Chiny subiektywniePolityka

Chiny, czyli bajka o żelaznym wilku

 

 

Chiny dzisiaj znów przegrały. Mieliśmy rozmawiać w programie Bilans o chińskich inwestycjach w naszym zakątku Europy, świata, ale rozmowa przegrała z innymi tematami, innego kanału informacyjnego należącego do tej samej „stajni”. Z jakim dokładnie będę pewnie mógł się przekonać wieczorem. Szkoda. Te dzisiejsze sensacyjki zostaną zapomniane już pojutrze, natomiast proces wzrastania znaczenia Chin Ludowych jest zjawiskiem nieodwracalnym, które będzie miało przemożny wpływ, jeśli nie na nas samych, to z pewnością na nasze dzieci. bajka o żelaznym wilku

Dokładnie tydzień temu rozmawiałem w „Superstacji” o znaczeniu XIX Zjazdu KPCh dla Chin i dla świata. Rozmowa pozwoliła mi wyciągnąć parę wniosków, którymi zamierzałem się podzielić z PT Czytelnikami beta.chiny24.com po dzisiejszej rozmowie. A skoro do rozmowy nie doszło, bo kotek na drzewie, albo brat zabił brata bum tarara bum tarara, to dzielę się wnioskami wspomnianymi wcześniej. bajka o żelaznym wilku

Z Chinami Ludowymi jest jeden poważny ambaras. Taki mianowicie, że w wyobrażeniu publicznym, w tym medialnym, nie mają one żadnego konkretnego kształtu. Pewnie w ramach prac Instytutu Badań Chin Współczesnych będziemy prowadzili badania na temat obrazu Chin współczesnych w umysłach współczesnych Polaków, ale i bez badań wiem, że Chiny Ludowe dla przeciętnego Polaka, Europejczyka, mieszkańca zachodniej przestrzeni cywilizacyjnej (wraz z Japonią i Koreą Południową) są w zasadzie krainą mityczną. Mityczną, bo obraz Chin dzisiejszych to zlepek mitów, stereotypów, przestarzałych faktów itp. itd., często zupełnie sprzecznych ze sobą. Tymczasem Chiny Ludowe od dłuższego czasu niewiele udają i zadziwiająco często wykładają kawę na ławę. A Zachód na to reaguje niedowierzaniem, zdziwieniem, albo takim porozumiewawczym mruganiem okiem, że „dobra, dobra, wiemy jak jest”. bajka o żelaznym wilku

Kto rządzi w Chinach Ludowych? Komunistyczna Partia Chin, która właśnie co zakończyła swój XIX Zjazd. O co pytamy w tym kontekście na Zachodzie? O to ile w tym Zjeździe było propagandy, ile przedstawienia. I czy XIX Zjazd nie rozczarował, no bo w zasadzie powiedziano podczas niego w zasadzie wszystko to, czego się spodziewano. bajka o żelaznym wilku

Czy zjazdy partii komunistycznych i socjalistycznych, w tym Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, której doświadczaliśmy w Polsce były propagandowym przedstawieniem? Były. Ale czy wyłącznie przedstawieniem? No nie! Ujawniało się podczas tych zjazdów kto rządzi, kto będzie rządził, jaki jest plan, jak będzie realizowany. Oczywiście wszystko podlane sosem permanentnego sukcesu. Jednak po to się wsłuchiwano w przemówienia „pierwszego”, żeby wiedzieć co w trawie piszczy, jakie są faktyczne patenty władzy na rozwiązanie rozmaitych problemów, kto będzie windowany ku górze, kogo zepchnie się z klifu na łeb, na szyję, na polityczną śmierć, itd., itp. Zjazdy koncentrowały się zawsze na danej partii i sposobach sprawowania przez nią władzy, utrzymywania tej władzy oraz wzmacniania władzy tejże. Czego zatem Zachód spodziewał się po Chińczykach i XIX Zjeździe? Że KPCh ogłosi, że zmienia swój charakter i staje się socjal-demokracją, albo partią liberalno-konserwatywną? Komunistyczna Partia Chin nie nazywa się „komunistyczna” przypadkiem. Nie przypadkiem każdy chiński banknot zdobi podobizna Mao Zedonga.

