Wiadomości

Tydzień za Wielkim Murem (8/18)

subiektywny przegląd wydarzeń Lianga

Kolejny tydzień za nami, zatem przed nami kolejny subiektywny przegląd wydarzeń w Chinach, czyli Tydzień za Wielkim Murem według Andrzeja Lianga.

* Wydawać by się mogło, że Chiński Nowy Rok to okres spokoju. Tymczasem w okresie świąt w mediach społecznościowych wybuchła prawdziwa burza. Sprawczynią zamieszania była chińska supermodelka Liu Wen. Liu poprzez swoje konto na Instagramie złożyła swoim fanom życzenia noworoczne zawierające sformułowanie “Szczęśliwego Księżycowego Nowego Roku” zamiast najpopularniejszego “Szczęśliwego Chińskiego Nowego Roku”. No i zaczęło się. Fani zarzucili konto Liu Wei obraźliwymi komentarzami, których wspólnym w stylu jak mogła tak pisząc wyprzeć się swoich chińskich korzeni. Po fali krytyki szybko zmieniał treść życzeń na “Szczęśliwego Chińskiego Nowego Roku”.  A prawda jest taka, że obie formy są poprawne. Bowiem chiński kalendarz jest oparty o księżycowy. Według niego nowy rok obchodzony jest nie tylko w Chinach, ale też Korei Południowej, Wietnamie, Singapurze czy innych krajach Azji południowo-wschodniej.  Młodzi ludzie nie popisali się wiec wiedza, a tylko ślepym patriotyzmem. Liu Wen jest pierwsza chińska modelka, która uczestniczyła w pokazie mody Victria’s Secret. Magazyn Forbes umieścił ja na liście najlepiej zarabiających modelek świata. Ciężkie jest zżycie modelki w Chinach.

Zdjęcie: SCMP

 

* Pod koniec przerwy świątecznej CCTV (państwowa telewizja chińska), a za nią inne media, rozpoczęła ciekawą kampanię społeczną pod hasłem: “Chwyć matkę za rękę”. Nie można wyobrazić sobie lepszego momentu dla uruchomienia takiej kampanii. Chiński Nowy Rok to okres szczególny dla chińskich rodzin, czas wspólnego przebywania całych „klanów”, wzmacniania więzi rodzinnych, powrotów do domów. Jednym z elementów kampanii jest krótki film video, którego przekaz jest niezwykle prosty: wróć do domu i chwyć swoją matkę za rękę, tak jak to robi Xi JiPing. Pojawia się zdjęcie Przewodniczącego ChRL z matką. Głos w tle: „Jak długo nie rozmawiałeś ze swoją matką? Jesteś zajęty, zaganiany. Nie masz czasu dla matki” Następują obrazy zasmuconych starszych kobiet wyczekujących na dzieci, na choćby telefon od nich. Chwilę potem możemy je zobaczyć kiedy uśmiechają się, bo spotkały się z dziećmi, bo dzieci zadzwoniły, zapytay „co słychać?”. Końcowe scenki klipu wzywają do powrotu do domu na święta, do przytulenia matek, przekazania sobie odrobiny ciepła.

Film umieszczony na Weibo (chiński Facebook) w ciągu jednego dnia miał 500 milionów (pół miliarda!!!) wejść. To oczywiście nowoczesna, profesjonalna propaganda, której istotnym (najistotniejszym?) podmiotem jest Przewodniczący Xi przedstawiany jako perfekcyjny przywódca, człowiek szanujący i pielęgnujący wartości rodzinne, kochający ojciec, mąż i syn. Jeśli jednak zastanowić się chwilę, to idea tej kampanii zdaje się być uniwersalna: słabnące więzi rodzinne, samotność rodziców w starszym wieku są bez wątpienia rosnącym problemem większości społeczeństw w państwach rozwiniętych i szybko się rozwijających. Warto więc może wrócić do starego polskiego porzekadła: „uczyć się choćby od diabla”.

Zdjęcie: Weibo

 

*  W pierwszy dzień Chińskiego Nowego Roku kinematografia chińska pobiła kolejny rekord. Wartość biletów sprzedanych tylko tego jednego dnia przekroczyła kwoę 208 mln USD. To aż o dwie trzecie więcej niż rok temu. Analitycy przewidują, że wyniki sprzedaży z początku Święta Wiosny zapowiadają kolejny „złoty rok” dla chińskiego biznesu filmowego.  W 2016 wpływy ze sprzedaży biletów w Chinach wzrosły o 6%, a w 2017 aż o 13%. W bieżącym roku spodziewany jest wzrost sprzedaży o blisko 20%.

