LudzieSpołeczeństwo

Ding Ning: znika 7,6 miliarda dolarów

Na świecie wydarzyło się dzisiaj wiele, w Chinach również nie zasypywano gruszek w popiele, ale bohaterem dnia wiadomości z Chin stał się (na pewno wbrew swej woli) niejaki Ding Ning, twórca firmy Ezubao, która niespodziewanie (dla władz chińskich) okazała się być odpowiednikiem naszego Amber Gold, tyle, że nieco większym. Ding Ning zaledwie w półtora roku zdefraudował ponad 7,6 miliarda dolarów, powierzonych mu przez ponad 900 tysięcy (tak niemal MILIONA!) ufnych prywatnych inwestorów.

Deng Ning urodził się w prowincji Anhui. Miał zostać wykwalifikowanym robotnikiem, ale porzucił naukę w szkole zawodowej. Wsparł swoją energią rodzinny biznes – produkcję i handel prostymi narzędziami, nitami, śrubami i wkrętami. Umiejętność korzystania z mocy internetu pozwoliła mu zdobyć dla rodzinnej firmy zamówienia, które dały jej silną pozycję w niszy otwieraczy do konserw. Wkrótce jednak konkurencja na rynku spowodowała, że produkcja ta przestała być opłacalna. Ding szukając nowych możliwości zarabiania pieniędzy zainteresował się usługami pożyczkowymi i założył niewielką firmę pośrednictwa finansowego Anhui Yucheng. Gwałtowna popularność pożyczek pozabankowych skłonił go do stworzenia platformy P2P (peer-to-peer), zajmującej się tzw. pożyczkami społecznościowymi. I tak w lipcu 2014 roku powstała firma Ezubao.

Nowy biznes Dinga opierał się na niezwykle prostym patencie: osoby deponujące w Ezubao swoje środki mogły liczyć na zwrot z inwestycji w wysokości od 9% do 14,6% rocznie. Pierwsza fala inwestorów otrzymała obiecane zyski, firma w błyskawicznym czasie stała się niezwykle popularna. Ding zresztą dbał bardzo o to, aby on sam jak i jego bliscy współpracownicy oraz pracownicy firmy jak najczęściej gościli w mediach, szczególnie na różnych portalach internetowych. Twarzą Ezubao stała się najbliższa współpracownica Dinga, niejaka Zhang Min, którą opinia publiczna w Chinach poznała jako właścicielką willi w Singapurze (o wartości około 70 milionów złotych), pierścionka z różowym diamentem o wartości – bagatela – 6 milionów złotych, czy gotówki w kwocie ponad 260 milionów złotych. Te i inne dobra były zarówno prezentami od „Dinga – symbolu sukcesu”, ale miały być również zarobione ciężką pracą w finansach.

Sam Ding Ning starał się brać jak najczęściej udział we wszelkiego rodzaju publicznych wydarzeniach, pokazywać się w towarzystwie osób znanych, ludzi władzy, celebrytów. Udzielał wywiadów na temat przedsiębiorczości, wygłaszał również przemówienia dotyczące nowoczesnych trendów w biznesie, jak również tego jak to prywatna inicjatywa sprzyja rozwojowi gospodarki państwa.

Popularność i wszechobecność Dinga uwiarygadniała jego kompetencje jako „finansowego sztukmistrza”. Brak powszechnie dostępnej wiedzy na temat ryzyk związanych ze zjawiskiem pożyczek społecznościowych, a także ogromna chęć osiągania maksymalnych zysków z posiadanego kapitału, przy niemal zerowych oprocentowaniach lokat bankowych, i jednoczesnych, niekwestionowanych sukcesach chińskich gigantów takich jak Alibaba, czy Tencent w obszarze „wealth management” stworzyły warunki, w których Ezubao zaledwie w półtorej roku „oskubało” ponad 900 milionów Chińczyków z ponad 7,6 miliarda dolarów. Pozyskiwaniu nowych klientów służyły firmie między innymi liczne reklamy w telewizji państwowej CCTV, która przez wielu obywateli ChRL traktowana jest jako organ KPCh, czyli źródło niejednokrotnie zweryfikowanych informacji.

W grudniu zeszłego roku, w następstwie kilku demonstracji oszukanych i sfrustrowanych „inwestorów” policja chińska wszczęła dochodzenie przeciwko zarządowi Ezubao. To jednak okazało się niełatwe: transakcji dokonywano przez złożony system przelewów, poprzez wiele serwerów, księgi rachunkowe firmy przepadły. Jak się właśnie okazało ludzie Ding Ninga zakopali ponad 1200 segregatorów z dokumentami, których wydobycie spod ziemi, z głębokości 6 metrów, zajęło 2 koparkom sprowadzonym przez policję niemal 20 godzin pracy.

Dzisiaj Agencja Xinhua poinformowała o aresztowaniu 21 osób zarządzających Ezubao, w tym Ding Ninga i Zhang Min.

Pekin poinformował o rozpoczęciu kampanii przeciwko nielegalnym transakcjom finansowym oraz internetowym platformom pożyczkowym, które łamią regulacje określone przez Chiński Bank Ludowy oraz 9 ministerstw w lipcu zeszłego roku. Wiadomość ta z pewnością nie pocieszy owych 900 milionów „inwestorów”. Wszystko bowiem wskazuje na to, że pieniądze zainwestowane w projekty reklamowane przez Ezubao, z których 95% była czystą fikcją, po prostu wyparowały. 7,6 miliarda dolarów. Amerykańskich. Czyli jakieś 30 miliardów złotych. Polskich.

Taka sytuacja, jak to mówią.

 

Leszek Ślazyk

Źródło: SCMP, Xinhua,

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

6 thoughts on “Ding Ning: znika 7,6 miliarda dolarów”

  1. Znając życie koleś to słup, za którym stoją grube partyjne ryby.

  2. Coś mi tu nie pasuje

    oszukał 900 milionów ludzi, z populacji która liczy 1,4 miliarda, czyli około 65% populacji, (wliczając dzieci, starców). to daje tylko po 8,4 USD na osobę.

    Pozdrawiam

     

  3. Na tym polegał sprytny plan pana dinga: w jego firmie można było inwestować od 1 (słownie: jednego) juana. Wielu z „inwestorów” poprzestało na groszach. Ale wielu wyłożyło wszystko co sie udało w gotówce zebrać.

  4. Tak pewnie jest. Jak za większością chińskich „lewych” instytucji finansowych. Ktoś przez jakiś przynajmniej czas musi rozpościerać nas przedsięwzięciem parasol ochronny…. Albo „podrzucać” odpowiednie sposoby działania. Zresztą to patent znany nie tylko z Chin, nieprawdaż? I wcale nie chodzi mi o skromne rezultaty działania Amber Gold. Mistrzami tego typu działań pozostają przecież Amerykanie :)

  5. Pan Diang działał przez 1,5 roku, czyli codzienie musiał by  oszukiwać ponad 1,6 miliona ludzi.

    To daje jednego na ośmiu mieszkańców naszej planety. Pnieważ wydało mi się to niemożliwe, sprawdziłem kilka innych źródeł (theguardian, fortune, chicagotribune). Wszyscy podają 900 tysięcy

     

  6. I dobrze się Panu wydawało! Ja się zafiksowałem na miliardy, dzięki czemu 900 tysięcy urosło do 900 miliardów. A chodzi przecież o niemal MILION osób, co jestprzecież skalą niewyobrażalną w polskich warunkach. Dziękuję Panie Przemku za czujność i polecam się na przyszłość!

    Redaktor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close