Technologie

Chiny w łańcuchach

Dla większości Czytelników blockchain (łańcuch blokowy) to zapewne kolejne medialne mumbo-jumbo. Zapewniam jednak, że tak nie jest. Odzierając tę technologię ze wszelkiego branżowego żargonu można w skrócie powiedzieć, że jest to rozwiązanie proponujące coś w rodzaju internetowego zapisu transakcji (szeroko pojętych, nie tylko finansowych), które charakteryzują się przede wszystkim tym, że nie można ich po zapisaniu ani edytować, ani usunąć. Każda transakcja (blok) łączy się z kolejną (łańcuch) i każda ma specjalny cyfrowy „stempel” gwarantujący jej prawdziwość. Poza oczywistymi skojarzeniami z finansami, blockchain może mieć zastosowanie niemal w każdej dziedzinie życia – na przykład jako rejestr wszystkich kolejnych właścicieli (nieruchomości, samochodu, itp.); mapa podróży konkretnego produktu (towaru) przez cały łańcuch logistyczny od producenta do klienta, lub dokumentacja medyczna pacjenta.

Co to ma wspólnego z Chinami? Otóż kraj ten przygotowuje się do uruchomienia w połowie kwietnia swojej własnej państwowej sieci usług blockchain (BSN) tworzonej m.in przez rząd chiński, China Mobile, China Union Pay i Red Date Tech.  Działa już strona internetowa, a o celach i założeniach tej sieci można poczytać w stosownym dokumencie.  Ponieważ cały świat oszalał na punkcie technologii blockchain, programiści potrafiący tworzyć takie rozwiązania są na wagę złota. Zwłaszcza, że jest ich niewielu. Szacuje się, że firma chcąca wprowadzić u siebie rozwiązania blockchain musi liczyć się w kosztami rzędu 14.000 USD rocznie – o ile oczywiście znajdzie programistów. Chińska narodowa sieć usług blockchain oferująca gotową infrastrukturę i środowisko (nie trzeba wszystkiego programować od zera) ma te koszty zmniejszyć do około 300 USD rocznie. Do końca 2020 roku węzły sieci BSN mają stanąć w 200 chińskich miastach. Zapewnią dostęp do zasobów takich jak uwierzytelnianie, przetwarzanie transakcji, przechowywanie danych i moce obliczeniowe. Planowane są też węzły zagraniczne i chyba dla naszych stałych Czytelników nie będzie żadnym zaskoczeniem, że pojawią się one najpierw w krajach Pasa i Drogi (zwanego u nas Nowym Jedwabnym Szlakiem).

Jeszcze nie w tym roku i może nie w następnym, ale dużo szybciej niż się większość firm europejskich (w tym polskich) spodziewa, współpraca z chińskimi firmami – na każdym etapie ich łańcucha logistycznego – będzie wymagała podłączenia się do tej platformy. Chcesz sprzedawać do Chin mleko, mięso, owoce, nanorurki, towary luksusowe, itp., itd. – musisz mieć aplikację na BSN. Wynika to z czystego rachunku ekonomicznego (i wygody) chińskich firm. Rozwiązanie nie jest novum na światowych rynkach: dostawcy sieci Walmart są zobligowani do posiadania i korzystania w odpowiedni sposób z aplikacji współpracującej z narzędziami służącymi Walmartowi do kontrolowania łańcucha logistycznego. Podobne rozwiązania oferują wprawdzie prywatne platformy blockchain – takich firm jak IBM, czy Facebook – ale czy Chiny mogą zaufać, że nie zostaną odcięte od tych usług ot tak, z dnia na dzień? Na przykład w rezultacie Niezwykle Ważnego Tweeta?

BSN to nie jedyna inicjatywa chińskiego rządu mająca na celu udostępnienie najnowszych narzędzi technologicznych chińskim przedsiębiorstwom dla obniżenia kosztów ich działalności, zwiększenia konkurencyjności na rynku, uproszczenia zarządzania <sarkazm> i innych pierdół, o które nikt normalny przecież nie podejrzewa dyktatorskiego rządu chińskiego – prawda? <koniec sarkazmu> Chińskie Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informatycznych wraz z takimi gigantami rynku chińskiego jak JD.com, Huawei, Baidu, Tencent i Ant Financial (należący do Alibaba Group) powołało właśnie do życia Komitet Techniczny ds. Standaryzacji Narodowego Blockchain i Technologii Rozproszonego Rejestru. W skrócie chodzi o to, by nie dopuścić do sytuacji, która ma obecnie miejsce na Zachodzie, czyli wielości różnorodnych rozwiązań dla biznesu opartych na blockchain i DLT (rozproszony rejestr), które są niekompatybilne i nie mogą wymieniać między sobą informacji, co znacznie ogranicza ich skuteczność. Obecność w komitecie standaryzacyjnym największych na rynku chińskim firm logistycznych, finansowych, telekomunikacyjnych i internetowych (oraz rządu chińskiego) gwarantuje, że chińskie przedsiębiorstwa i ich klienci takich problemów nie będą mieli.

