Chiny subiektywnie

Chiny, czyli tajemnica danych zapodanych

Od bardzo długiego czasu fascynuje mnie starcie Zachodu z Chinami w kwestii publikowanych parametrów ekonomicznych. To dla mnie osobiście kapitalny przykład braku zrozumienia Chin Ludowych. Chińczycy zapodają specjalistom od ekonomii różne liczby, parametry, dane, ci drudzy zaś biorą je absolutnie na serio i wyciągają daleko idące wnioski. W efekcie żyjemy w świecie blagi – jak określał to Stanisław Ignacy Witkiewicz.

Skąd taka wiara w rzetelność ogłaszanych przez ChRL danych? Trudno mi odpowiedzieć na takie pytanie. Prawdopodobnie źródłem onej wiary jest nieporozumienie co do charakteru współczesnego Państwa Środka. Analitycy finansowi zajmują się zazwyczaj cyferkami, nie dbając przy tym zanadto o głębszą analizę przedmiotu analizy. A przecież analizując owe dane powinno się jakoś rozumieć, że czym innym są dane publikowane przez instytucje USA, Australii, Unii Europejskiej, a czym innym dane chińskie.

Czemuż to zapyta ktoś (albo i nie)? A temuż, że Chiny Ludowe od czasów Deng Xiaopinga traktują gospodarkę nie tylko jako oręż do walki z własną przeszłością, zacofaniem, biedą, garbem czasów upadającej dynastii Qing, warlordów, wojny domowej i dumnego marszu rewolucji pod przywództwem Mao, ale także jako narzędzie propagandy. Nie jakiejś tam subtelnie zawoalowanej z jaką mamy do czynienia w naszej rzeczywistości codziennej. Tylko takiej jaką stosowała Europa Wschodnia za niedawnej przeszłości.

Jeśli władze w centrali ustalą, że wskaźniki mają być na określonym poziomie, to przecież szefowie w poszczególnych prowincjach, powiatach, gminach nie będą się podkładać. Papier w końcu niezwykle cierpliwym jest. Któż dojdzie do ładu z sumami i wszelkimi kwotami kosztów, wydatków, wpływów do budżetu i z niego wypływów? Jeśli ktoś to w ogóle ogarnia, to sam ma do czynienia z trudno weryfikowalnymi danymi. No bo jakżeż zweryfikować coś co nie jest księgowane, jak na przykład wydatki administracji państwowej? Wydatki niebagatelne, skoro od czasu zagęszczenia atmosfery wokół bankietów i przyjęć na koszt państwa największy chiński producent wódki zaczął notować drastyczny spadek sprzedaży?

Reasumując, mam poważne podstawy, aby sądzić, że to czym Chińczycy raczą specjalistów od ekonomii i wskaźników to dane szacunkowe, albo takie, jakie z założenia być powinny. Przekazywanie złych danych (a w gospodarce rynkowej bessa i hossa są zjawiskami naturalnymi) mogłoby naruszyć i tak wątłe zaufanie obywateli chińskich do władz. A i wizerunek zewnętrzny uległby niewątpliwie nieprzyjemnemu odkształceniu.

Jakie wnioski płyną z powyższych obserwacji? Najważniejszy to taki, że wciąż nie wiemy nic na temat tego ogromnego kraju ponad to co sam o sobie chce nam powiedzieć. Kolejny jest następujący: jeśli 2 gospodarka na świecie podrzuca nam nierzetelne dane, to jak oceniać dane dotyczące ekonomii w skali globalnej? Trzeci zaś brzmi: żyjemy w ciekawych czasach. Wolałbym w znacznie gnuśniejszych. Z opcją plaża, morze, niebieskie niebo, obserwacja ptactwa i uzupełnianie elektrolitów za pomocą lewek doustnych. Pomarzyć.

Leszek Ślazyk

Show More

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Related Articles

Back to top button