Chiny subiektywnieSpołeczeństwo

Smog kontra X-mas, czyli grudniowa walka dobrego ze złym

Zima polska nie kręci mnie w ogóle. Jest mokra, zimna, proponuje ograniczony dostęp nie tylko do słońca, ale w ogóle do światła. Fu. Znam osoby, które widzą w zimie źródło wszelkich saneczkowo-narciarskich radości, co ponoć kręci. Zima w Chinach nie kręci chyba nikogo. Zimą trzeba się ogrzewać centralnie bądź elektrycznie. Tam oznacza to wzmożoną aktywność węglowych elektrowni i wzrost zanieczyszczenia powietrza objawiający się smogiem. W tym miesiącu smog w Chinach walczy o swoistą popularność z Bożym Narodzeniem.

Nie wpadłbym na to w ilu możliwych sytuacjach może występować smog. Wydawało mi się, że jest to zjawisko jednowymiarowe. Syf w powietrzu, potencjalne źródło chorób, nawet śmiertelnych. Tymczasem niemal codziennie o smogu chińskim dowiaduję się czegoś zgoła innego.

Jedną z ciekawostek "smogowych" jest zarządzenie władz Pekinu zabraniające ulicznym sprzedawcom oferowania mięs z grilla. Specyficzne prostokątne rynny węglowych palenisk, na których piecze się "mięska" znane są w całych Chinach. Grillowaniem jak kraj długi i szeroki w celach zarobkowych zazwyczaj zajmuja się Ujgurowie w charakterystycznych szydełkowanych "myckach" na głowach. Pekin uznał, że te uliczne grille stanowią poważne zagrożenie dla powietrza chińskiej stolicy i zabronił korzystania z nich. Biorąc pod uwagę "potencjał" pekińskich elektrowni węglowych zrzucanie winy na grille wydaje się historią mocno naciąganą. Niektórzy – to nie ludzie, to wilki – dopatrują się w pekińskiej decyzji drugiego dna. Ujgurowie nie są najbardziej ulubioną mniejszością etniczną w państwie Hanów. Zakaz grillowania uderza bezpośrenio właśnie w Ujgurów. I to nie przez przypadek. Tak twierdzą rzecz jasna ludzie źli.

W Szanghaju władze miejsce postanowiły rozwiązać problem smogu za pomocą zmian w normach czystości powietrza. Dotychczas mieszkańcom miasta zawracano głowę smogiem, kiedy stężenie cząsteczek PM2.5 przekraczało 75mg na metr sześcienny. Od początku grudnia ten nieodpowiednio wyznaczony limit podniesiono do poziomu 150mg na metr sześcienny. Dzięki temu prostemu, a jakże pomysłowemu zabiegowi mieszkańcy Szanghaju przestaną być niepokojeni co i rusz historiami o smogu. Decydenci powinni w tym roku pójść dalej. W pierwszym tygodniu grudnia bowiem stężenie cząsteczek PM2.5 w Szanghajskim powietrzu przekroczyło 500mg. Nie dało się tego nie zauważyć. Turyści stojący na Bundzie i pragnący podziwiać panoramę Pudongu mogli rzec jedynie iż "gówno widać". Fakt.

W Nanjingu jedna z chińskich firm odzieżowych postanowiła zorganizować pokaz mody w plenerze. I zorganizowała. Widowisku towarzyszył niestety smog. Wybieg znajdował się na tyle blisko miejsc zajmowanych przez zainteresowane pokazem kobiety, że można było dostrzec niemal każdy frapujący detal wdzianek. Z oddychaniem było znacznie gorzej. Dlatego też zarówno modelki jak i panie na widowni uzbroiły się w atrakcyjne maseczki pozwalające odfiltrować chociaż część złośliwych czasteczek PM2.5.