 

* Tymczasem Państwowa Administracja Prasy, Publikacji, Radia, Filmu i Telewizji, nadzorująca chińskie media, wydala zarządzenie, w którym wytypowała 5000 „Kin Ludowych” na obszarze całych Chin. W ogromnje większości są to kina z najnowocześniejszym sprzętem, z salami mogącymi pomieścić co najmniej 100 widzów. W kinach tych prezentowane będą filmy propagujące wartosci patriotyczne, a także moralne, zgodne z tymi głoszonymi przez partię i rząd. „Kina Ludowe” zostały zobowiązane do organizowania pokazów dla grup zorganizowanych, a także do udzielania zniżek na bilety na wskazane przez urząd produkcje. Teraz wiadomo, gdzie będą najtańsze bilety.

 

* Początek roku to czas, kiedy publikowane są listy najbogatszych Chińczyków. Ukazał się właśnie raport firmy Wealth-X prezentujący chińskich miliarderów. Zsumowana „wartość” pierwszej dziesiątki chińskich krezusów to ponad 225 mld USD. 10% wszystkich miliarderów na świecie pochodzi z Chin. Najbogatszy Chińczyk zgromadził ponad 41 mld USD, dziesiąty na liście „zaledwie” 14 mld. Chińscy miliarderzy są generalnie młodsi od swoich zagranicznych kolegów – jedna trzecia z nich nie przekroczyła 50tki. Średni wiek to 53 lata. 94% z nich doszło do majątku własną pracą, reszta swój majątek odziedziczyła. W przedsięwzięciach chińskich miliarderów dominuje branża internetowa, e-commerce, potem dopiero są nieruchomości. Pierwszy na liście za rok 2017 Huateng Ma – prezes Tecent Holding – posiada majątek o wartości 41.8 mld USD. Drugi – Ma Yun – prezes i współzałożyciel grupy Alibaba – 40 mld USD. Trzeci – Hui Ka Yan – prezes China Evergarde Group – 27.5 mld USD. Dla dociekliwych proponuję porównanie z pierwszą trójką najbogatszych Polaków.

 

* Chiny nieustannie zmierzają do osiągniecia wyższego poziomu rozwoju w oparciu o innowacyjność i technikę (technologie) Wydatki na rozwój i badania w ChRL w 2017 były wyższe o 11.6% w stosunku do roku poprzedniego i wyniosły w sumie 280 mld USD. Instytucje rządowe oraz uniwersytety zwiększyły wydatki na ten cel odpowiednia o 7 i 5.2%. W sektorze rozwoju i badań zatrudnionych jest ponad 5.35 mln osób. Tego pociągu nie da się zatrzymać.

 

* “The Economist”, jeden z najpoważniejszych magazynów biznesowych, opublikował artykuł, w którym stawia tezę, iż chińskie firmy z branży high-tech coraz szybciej doganiają amerykańskie. W wielu dziedzinach nie tylko już nie muszą nadrabiać zaległości, ale wręcz wyprzedzają firmy z Doliny Krzemowej. Chińskie firmy doganiają amerykańską konkurencję w tempie szybszym niż zakładano. Dla przykładu 5 lat temu w Chinach na projekty podwyższonego ryzyka przeznaczano ledwie 10% środków inwestowanych przez venture capital USA. Natomiast obecnie jest to już 80%. W zakresie sztucznej inteligencji nawet 90%. W tym samym czasie ilość transakcji internetowych związanych z zakupami on-line przewyższyła już ilość notowaną w Stanach Zjednoczonych. Płatności przez telefon osiągnęły wartość największą na świecie.  

“The Economist” zwraca jednak uwagę, że chińskie firmy technologiczne działają głównie na rynku wewnętrznym, a nie globalnie. Ocenia, że potrzeba jeszcze ok. 10 lat, aby zrównały się w tym kontekście z poziomem technologicznym partnerów z USA. Czy rzeczywiście aż tyle? 