Nie przypadkiem partia sprawuje władzę i nadzór nie tylko nad własnymi kadrami, ale również nad armią, policją, służbami wszelkiej maści, gospodarką w każdym jej aspekcie, a zapowiada, że będzie to czynić również w stosunku do każdej osoby mieszkającej w granicach ChRL. Jeśli otworzymy sobie polskie wydanie Konstytucji Chińskiej Republiki Ludowej to przeczytamy w niej jaki był, jest i będzie cel Pekinu. A jest nim stworzenie państwa i społeczeństwa komunistycznego. Nie demokratycznego. Nie liberalnego. Nie religijnie fundamentalnego. Komunistycznego. Tyle, że samego w sobie bardzo różnego od siermięgi pionierów idei z zeszłego stulecia. I zupełnie inaczej kontrolowanego, niż to miało miejsce w XX wieku. Nowoczesne technologie pozwalają kontrolować jednostki i w sposób subtelny skłaniać je do współpracy. Nie trzeba rozlewać krwi w trakcie tortur, czy egzekucji, ciemiężyć więzieniami, obozami. Wystarczy zbudować cyfrowy system powszechnej redystrybucji i totalnej kontroli. I już. bajka o żelaznym wilku

Czy zaskoczeniem jest ogłoszona podczas XIX Zjazdu KPCh wola wzmocnienia znaczenia państwowych przedsiębiorstw w ChRL w najbliższych latach? Nie. Zaskoczeniem może być (i zawsze było dla Chińczyków Ludowych) niezrozumienie istoty funkcjonowanie ChRL jako systemu. W ChRL przecież nie ma własności prywatnej. W ChRL wszystko jest państwowe. Nieruchomości, firmy, majątek firm ruchomy, nieruchomy, mieszkania i domy, w których mieszkają Chińczycy, samochody, samoloty, wszystko jest własnością państwa. Państwo jedynie wydzierżawia, wypożycza swoje zasoby osobom prywatnym, żeby się nimi zajmowały i pomnażały. To przecież też jest zapisane w Konstytucji ChRL. bajka o żelaznym wilku

Czemu te oczywistości według mnie są tak bardzo istotne? Otóż uważam, że dla nawiązania jakichkolwiek efektywnych relacji z Chinami (dyplomatycznych, gospodarczych, etc.) ważne jest, aby mieć do nich stosunek racjonalny. Póki co, od 1989 roku mamy do czynienia albo z postawą pełną zachwytu i bezkrytycznego uwielbienia, pozwalającego domniemać, że każdy popisany dokument polsko-chiński sam z siebie zamieni się w czyn, konkret, profit jakowyś, albo z niechęcią graniczącą z odrazą, no bo to komuniści. Tymczasem w stosunku do Chin należałoby się kierować pragmatyzmem chińskim. Chinom przecież jest dowolnie wszystko jedno, czy państwa, z którymi układają swoje puzzle są demokratyczne, autokratyczne, czy też teokratyczne. To są kwestie drugorzędne, jak dla piłkarzy gatunek materiału, z którego uszyto stroje zawodnikom drużyny przeciwnej. Najważniejsze jest wyłącznie to, czy owi zawodnicy chcą grać, czy tez mecz mają w nosie i wolą spędzać czas na niekończących się konferencjach prasowych. bajka o żelaznym wilku

