Chiny subiektywnie

Janukowycz w Chinach

W czwartek 2 września oficjalną wizytę w Pekinie rozpoczął prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz.

Informacja na ten temat pojawiła się w ?Rzeczpospolitej?. Przy czym autor noty skupił się głównie na problemie braku pierwszej damy u boku ukraińskiego prezydenta. Ponoć niewyjściowa z niej niewiasta?Wizyta ta tymczasem ma związek z prawdopodobną strategią Janukowycza dotyczącą polityki międzynarodowej. Można by to określić dawnym powiedzonkiem: ?gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta?. Europa zjednoczona wykonuje niewiele gestów wobec nowego prezydenta Ukrainy oraz Ukrainy jako takiej. Europa ma swoje problemy, dodatkowy biedny członek jest jej w tej chwili niepotrzebny. Rosja rozgrywa swoje stare gierki za pomocą gazu. Rosja chciałaby takiej uległości ze strony Ukrainy jakiej doświadcza ze strony Białorusi. Janukowycz, mimo, że zeń komunistycznej proweniencji polityk, nie zamierza zdegradować się do roli wasala, kiedy może grać rolę lennika. Pojawiła się zatem trzecia opcja: chiński kuferek pełen gotówki. Janukowycz (bez niewyjściowej żony) udał się do Pekinu w dwa samoloty. Pomimo, że ukraińska dyplomacja, w odróżnieniu od polskiej lata sporym Airbus?em, jeden samolot nie był w stanie pomieścić połączonych delegacji rządowej i biznesowej. Poleciały zatem dwa.

W pierwszym dniu wizyty przedstawiciele Chin i Ukrainy podpisali między innymi umowę kredytową na 950 milionów dolarów amerykańskich. Jak widać Chińczycy ?spuszczają? zapasy w tej walucie na potęgę? Kwota kredytu ma być przeznaczona na budowę 30 kilometrowej linii kolejowej z Kijowa do lotniska w Boryspolu. Wprawdzie inwestycja zostanie zakończona po mistrzostwach w piłce nożnej, ale co tam. Powstanie linia kolejowa wraz z dworcami, pozostałą infrastrukturą oraz taborem, rzecz jasna Made in China. Tak jak w przypadku innych tego typu inwestycji chińskich w Europie pracami wszelkimi zajmować się będą Chińczycy. Ukraińcom pozostanie jedynie spłacić zaciągnięty dług. Kwota wydaje się mi mocno naciągana. A to dlatego, że budowa linii kolei magnetycznej Maglev

na Pudongu (Szanghaj) o długości 30,5 kilometra, zakończona w 2003 roku, kosztowała około 1,33 miliarda dolarów. Inflacja inflacją, ale różnica pomiędzy koleją klasyczną i Maglev?em, który rozpędza się w Szanghaju do 431 kilometrów na godzinę jest taka jak między samochodem Syrena a bolidem Kubicy?. Różnica w kosztach powinna być podobna. Tymczasem Ukraińcy zdają się zgadzać na kupno Syreny za cenę auta F1. Ale w końcu to tylko kredyt. Żarty żartami. Następny kraj z klubu ?odrzuconych? trafia w objęcia Chin.

Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Close