 

* Alibaba, Tencent od dawna prowadzą ostry wyścig o portfele Chińczyków korzystających z zakupów on-line. Obie firmy to największe korporacje Chin działające w branży high-tech i e-commerce. Łączna ich wartość rynkowa to ponad 1 bilion (1 tysiąc miliardów) USD. Od początku ubiegłego roku obie firmy wydały ponad 10 mld USD na inwestycje zwiększające zasięg sprzedaży, na pozyskanie nowych klientów (głównie z terenów wiejskich). Ich celeme są też udziały w firmach operatorów sieci supermarketów. W efekcie tych działań tylko niewielu chińskich konsumentów pozostaje poza wpływami jednego z dwóch gigantów. Alibaba i należąca do niego Ant Financial to numer 1 chińskiego rynku handlu internetowego i płatności telefonem. Mocną strona firmy Tencent są z kolei media społecznościowe z WeChat na pierwszym miejscu, a także branża płatności elektronicznych i internetowej rozrywki (gry). Tencent ma większościowe udziały w JD.com – drugim co do wielkości chińskim portalu e-commerce (B2C). Tencent jest ważnym udziałowcem chińskich operacji sieci Carrefour i Walmart. Ma również akcje w Yonghui Superstores Co Ltd, Vipshop Holdings Ltd., Heilan Home, Wanda Commercial, Bubugao. Alibaba z kolei zainwestowała poważnie w Sunning.com, Intime Retail, Sanjiang Shopping Club, Lianhua Supermarket, Wanda Film, Easyhome. Tencent i Alibaba toczą zażartą batalię bowiem sieci handlowe w Chinach odpowiadają za 85% ogólnej sprzedaży detalicznej w kraju. Niemal wszystkie supermarkety chińskie umożliwiają płatności on-line, jak i poprzez smartfony. Ten rodzaj rozliczeń to kolejne pole starcia chińskich gigantów. A jest o co walczyć, ponieważ ocenia się, że chiński rynek płatności mobilnych osiągnie niebawem kosmiczną wartość 13 bilionów USD. Alibaba operuje poprzez należąca do niej Alipay, Tecent natomiast poprzez WeChat – aplikację społecznościową. Obie firmy inwestują mocno w przechowywanie danych w chmurze. Najnowszym ruchem jest inwestycja Alibaby (486 mln USD) w firmę Big Data – specjalizującą się w danych dot. sprzedaży detalicznej. Tak wygląda konkurencja z socjalistycznym charakterem. Wygrywają obie firmy z korzyścią dla konsumenta.

 

* Rozpędza się rynek gier komputerowych. W 2017 sprzedaż osiągnęła 30.9 mld USD, o 23% więcej niż w 2016. W ten sposób Chiny stały się i w tej dziedzinie światowym liderem. Ponad polowa gier sprzedwanych w ChRL to gry na telefony. Tylko 31.9% to gry przeznaczone na komputery. Rośnie eksport gier internetowych. Osiągnął wartość 8.3 mld USD. Tylko w ub.r. 185 firm produkujących gry online weszło na chińską giełdę. Jednych to wszystko cieszy, a drugich martwi. Wielu rodziców uważa, iż na rynku za mało jest gier edukacyjnych, rozwijających, a za dużo tych z dużą dawką przemocy, czy erotyki. Wzrasta problem uzależnienia młodzieży od gier. Nie ma idealnego rozwiązania.

 

* Najnowszy raport firmy Deloitte podaje, że blisko 51% projektów inteligentnych miast – Smart Cities – na świecie jest realizowanych w Chinach (w ponad 500 miastach). Dzieje się tak dzięki sprzyjającej polityce państwa oraz wsparciu inwestycyjnemu jakie otrzymują firmy i zarządy miast. Program Smart City polega na zastosowaniu rozwiązań najnowszej technologii, sztucznej inteligencji, Internetu do zarządzania miastem (m.in. oczyszczanie, bezpieczeństwo, transport publiczny, wykrywanie i likwidowanie zagrożeń – na przykład pożary, powodzie, etc.), kierowania ruchem, czy zużyciem energii w publicznych budynkach i obiektach. Chiny zaczęły realizacje takich projektów już w 2012. W okresie od 2016 do 2020 zamierzają do tej listy dodać kolejne 100 miast. Jest co robić.