Po co nam w ogóle jakieś relacje z Chinami? W sytuacji kiedy Stany Zjednoczone zupełnie nieoczekiwanie wycofują się ze swojej roli światowego hegemona, Chiny będą intensywnie wypełniać próżnię sobą. Jeśli trend nie ulegnie zahamowaniu, czy odwróceniu Chiny staną się światowym liderem. Zasady tego liderowania będą zupełnie inne niż nam znane. Świat, który znamy, który znali nasi rodzice, nasi dziadkowie, nasi pradziadkowie, nasi przodkowie aż gdzieś tam z XVII wieku, znano jako przestrzeń dominacji Zachodu, cywilizacji ogólnie rzecz ujmując bazującej na wykładni Nowego Testamentu oraz prawa rzymskiego. Wejście Chin w buty światowego hegemona zmieni układ obowiązujący od setek lat. Czy w takim układzie, nawet jeśli na dzień dzisiejszy jest on wyłącznie prawdopodobny, nie warto by budować konkretnych relacji z Chinami Ludowymi? To chyba nazywa się myślenie perspektywiczne. bajka o żelaznym wilku

Życzę takiego wszystkim zabierającym się za kierowanie sprawami państwa. I pewnie pozostanę w sferze życzeń wyłącznie. Rozmowa o Chinach przegrała bowiem – jak właśnie się dowiaduję – z niezwykle ważną sprawą sprowadzenia z Francji naszego rodaka odlanego z brązu. bajka o żelaznym wilku

Leszek Ślazyk

P.S. Jakoś tak z wczorajszym dniem mi sie skojarzyło:

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

2 thoughts on “Chiny, czyli bajka o żelaznym wilku”

  1. Całkowicie się zgadzam. 10 lat temu oglądałem na Planet francuski dokument o fenomenie "kapitalizmu" w Chinach. I tam redaktor zadał pytanie wysoko postawionemu partyjnemu dygnitarzowi, jak oni to godzą z komunizmem. A on odpowiedział, że właściwie to się nic nie zmieniło poza przejściem z ekonomii monopolistycznej na konkurencyjną. I to co jest teraz to tylko kolejna przejściowa faza do celu, którym jest zbudowanie zamożnego społeczeństwa komunistycznego. Tak odpowiedział. I tu chyba jest klucz w określeniu "ekonomia konkurencyjna". Kapitalizm to ustrój oparty na własności. Ale nie własność jest sednem przemian w Chinach, bo gromadzony kapitał to iluzja (tak jak i w każdym państwie – nawet w Polsce rząd może zawłaszczyć prywatne zgromadzone środki kiedy tylko mu sie zachce), a konkurencyjność jest sednem. Konkurencja pomiędzy firmami buduje wartość i wzrost gospodarczy. I oni to odkryli. Niestety w UE urzędnicy chcą regulować konkurencyjność. Nawet urzędnicy decydują co jest innowacją, a co nie i zaburzają naturalne zasady konkurencji (przykład to program UE Innowacyjna Gospodarka 8.1/8.2, który był antyinnowacyjny i stanowił źródło kasy dla firm wyspecjalizowanych w pisaniu fajnych wniosków).

     

  2. @ Arek: Niezwykle celne uwagi. Dokładnie odzwierciedlające istotę problemu: Zachód rozumie chińskie deklaracje wedle własnego kodu. Jak wspomniana przez Pana „konomia konkurencyjne”. Ona ma konkurować z modelem zachodnim, to raz. A jednocześnie bazować właśnie na konkurencji wewnętrznej, nie na kapitale, to dwa. Zatem, jeśli Chiny zaczną zamykac się na świat zewnętrzny, pozostawiając go własnemu losowi, to być może w dłuższym okresie (czyli w perspektywie 30-50 lat) nie straca impetu, właśnie dzięki wewnętrznemu silnikowi. Jednocześnie na Zachodzie dusi sie konkurencję pomiędzy firmami dominując te mniejsze (często bardziej efektywne, innowacyjne, etc.) przez większe, które pozyskują pozycję monopolisty (Microsoft, Facebook, Google) a posiadając ją wyłącznie jej bronią. Dzisiaj w Chinach widać zjawisko zupełnie odwrotne. Czy to się dobrze skończy, nie wiem, ale domniemam, że Zachód zostanie za ćwierć wieku dlaeko z tyłu. A to pozwoli Chinom przez jakiś czas przestać się tak napinać….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close