Chiny subiektywnie

Gdynia – Zhoushan, czyli czym się różni wróbelek.

Jestem jak ten Jasiu z dowcipu. Dowcipu o Jasiu, rzecz jasna. O Jasiu, któremu się wszystko z dupą kojarzyło. Mnie w odróżnieniu od Jasia wszystko kojarzy się z Chinami. Jak to określił jeden mój znajomy – jestem zapewne sinopatą. Dlatego też moje miasto Gdynia musi mi się kojarzyć z Chinami. Co więcej kojarzy mi się w wielu płaszczyznach.

Gdynię zna większość Polaków. Większość miała okazję być w niej na chwilkę chociaż. Z Zhoushan domniemam jest gorzej. Niewielu Polakom dane było do Zhoushan przybyć, w Zhoushan być.

Zhoushan to niewielka prefektura w prowincji Zhejang. W istocie prefektura ta to archipelag wysp, z których jedynie większe zamieszkane są przez ludzi, w sumie około 1,2mln mieszkańców. Tak jak w Gdyni, w Zhoushan są terminale kontenerowe, stocznie ( w których pracują również nasi Rodacy), firmy zajmujące się rybołówstwem i przetwórstwem ryb oraz owoców morza. Zhoushan to także miejsce wypraw turystycznych Są tutaj plaże i przyjemne kąpieliska. Na wyspie Putuo znajduje się obelisk Buddy, do którego przybywa rocznie około 20mln pielgrzymów i turystów.

Są tutaj klasztory buddyjskie i parki rozrywki. I w tym mniej więcej momencie kończą się podobieństwa. W Gdyni nie ma klasztorów, na próżno też szukać parku rozrywki. No chyba, że do tej kategorii zaliczymy "wesołe miasteczko" na Skwerze Kościuszki, rodem z socrealistycznych filmów przedstawiających festyny dla niewybrednej klasy robotniczej.

Zapomniałem o jeszcze jednym podobieństwie. Lotnisko. Tak w Zhoushan jest lotnisko. W Gdyni będzie również. W Zhoushan lotnisko powstać musiało. Połączenia lotnicze były bowiem do niedawna jedyną możliwością szybkiego dotarcia z wysp i na wyspy. Dzisiaj wyspy połączone są mostami z Ningbo. Budowany jest również most drogowo kolejowy z Szanghaju. Ale lotnisko niezbędne będzie nawet po zakończeniu tych inwestycji. W mojej Gdyni lotnisko zbudowano ponieważ…. No właśnie. W jakim celu? Trzeba być osobą niezwykle naiwną, albo regularnym idiotą, żeby nie rozumieć czemu w moim mieście ruszają takie inwestycje jak Port Lotniczy Kosakowo, czy Infobox, czy Pomorski Park Naukowo-Technologiczny. Te i wiele innych inwestycji mają na celu otwarcie dostępu do strumieni pieniędzy, które można zagospodarować prywatnie. Na oczach wszystkich.

W Chinach korupcja jest zjawiskiem powszechnym. Mówi o tym sam prezydent ChRL Xi Jinping. Mówi i wyzywa korupcję na pojedynek. Korupcja w Chinach ma jednak innych charakter niż w Polsce, niż w moim mieście. W Chinach radny kradnie, ale stara się rwać z tego co już powstało, co już działa. U nas najpierw się rwie, a potem szuka suchych liści i mchu, aby wyrwę przykryć. Często niezręcznie, albo głupio.

Chiński urzędnik ulokowany w Gdyni działałby równie nieetycznie, ale z głową. Pewnie dlatego, że w Chinach za korupcję głowę można stracić. U nas można pełnić funkcje publiczne nawet w trakcie procesu. Nawet z wyrokiem. Tak czy inaczej Chińczyk ulokowany w Gdyni rozgrywałby swoje szachy o wiele zręczniej. Wiedziałby, że w dobie internetu inwestycja typu Infobox to strzał w stopę. Zamiast ładować się na taką minę zrobiłby z tego placu w centrum miasta zakątek, w którym turysta przez cały boży rok może skonsumować świeżą bałtycką rybę. W kompleksie niewielkich lokali, gdzie świeże ryby leżałyby sobie na lodzie oprócz jedzenia serwowane byłyby z ekranów LCD filmy i obrazy opowiadające o Gdyni wczoraj, dziś i jutro. W Zhoushan jest co najmniej jedno takie miejsce. Miejscowi i turyści byliby zachwyceni. Urzędnik (przypominam, w modelu chińskim), czerpałby korzyści wynikające z preferowania ajentów wynajmujących poszczególne lokale.

Chiński urzędnik w Gdyni przenigdy nie podjąłby się zadania budowania lotniska 20 kilometrów od innego lotniska. Przykład? Suzhou, w którym mieszka już ponoć 12 milionów ludzi, leży aż 90 kilometrów od Szanghaju. Ale ponieważ są w Szanghaju 2 lotniska, nikomu do głowy nie wpadnie, aby budować obok trzecie. Chiński urzędnik w Gdyni zamiast przepychać irracjonalną inwestycję, która sprowadzi na niego biedę wcześniej, czy później (pewnie wcześniej, bo to głupi pomysł zwyczajnie), uruchomiłby linię autobusową z Gdyni do Gdańska. Prywatną. Z autobusami co 10 minut. Firma wygrywająca przetarg chętnie odwdzięczyłaby się chińskiemu urzędnikowi, szczególnie, że ten w pakiecie załatwiłby dopłaty unijne do autobusów drogich, ale za to jakże ekologicznych.

Chiński urzędnik wreszcie nigdy nie dotknąłby palcem projektu Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego nie mając w portfelu kilkunastu, lub kilkudziesięciu firm działających na podlegającym mu terenie. Firm produkujących, zatrudniających, płacących, lub zamierzających płacić podatki. Chiński urzędnik wie bowiem, że same pozory działania nie wystarczą. Działanie realne, konkretne jest potrzebne, aby wałek, nawet ten gruby, zręcznie ukryć wśród wielu złożonych operacji.

Kiedy przeczytałem, że jakaś kapituła uznała prezydenta mojego miasta najlepszym prezydentem w Polsce pomyślałem sobie: " O matko! Jeśli on jest najlepszy, to te inne miasta w Polsce mają zupełnie przechlapane". I pewnie mają.

Leszek Ślazyk

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Related Articles

Back to top button