Cyfrowy chiński świat, który udowodnił swoją wartość i ważkość podczas epidemii COVID-19, nie zwalnia swego rozwoju – wręcz przeciwnie – przyspiesza. Co ciekawe (i zarazem smutne) odbywa się to bez większego zainteresowania (i zrozumienia) na Zachodzie – może z wyjątkiem dwóch krajów – USA i Niemiec – choć z zupełnie różnych powodów. Niemcy chcą korzystać z dostępu do chińskiego rynku i nadążać za jego rozwojem dla własnych korzyści gospodarczych, a „America First” chce się od niego odciąć w 100% (ale to temat na odrębny artykuł). Ja natomiast zauważam, że coraz trudniej mi tłumaczyć co się w Chinach w obszarze nowoczesnych technologii (zwłaszcza internetowych) dzieje.

Po pierwsze – Chiny zbudowały kompletny ekosystem internetowy z własnymi wyszukiwarkami sieciowymi, platformami e-commerce, serwisami społecznościowymi, usługami finansowymi, itp., itd. Wiele z nich nie ma swojego odpowiednika na Zachodzie, bądź też znacznie przewyższa je funkcjonalnością. Najlepszym przykładem może być WeChat – super-aplikacja łącząca w sobie komunikator, płatności on-line, zakupy on-line, live-streaming, serwis społecznościowy i tysiące innych funkcjonalności korzystających z mini-apps, czyli aplikacji uruchamianych z poziomu WeChat. Wewnątrz WeChat użytkownik może mieć „firmowy WeChat” – czyli narzędzia do pracy grupowej, telekonferencji, śledzenia obiegu dokumentów, itp. wraz z oddzielnymi kontaktami firmowymi i biznesowymi, które nie „mieszają się” z prywatnymi kontaktami.

Po drugie – poziom i zakres usług internetowych dostępnych dla przeciętnego Chińczyka (i traktowany przez niego jako „oczywista oczywistość”) jest tak duży i bogaty, że najpierw wypadałoby przez parę godzin opisywać ich stan faktyczny, żeby móc potem wskazać na nowinki, nowe trendy, czy przełomy technologiczne.

Po trzecie wreszcie – większość z tego co się wykluwa w Państwie Środka w zakresie nowoczesnych technologii internetowych, jest w przeważającej większości przypadków kwitowane uprzejmym uniesieniem brwi, lub (mniej uprzejmym) wzruszeniem ramion. A co nas tam Panie, to obchodzi? Nasza chata z kraja. Problem w tym, że tak się nie da. Jakakolwiek współpraca (kulturalna, gospodarcza, polityczna) będzie wymagać kluczy do bram Chin, jak:

– zainstalowanie WeChata na swojej komórce (Chińczyk używa maila tylko jeśli musi, a najczęściej jeśli o fakcie wysłania e-maila zostanie poinformowany przez WeChat, wszystkie kontakty biznesowe i prywatne ma na koncie WeChat, przesyłanie dokumentów, płatności, itp. załatwia przez WeChat);

– stworzenie aplikacji na platformę BSN (bez tego nie będzie można nic sprzedać do Chin);

– przyswojenia (i stosowania się do) norm wyżej wspomnianego komitetu standaryzacyjnego

– i tak dalej.

I tym optymistycznym akcentem…..

Redakcja:

Leszek B. Ślazyk

Aix en Provence, Francja

e-mail: kontakt@chiny24.com

© 2020 www.chiny24.com

.
Show More

Yue Bilin

Pasjonat Chin od ponad 35 lat, uczeń Zhuang Zhou, miłośnik chińskiej literatury klasycznej, uważny obserwator Chin współczesnych.

Related Articles

Back to top button