 

* Chińskie prywatne fundusze inwestycyjne osiągnęły wartość 1.85 biliona USD.  Jest ich 22 883. Zatrudniaja 238 300 pracownikow. Niemało. 

 

* Giełdy chińskie zakończyły krótki tydzień wzrostami (tylko dwa dni sesji z uwagi na Chiński Nowy Rok). Wyraźnie wśród inwestorów panował dobry poświąteczny nastrój.  Giełda w Szanghaju zakończyła wzrostem o 0.97% – do 3289.02. W Shenzhen – o 0.04% do 10 662.79, a w Hong Kongu o 0.63%  – 31 267.172. Ale strat przedświątecznych giełdy w Szanghaju I Shenzhen jeszcze nie odrobiły. Na marginesie – po co piszę o giełdach chińskich? Odpowiedź jest prosta. Giełda w Szanghaju jest 5 na świecie pod względem kapitalizacji. Zaraz po dwóch amerykańskich, londyńskiej i tokijskiej. Giełda w Shenzhen zajmuje 8 miejsce na świecie. A giełda w Hongu Kongu 6. Jeśli zaś zsumować kapitalizacje trzech chińskich giełd, to okazałoby się, ze zajmują drugie miejsce na świecie. Warszawska giełda jest w trzeciej dziesiątce.

* 460.5 miliardów USD to łączna wysokość kredytów udzielonych w styczniu przez wszystkie banki w Chinach. To jest aż o 396.24% więcej niż w poprzednim miesiącu. Udzielono rekordowej ilości kredytów dla przedsiębiorstw, o wartości o 631.91% większej niż pożyczki przyznane firmom miesiąc wcześniej. W tym samym czasie wartość kredytów indywidualnych klientów wzrosła o 89.91%. Bliższa analiza pokazuje, że wciąż nie maleje zapotrzebowanie na kredyty w sektorze nieruchomości. Kredyty indywidualne udzielane są głównie w związku z zakupami mieszkań. Dane są porażające. Eksperci zadają pytanie o stopień uzależnienia gospodarki od kredytowania no i skuteczność działań schładzania rynku mieszkaniowego.

 

* Przyzwyczajeni jesteśmy do tego, ze prawie wszystko co kupujemy jest Made in China. Tymczasem coraz częściej chińskie firmy przejmują firmy-marki specjalizujące się w produkcji i sprzedaży luksusowych towarów. I tak ostatnio Fosun International Limited wykupił kontrolny pakiet akcji w znanej francuskiej firmie odzieżowej Lanvin, założonej w 1889. Lanvin posiada sieć sprzedaży w ponad 50 krajach. Specjalizuje się w modnej odzieży, dodatkach, obuwiu i ekskluzywnej galanterii skórzanej. Fosun został założony w Szanghaju w 1992. Do tej pory inwestował w branże usług zdrowotnych, nieruchomości, ubezpieczenia, high tech, przemysł wydobywczy. Od niedawna zarząd Fosun „wziął na celownik” firmy z rynku dóbr luksusowych. Nic dziwnego, ich sprzedaż w Chinach osiągnęła wartość 22 mld USD (2017), co stanowi wzrost o 20% w porównaniu z rokiem poprzednim. W tym roku przewiduje się w Chinach wzrost sprzedaży towarów luksusowych  o kolejne 10-15% w porównaniu z zeszłym rokiem.

 

* Dobre informacje dla miłośników wieprzowiny I wołowiny. Fińska firma Atria dostała zgodę na eksport wieprzowiny do Chin. Kolejna firma zagraniczna – HKScan – otrzyma taką zgodę w przyszłym miesiącu. Chiny są największym na świecie importerem wieprzowiny. Importowana wieprzowina w Chinach pochodzi głównie z Danii, USA, Kanady, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec. Pod koniec ubiegłego roku zgodę na eksport tego mięsa do Chin uzyskali kolejni producenci z Francji oraz Wielkiej Brytanii (5). Uzyskanie „zielonego światła” na eksport mięsa wieprzowego do ChRL nie jest łatwe. Wymaga zgody chińskich urzędów i zajmuje co najmniej kilka miesięcy. Procedury obejmują m.in wizyty chińskich urzędników w zakładach produkcyjnych. Celem tych wizyt jest naoczne sprawdzenie stanu zakładów, audyt dotyczący przestrzegania norm oraz weryfikacja praktycznego stosowania procedur higienicznych.

