Wiadomości

Chiny: Nielegalne taksówki zalewają największe miasta

Chiński Nowy Rok to oprócz świętowania dla Chińczyków okres robienia dużych i małych pieniędzy. Jednym z przejawów drobnej przedsiębiorczości staje się coraz powszechniejsza plaga nielegalnych taksówek opanowujących ulice dużych chińskich miast. Zwłaszcza wtedy kiedy tych legalnych jest na lekarstwo. W dni wolne, podczas ulew, no a przede wszystkim w czasie Chińskiego Nowego Roku.

Każdy kto miał okazję być w Chinach po 1990 roku z pewnością został zaskoczony ogromną ilością taksówek poruszających się ulicami miast. Wielu odwiedzających Chiny miało okazję doświadczyć przykrego rozczarowania, kiedy to podczas godzin szczytu, gwałtownej ulewy, albo w czasie świąt stało beznadziejnie na krawężniku czekając na jakąkolwiek wolną taksówkę. Na przeciw rynkowej potrzebie wyszli właściciele prywatnych aut, którzy w czasie największego popytu na taksówki wyruszają na ulice chińskich miast, aby jak to się u nas mawiało "złapać łebka".

Praktyka ta, znana również w innych krajach o socjalistycznej proweniencji, przybiera w Chinach niestety często niezbyt miły obrót. Wśród kierowców nielegalnych taksówek grasuje wielu erotomanów szukających ofiar, zwykłych rabusiów polujących na cudze mienie, jak również regularnych oszustów wożących frajerstwo dookoła miasta za niebagatelne kwoty.

Zazwyczaj taryfa określana przez "nielegalnych" jest nieco wyższa od legalnych taksówkarzy. Zazwyczaj klienci godzą się na wyższe stawki w zamian za szybki transport do celu. Często jednak bywa, że "klient awanturujący się", a więc taki, który chce negocjować niższą cenę, może dostać w nos i nie tylko.

W Chinach wiadomo powszechnie skąd taka duża ilość nielegalnych taksówek. Ma to bezpośredni związek z systemem dystrybucji pozwoleń na prowadzenie taksówek.  W Państwie Środka o takie licencje mogą ubiegać się firmy taksówkowe, które odstępują uprawnienia kierowcom w zamian za drogie prowizje. Każda z firm może udzielić określonej ilości franczyz, system więc jest sztywny, nie dostosowuje się do okresowych potrzeb mieszkańców określonych miast.

Oczywistym rozwiązaniem byłoby powrócenie do systemu analogicznego do polskiego, który obowiązywał w Chinach w latach 80-tych i 90-tych. Przedstawiciele (zwolennicy) rozwiązania aktualnego ostrzegają, że swoboda w uzyskaniu zezwolenia na prowadzenie taksówki może zaoowocować wzrostem przestępstw dokonywanych przez lub przy udziale niekontrolowanych przez firmę taksówkarzy. Tego typu problemy stały u podstaw wprowadzenia obecnie obowiązującego uregulowania. Jakby się nie obrócić z każdej strony…

Redaktor

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close