GospodarkaSpołeczeństwo

Chiński model własności prywatnej

Sezon ogórkowy się zaczął, wyjeżdżają na wakacje wszyscy nasi podopieczni… Idealny czas, aby zając się sprawami poważnymi. Na przykład kwestią własności w Chińskiej Republice Ludowej.

Powtarzam to często, niemal do znudzenia: Chiny Ludowe wcale nie są takie jakimi wydają się być. W powszechnej opinii, w obiegowym pojęciu, w ciągu ostatnich dwóch dekad Chiny pozostając krajem egzotycznym stały się jednocześnie państwem podobnym do tych nam bliższych. Ucywilizowały się na zachodnią modłę. Czyżby? Dowodem na potwierdzenie tezy o zbliżeniu Chin do wzorców zachodnich ma być kapitalistyczny charakter gospodarki tychże. Już drugiej pod względem wielkości w rankingu gospodarek kapitalistycznych. A ponoć jeszcze przed Bożym Narodzeniem nawet Numero Uno. Przed wszystkimi symbolami kapitalistycznej potęgi: i przed Stanami Zjednoczonymi, i przed Wielką Brytanią, i czym byśmy sobie nie wymyślili.

Podstawą gospodarki kapitalistycznej jest pojęcie własności. Posiadam, posiadane pomnażam. Państwo chroni to co posiadam i dba bym mnożyć mógł swobodnie, w granicach wyznaczonych swobodą innych. Swobodą, czyli wolnością. I tu powie ktoś, że w Chinach Ludowych przecież jest dokładnie tak samo. Jako przedsiębiorca mogę tu posiadać środki produkcji, ruchomości, nieruchomości, mogę pomnażać swój majątek, a państwo – niczym według klasyków myśli liberalnej – nie wtrąca się zanadto w szczegóły. Wielu zachodnich (w tym polskich) przedsiębiorców oświadczy wręcz, że w Chinach Ludowych mamy znacznie więcej swobody gospodarczej niż w spętanych przeróżnymi urzędniczymi normami Stanach Zjednoczonych, czy absurdalnie zbiurokratyzowanej Europie. Dzięki tej wolności gospodarczej można produkować taniej, lepiej, bez konieczności brania na siebie kosztów dotyczących chociażby ochrony środowiska. Co może być koronnym dowodem na kapitalistyczny charakter chińskiej gospodarki. Wszak to Marks wskazywał na drapieżność kapitalizmu XIX wiecznego, w którym idea maksymalizacji zysków wykluczała jakiekolwiek działania nie przekładające się bezpośrednio na owe zyski.

Wiodące kraje kapitalistyczne są państwami demokratycznymi. O Chinach Ludowych wiadomo, że demokratycznymi nie są. Ale też nie są – wedle obiegowej opinii i informacji medialnych – jakimś potwornym tworem komunistycznym. Wszak Chiny Ludowe nijak się mają do Korei Ludowej, czy Kuby. Fakt.

Chiny Ludowe, tak jak i wszystkie inne szanowne państwa, a szczególnie te demokratyczne i kapitalistyczne posiadają własną konstytucję. Fundament ustroju. Najważniejszy, zasadniczy regulator prawi i obowiązków państwa i jego obywateli. W Artykule 10 Konstytucji Chińskiej Republiki Ludowej czytamy:

„Grunty w miastach stanowią własność państwa. Grunty na obszarach wiejskich i podmiejskich stanowią własność kolektywów, z wyjątkiem tych obszarów, które należą zgodnie z prawem do państwa; domostwa, prywatne pola uprawne i górskie stanowią również własność kolektywów.

Państwo może w interesie publicznym, za odszkodowaniem dokonać wywłaszczenia lub rekwizycji gruntów dla własnego, zgodnego z prawem użytku.

Żadna organizacja lub jednostka nie może przywłaszczyć sobie, kupować, sprzedawać, lub nielegalnie przekazywać gruntów w innej formie. (…)”

Podstawą gospodarki kapitalistycznej jest pojęcie własności. W Chinach Ludowych pojęcie własności prywatnej jest wyłącznie swoistą nadinterpretacją tymczasowego przyzwolenia władz na prowadzenie działalności gospodarczej przez obywateli. Niebagatelnie rozbuchana idea leninowskiej Nowej Polityki Ekonomicznej. Iluzja, której zawierzyły miliardy. W Chinach Ludowych przedsiębiorca mnoży wprawdzie majątek, pomnaża zyski, zdobywa coraz to nowe środki produkcji, ruchomości, nieruchomości. Ale często nawet nie wie, że nie jest to jego majątek, nie są to jego środki produkcji, ruchomości, a już szczególnie nie są to jego nieruchomości. Cóż, w świetle Konstytucji ChRL permanentnie popełnia przestępstwo przeciwko własnemu krajowi, jako, że w Chinach Ludowych „żadna organizacja lub jednostka nie może przywłaszczyć sobie, kupować, sprzedawać, lub nielegalnie przekazywać gruntów w innej formie.”

Chiny Ludowe wcale nie są takie jakimi wydają się być. Nie pamiętają, lub nie zdają sobie sprawy z tego faktu duzi i mali specjaliści od ekonomii, analitycy, komentatorzy, eksperci od chińskiej gospodarki. Umyka im coś. Im się wydaje, że to jakieś szczegóły. Ja twierdzę, że nie widzą całości. Trudno objąć całość, gdy nos dotyka wyłącznie cyferek PKB. Kiedy nie sposób objąć wzrokiem całego obrazu, otwierają się bramy fantazji. A z fantazją wiadomo: „jest od tego, aby bawić się na całego”. 

Leszek Ślazyk

.
Show More

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Related Articles

Back to top button