 

Wydłuża się również lista producentów dostarczających wołowinę do Chin. Niezbędną zgodę otrzymał właśnie dostawca z Irlandii – ABP Food Group. Firma ta podpisała z chińskim partnerem trzyletni kontrakt na dostawy o wartości 62 mln USD.

Chiny importują wołowinę głownie z USA, Pd. Korei, Australii, Urugwaju, Nowej Zelandii, Argentyny, Kanady, Irlandii. Chiński apetyt na mięso wydaje się być nienasycony. 

 

* W Europie niemal niezauważenie minęła 170 rocznica publikacji Manifestu Komunistycznego K. Marksa i F. Engelsa. Inaczej rzecz miała się w chińskiej przestrzeni publicznej. Media chińskie – rzecz jasna – poświęciły wydarzeniu sporo miejsca. Moja uwagę zwróciły komentarze ekspertów z Chińskiej Akademii Nauk. Wskazywali oni, że po zakończeniu zimniej wojny, w wyniku przemian na świecie będących następstwem upadku ZSRR, idee socjalizmu skompromitowały się, czy wręcz upadły. Przestały być atrakcyjne dla społeczeństw. Jednak dzięki sukcesom socjalizmu z chińskim charakterem Chiny przywróciły ideom Marksa i Engelsa nowe oblicze, a socjalizm znów stal się atrakcyjnym systemem, głównie za sprawą chińskich osiągnieć w sferze społeczno-gospodarczej. Socjalizm z chińskim charakterem stał się – wedle ekspertów –  opcją dla innych krajów czy narodów, które chcą się szybko rozwijać przy zachowaniu swojej niezależności.

Niby nic nowego, a może w tym “szaleństwie” jest metoda?

 

* Znany z kontrowersyjnych wypowiedzi prezydent Filipin Rodrigo Duterte, stwierdził, iż jeśli Chiny tylko chcą, to mogą po prostu Filipiny przyłączyć do swojego terytorium i uczynić z nich swoją kolejną prowincję, „jak na przykład prowincję Fujian”. Było to w czasie spotkania z przedstawicielami biznesu z Filipin i Chin. Duterte swoją wypowiedzią wywołał konsternację ambasadora Chin w Filipinach, Zhao Jianhua, obecnego w czasie tej konferencji. Prezydent Duterte zignorował jednocześnie kwestie chińskiej militaryzacji wysp na Morzu Południowo-Chińskim, które do niedawna stanowiły kwestię sporną pomiędzy Manillą, a Pekinem. Wiele wskazuje na to, ze Stany Zjednoczone tracą swojego strategicznego sojusznika w tym regionie świata. Trudno jednak powiedzieć, aby Chińczycy pałali entuzjazmem w stosunku do Duterte i stawiali nań. To raczej nie jest koń czarny. To chyba koń szalony.

 

* Mamy już najnowszy ranking atrakcyjności i „siły” paszportów przekładającej się na ilość państw na świecie, do których z danym paszportem można „wjechać” bez wizy.

Ranking przygotowała brytyjska firma Arton Capital, po porównaniu „mocy” paszportów ze 199 państw świata. Pierwsze miejsce w rankingu zajął paszport singapurski ex aequo z południowo koreańskim (możliwość przekroczenia granicy 163 państw bez wizy). Paszport chiński zajął 65 miejsce. Z nim mógłbym wjechać bez wizy do 66 krajów. Paszport polski na zajął wysoką, bo 10 pozycję (154 kraje bez wizy). Co ciekawe – zdecydowana większość krajów świata oprawia swoje paszporty w okładki koloru czerwonego.

Wiadomo przynajmniej o jaki paszport się starać. 

 

Udanego i produktywnego tygodnia.

 

教授梁安基 Liang Z.A. 

当代中国研究所Instytut Badań Chin Współczesnych

中国情报单位 China Intelligence Unit

Pokaż więcej

Andrzej Liang

Liang Z.A. 梁安基, Instytut Badań Chin Współczesnych 当代中国研究所, China Services Group 中国服务组, Intelligence Unit 情报单位, Shanghai, China上海,中国 , prawnik, od 1988 pracuje i mieszka w Chinach, e-mail: chinadream@chinamail.com

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close