W Shijiazhuang, w północnej prowincji Hebei w jednej ze szkół podstawowych wprowadzono specjalny program ćwiczeń fizycznych opartych o techniki kung fu, dzięki którym dziatwa będzie zdolna oprzeć się wpływowi smogowi i jego złemu wpływowi na zdrowie. Zestaw 23 odpowiednio dobranych ciosów, pchnięć i kopnięć ma mieć niezwykłą zdolność poprawiania odporności ludzkiego organizmu na zanieczyszczające powietrze drobiny węgla. Władze szkół podstawowych w Hongzhou zdały się znajdować bliżej zdrowego rozsądku. Aby ograniczyć kontakt dzieci z zanieczyszczonym powietrzem postanowiono tam zrewolucjonizować poranny szkolny apel. Tradycyjnie w Chinach Ludowych dzień nauki zaczyna sie od apelu na boisku szkolnym, podczas którego to apelu wciąga się na maszt flagę państwową ChRL i śpiewa sie hymn. Uczniowie salutują, śpiewają, wzmacniają sie wewnętrznie, aby po chwili przystąpić do walki o lepsze jutro. Obecnie w Hongzhou każda klasa odbywa apel w swojej sali. Sztandaru nie wiąga się na maszt szkolny, ale ogląda proces wciągania tejże na płaskich ekranach telewizorów o pokaźnej przekątnej. Śpiew i salutowanie pozostaje bez zmian.

Chińska telewizja państwowa dokonała analizy plusów i minusów wynikających ze smogu będącego stałym elementem rzeczywistości Chin Ludowych. Według autorów artykułu pierwotnie opublikowanego na stronie internetowej CCTV smog przynosi chińskiemu społeczeństwu aż 5 korzyści:

– jednoczy naród – problem zanieczyszczenia powietrza dotknął wszystkich i jest przedmiotem rozmów zarówno w wielkich ośrodkach miejskich, jak również w miastach małych, miasteczkach i wsiach. Wszyscy narzekają na smog.

– zrównuje wszystkich mieszkańców ChRL – no bo sprawiedliwie dotyka zarówno biednych jak i bogatych.Wprawdzie bogaci mogą się ukryć w swych filtrowanych domach i samochodach, no, ale nie mogą tam ciągle siedzieć. Czasem muszą wyjść nna zewnątrz. Jak ci biedni.

– podnosi świadomość obywatelską – wszyscy Chińczycy uświadamiają sobie bowiem, że sukces państwa pociągnął za sobą nieprzewidywane koszty. Takie jak zniszczenie środowiska naturalnego.

– przyczynia się do wzrostu poczucia humoru Chińczyków – smog jest bowiem tematem niezliczonych dowcipów.

– jest czynnikiem kształcącym mieszkańców Chin Ludowych – a yo ponieważ poprzez spory i dowcipy Chińczycy rozszerzają zakres swojej wiedzy w dziedzinach takich jak geografia, meteorologia, chemia, fizyka i języki obce. Słowo "smog" weszło do chińskiego języka potocznego.

Można dodać punkt 6: dzięki smogowi sprawność fizyczna dzieci w Shijiazhuang rośnie!

W porównaniu z mocą smogu tegoroczne chińskie X-mas wypada blado. W Changzhou w prowincji Jiangsu powstało 10 metrowe drzewko bożonarodzeniowe. Do jego stworzenia użyto ponad tysiąca butelek piwa. Zielonych. Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości co do potencjału innowacyjnego drzemiącego w Chińczykach Ludowych musi obecnie zapłonąć rumieńcem wstydu. Oto dowód. Innowacyjność występuje.

W tej samej prowincji Jiangsu doszło do nieprzyjemnego incydentu z X-mas w tle. Oto w Xuzhou, w Golden Eagle International Shopping Center pod koniec piątej godziny zakupów, doszło pomiędzy parą zakupowiczów do ostrej kłótni. Tao Hsiao oświadczył, że jego partnerka powinna zaprzestać kupowania butów, ponieważ zgromadziła ich w domu tak wiele, że gdyby próbowała założyć każdą z posiadanych par obuwia chociaż na jeden dzień, to nie starczy jej życia. Nieznana z nazwiska kobieta odparła, że Tao jest sknerą i niszczy radosny nastrój świąt. Tao Hsiao niczego nie odpowiedział tylko przeskoczył barierkę schodów i runął z 7 piętra domu towarowego na jego parter. Poniósł śmierć na miejscu. Złośliwcy – tych nigdy nie brak – twierdzą, że lecąc w dół Tao śmiał się mrucząc pod nosem: "a teraz sama sobie za to wszystko zapłać".

Jeśli ktoś myślał, że tytuł niniejszego felietonu zawiera błąd ten grubo się mylił. Jak zostało wykazane w rzeczywistości chińskiej smog jest dobry a X-mas jest złe. Tak właśnie.

Leszek Ślazyk

Źródło: Shanghaiist

Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close