca zainteresował się jeden z najbogatszych ludzi w Chinach – Chen Guangbiao. Miliarder, który fortuny dorobił się na recyclingu, zaproponował Shangwu pracę. Ten jednak nie miał czasu odpowiedzieć, ponieważ odkąd zrobiło się o nim głośno, wciąż udziela wywiadów. Próbuje wykorzystać moment zainteresowania opinii publicznej, aby pomóc innym sportowcom, którzy dzielą jego los.

Zhang dzisiaj na ulicy w Pekinie

– W naszym kraju takich osób jak ja jest mnóstwo. Ja mam szczęście, bo za sprawą mediów usłyszał o mnie świat. U nas władze nie pomagają ustatkować się byłym sportowcom – mówi Shangwu. – Brakuje im wykształcenia, żeby znaleźć godną pracę. Pragnę dzięki zainteresowaniu mediów zwrócić uwagę na los mnie podobnych- dodaje.

Zhang, kiedy doznał kontuzji i został wykluczony z narodowej reprezentacji, poprosił trenera reprezentacji prowincji Hebei, z której pochodził, aby ten skierował go na studia na Akademii Wychowania Fizycznego.

Według danych dziennika China Sports z liczby 300 000 emerytowanych sportowców aż 80% zmaga się z biedą, przewlekłymi chorobami i bezrobociem.

Inną wersję podaje chińska agencja informacyjna. Według Xinhua Zhang został wyrzucony z reprezentacji Hebei za notoryczne łamanie regulaminu. Gimnastyk opuszczając ośrodek treningowy otrzymał odszkodowanie od ministerstwa sportu prowincji Hebei w wysokości 60 000 juanów (9285$).

Zhang Shangwu – przypadek jeden z wielu

W Chinach powszechnie znany jest przypadek byłego ciężarowca Cai Li, złotego medalisty Azjatyckich Igrzysk 1990, który po zakończeniu kariery sportowej pracował jako ochroniarz. W 2003 roku zmarł z powodu przewlekłych chorób spowodowanych latami ciężkiego treningu.

Więcej szczęścia miała Zou Chunlan – mistrzyni Chin w podnoszeniu ciężarów, która dzięki pomocy lokalnej organizacji kobiet udało jej się otworzyć własną pralnię. Zanim jednak uśmiechnęło się do niej szczęście pracowała jako 'babcia klozetowa' zarabiając 1,45 juana od osoby (0, 22 $).

 

Źródło: China Daily, gazeta.pl

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close